W Europie klientów do sklepów czy salonów samochodowych trzeba ciągnąć siłą, oferując im duże zniżki czy rządowe dopłaty. Polskiego budżetu na takie luksusy nie stać. A może po prostu ich nie potrzebujemy? Bo mimo że rząd nam, konsumentom, w czasie kryzysu specjalnie nie ulżył, to ciągle kupujemy więcej.
Najnowsze dane unijnego biura statystycznego Eurostat pokazują jasno - Polska jest krajem, w którym sprzedaż detaliczna rośnie najszybciej w całej Unii Europejskiej. Sprzedaż detaliczna to składowa konsumpcji, a konsumpcja to jeden z głównych napędów polskiej gospodarki. To dzięki rozsądkowi Polaków, którzy nie przestraszyli się kryzysu, teraz Polska jest jedynym krajem w Unii, który nie wpadł w recesję. Być może kluczem do tego była wcześniejsza wstrzemięźliwość - my nie zaciągaliśmy aż tyle kredytów, które teraz ciążyłyby nam na portfelach podobnie jak Łotyszom czy Węgrom.
Co dalej? Kryzys powoli mija, choć ciągle pozostają kłopoty, m.in. na rynku pracy. Ale za kilka lat polska gospodarka pewnie będzie się znowu szybko rozwijała. Warto wtedy pamiętać, by nie popełnić błędów naszych sąsiadów. Litwa, Łotwa i Estonia kilka lat temu przeżywały prawdziwy boom kredytowy i konsumpcyjny, a ich gospodarki rosły o 10 proc. rocznie. Teraz przeżywają najgłębszą recesję w całej UE. Wiadomo - im wyższy koń, tym upadek boleśniejszy.