Obecnie główna stopa EBC wynosi zaledwie 1 proc., w przypadku Banku Anglii jest jeszcze niższa - 0,5 proc. Banki centralne w ciągu ostatniego roku gwałtownie obniżyły
stopy procentowe, by skutecznie walczyć z recesją. Teraz coraz więcej sygnałów świadczy o nadejściu ożywienia gospodarczego.
- Ostatnie informacje ciągle sygnalizują poprawę sytuacji gospodarczej w drugiej połowie tego roku - mówił na konferencji prasowej szef EBC Jean-Claude Trichet. To nie wystarczy jednak, by iść w ślady Banku Norwegii, który ponad tydzień temu podniósł stopy procentowe jako pierwszy w Europie.
Prezes EBC zwrócił uwagę, że przyszłość ciągle jest jeszcze niepewna. We wtorek Komisja Europejska podniosła prognozy wzrostu dla
strefy euro do 0,7 proc. w 2010 r. i 1,5 proc. w 2011 r. Wcześniej przewidywała, że w przyszłym roku gospodarka strefy euro skurczy się o 0,1 proc.
Ciągle niepewna przyszłość sprawia, że zdaniem ekonomistów EBC w najbliższych miesiącach nie zdecyduje się jeszcze na podwyżki stóp z rekordowo niskiego poziomu. W strefie euro ciągle nie ma zagrożenia inflacyjnego (w październiku według Eurostatu ceny spadły o 0,1 proc.). Do tego
Europejski Bank Centralny boi się, że zbyt wczesne podniesienie
stóp procentowych może jeszcze bardziej umocnić euro i zaszkodzić europejskim eksporterom. Analitycy szacują, że podwyżki stóp mogłyby nastąpić dopiero po trwałym odbiciu się rynku kredytowego. Podwyżek stóp spodziewają się najwcześniej w drugiej połowie przyszłego roku.
Tymczasem z pobudzania gospodarki nie rezygnuje Bank Anglii. W czwartek przedstawiciele banku zdecydowali o zwiększeniu o 25 mld funtów programu skupowania obligacji z rynku tzw. quantitative easing, w celu zapewnienia większej płynności i zachęcenia banków do udzielania kredytów. W sumie program opiewa już na 200 mld funtów. Brytyjska gospodarka w przeciwieństwie do niemieckiej czy francuskiej ciągle nie wyszła z technicznej recesji, odnotowując w III kw. spadek
PKB o 0,4 proc. w stosunku do II kw.