Rząd zaproponował w środę by od przyszłego roku otwarte fundusze emerytalne (OFE) dostawały nie 7,3 proc. naszej pensji, a jedynie 3 proc.
- Rząd wypowiada umowę społeczną, która zawarł z obywatelami 10 lat temu, gdy ruszała reforma emerytalna - mówi Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Jej zdaniem to pierwszy krok do nacjonalizacji systemu emerytalnego. - Rząd nawet nikogo nie pyta o zdanie. Już to przerabiano w Argentynie, gdzie pieniądze emerytów trafiły do kasy państwa - dodaje.
Lewicka uważa, ze rząd próbuje oszukać społeczeństwo, sugerując, że zyskają na tym przyszli emeryci. Według wiceministra finansow Ludwika Koteckiego dzięki tym zmianom kobieta w ciągu 35 lat pracy zaoszczędzi na prowizjach OFE 4,3 tys. zł, a mężczyzna - aż 5,8 tys. zł, bo pracuje o 5 lat dłużej. Fundusze nie podważają tych wyliczeń, ale przekonują, że oszczędności będą pozorne.
- Zmniejszenie składki do OFE obniży wysokość przyszłych emerytur - przekonuje Lewicka. Dlaczego tak się stanie? Bo OFE będą mniej pieniędzy inwestować w akcje, a to one w długim terminie dają największy zysk. - Niższe stopy zwrotu oznaczają niższe świadczenia - tłumaczy Lewicka.
Do tego decyzja o obniżeniu składki przychodzi - według OFE - w najgorszym możliwym momencie. Kryzys finansowy spowodował, ze akcje wielu spółek giełdowych sa znacznie tańsze niż były w przeszłości. - Jest to doskonały moment do korzystnych inwestycji i szybkiego odrobienia strat spowodowanych przez giełdową bessę. A tak trafi do nas niewielka składka i niewiele będziemy mogli z nia zrobić - mówi Lewicka.
OFE ostrzegają, że problemy zaczną się, gdy przyjdzie do wypłaty emerytur. Państwu może na nie zabraknąć pieniędzy i wówczas będą musiały obniżyć świadczenia. Tak zrobiono w tym roku np. na Łotwie. - Dużo trudniej będzie państwu odmówić wykupienia obligacji od OFE, bo będzie się bało reakcji międzynarodowych rynkow finansowych - tłumaczy Lewicka.
Przypomina, ze 5 lat temu na to zagrożenie wskazywał obecny minister finansów Jacek Rostowski. W analizie dla Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych pisał: "Dwa typy długu (ukryty i widoczny) nie sa przecież całkowicie porównywalne. Dług widoczny jest trudniejszy. Rządy nie mogą odmówić jego spłaty tak łatwo, jak mogą zredukować oczekiwane (lub obecne) emerytury w przypadku dramatycznej sytuacji fiskalnej". - Czyżby punkt widzenia zależał od punktu siedzenia - pyta Lewicka.
OFE ostrzegają również, ze obniżka składki negatywnie odbije się na warszawskiej giełdzie. Tylko w tym roku fundusze zainwestowały w notowane na niej spółki 9 mld zl (wliczając w to debiutującą dzisiaj PGE i nowa emisje akcji banku PKO BP). - Po wprowadzeniu zmian nasze inwestycje spadną ponad dwukrotnie, bo będziemy mieli mniej środków - mówi Grzegorz Chłopek, wiceprezes OFE ING. Jego zdaniem Ministerstwu Skarbu trudniej będzie zrealizować plany prywatyzacyjne od których w dużej mierze zależy wysokość przyszłorocznego deficytu budżetowego.
Co OFE proponują w zamian? Zamiast obniżać składkę do OFE rząd powinien dokończyć reformę emerytalną: podnieść wiek emerytalny, zrobić porządek z KRUS-em i ukrócić przywileje emerytalne mundurowych czy górników. - To dałoby realne, a nie tylko papierowe oszczędności - przekonuje zgodnie fundusze. Ich zdaniem efekt byłby natychmiastowy, bo rynki finansowe nagrodziłyby państwo, które dokonuje trudnych zmian systemowych. - Pożyczałyby nam na niższy procent, a tym samym obsługa długu byłaby tańsza - tłumaczy Lewicka.
OFE proponują tez renegocjacje z Komisja Europejska zasad dotyczących liczenia długu publicznego. Dzisiaj zalicza się do niego także środki przekazywane do OFE, co znacznie zwiększa zadłużenie. W podobnej sytuacji są inne kraje, które dokonały reformy systemu emerytalnego, m.in. Słowacja,
Rumunia,
Łotwa,
Estonia,
Bułgaria i
Szwecja. - Stworzymy wspólnie koalicje i przekonajmy do tego inne kraje unijne - apeluje Lewicka.
Co jeśli rząd nie zmieni zdania? OFE zapowiadają skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Same nie mogą jej złożyć, ale w ich imieniu zrobi to prawdopodobnie jedna z organizacji pracodawców, np. Lewiatan, który również protestuje przeciwko rządowym planom obniżki składki do OFE.
Trybunał może jednak rozpatrywać skargę przez wiele miesięcy. Fundusze ostrzegają, ze w tym czasie cześć z nich może nie wytrzymać ograniczenia strumienia pieniedzy. Z wyliczeń Chłopka wynika, ze zysk co najmniej 8 na 14 działających na rynku funduszy będzie bliski zera. - Nie będzie można nawet sprzedać nierentownego biznesu, bo nikt nie będzie chciał go kupić - mówi Chłopek.