Biznes Ludzie Pieniądze

Gazociąg Północny zostanie bez gazu?

Andrzej Kublik
05.11.2009 , aktualizacja: 05.11.2009 20:08
A A A Drukuj
Kolejne państwa nad Bałtykiem zgadzają się na budowę Gazociągu Północnego. Ale przed inwestycją wyłaniają się nowe rafy.
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew (z lewej) mógł wczoraj gratulować szefowi
Gazpromu (z prawej) zdobycia zgody Szwecji na Nord Stream
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew (z lewej) mógł wczoraj gratulować szefowi Gazpromu (z prawej) zdobycia zgody Szwecji na Nord Stream
Wczoraj rządy Szwecji i Finlandii zgodziły się, aby kontrolowane przez Gazprom konsorcjum Nord Stream ułożyło na ich wodach gazociągi, które będą bezpośrednio dostarczać rosyjski gaz do Niemiec. Dwa tygodnie temu na tę inwestycję zgodziła się Dania. Nie są to zgody bezinteresowne.

Nord Stream informował "Gazetę", że będzie płacić podatek dochodowy od tranzytu gazu przez rurę ułożoną na wodach terytorialnych Danii, a także Niemiec i Rosji. Duńczycy chcą też kupować gaz z Rosji, bo wyczerpują się ich złoża na Morzu Północnym.

A premier Finlandii Matti Vanhanen zapowiadał zgodę Helsinek dla Nord Stream już na początku zeszłego tygodnia po rozmowach z premierem Rosji Władimirem Putinem. Szef rosyjskiego rządu obiecał, że do 2012 r. Rosja nie wprowadzi zaporowych ceł na drewno. Na tym bardzo zależało fińskim firmom przemysłu drzewnego, które 80 proc. drewna na swoje potrzeby importują z Rosji. Fińskie firmy ostrzegały, że wiele z nich nie przetrwa drastycznej podwyżki rosyjskich ceł. Moskwa straszy tym Finów od 2006 r., kiedy zaczęła zabiegi o zgodę Helsinek na ułożenie rury.

Czy także Szwecja coś wytargowała za swoja zgodę - nie wiadomo.

Kontrolny pakiet 51 proc. akcji Nord Stream ma Gazprom, po 20 proc. mają niemieckie koncerny E.ON i BASF, a 9 proc. należy do holenderskiej państwowej firmy gazociągowej Gasunie. W przyszłym tygodniu w czasie wizyty Putina w Paryżu nowym akcjonariuszem Nord Stream może zostać francuski koncern energetyczny GDF Suez. Wczoraj rosyjski dziennik "Kommiersant" napisał, że GDF Suez kupi 9 proc. akcji Nord Stream, które dostanie z puli niemieckich koncernów. W zamian Francuzi odstąpią Gazpromowi swój pakiet 5,3 proc. akcji firmy gazowej VNG z Niemiec Wschodnich, która dostarcza gaz także do Polski. Po tej transakcji Gazprom i jego niemiecka spółka Wingas będą miały ponad 25 proc. akcji VNG i będą mogły blokować strategiczne decyzje tej firmy.

Nord Stream liczy, że do końca roku dostanie zgody na swoje inwestycje od Rosji i Niemiec, państw najbardziej zainteresowanych budową rury przez Bałtyk. Wtedy w kwietniu przyszłego roku konsorcjum chce rozpocząć układanie pierwszej rury przez Bałtyk, aby gaz puścić nią w październiku 2011 r. Rok później ma się zakończyć układanie drugiej, równoległej rury.

Nic już nie powstrzyma tej machiny? To wcale nie jest takie pewne.

W zeszłym tygodniu fundacja ekologiczna z Estonii zaskarżyła w fińskim sądzie zgodę tamtejszych władz na rozminowanie wód, przez które pójdzie gazociąg. Zdaniem Estończyków fińskie władze środowiskowe dały zgodę na wysadzenie 28 min na trasie rury, tymczasem ta decyzja nie bierze pod uwagę skutków pełnego rozminowania trasy i wysadzenie 600 do 900 min na fińskich wodach. Zdaniem Estończyków szkodliwe substancje z wysadzanych min będą niszczyć głównie estońskie wybrzeże, z czym Finowie się nie liczyli.

Ten proces może doprowadzić do opóźnienia w przygotowaniu trasy dla Nord Stream i zarwania harmonogramu całej inwestycji.

Ale jest jeszcze większy problem. System Nord Stream ma się składać z dwóch rur, każda do transportu 27,5 mld m sześc. gazu rocznie. Ale na razie Nord Stream negocjuje kredyty i zamawia instalacje tylko dla jednej rury. - Gazprom nie ma gazu dla obu rur - ocenia Michaił Korczemkin z firmy East European Gas Analysis.

Gaz do pierwszej nitki Nord Stream popłynie z syberyjskich złóż Jużnorusskoje, które Gazprom eksploatuje z E.ON i BASF. Gaz do drugiej nitki miał dotrzeć ze złóż Sztokmana w Arktyce, ale decyzje o eksploatacji tych pól odwlekają się. "Doświadczenie pokazuje, że Gazprom nigdy nie rezygnował z najdroższych projektów i oszczędzał na tych, które wymagają najmniejszych wydatków. Jeśli Nord Stream dostanie wszystkie zezwolenia, to jego druga nitka zostanie zbudowana, ale cały projekt przez wiele lat będzie w najlepszym razie pracować na pół gwizdka" - napisał Korczemkin w swoim blogu.

Ale jest też inne rozwiązanie, przed którym ostrzegał już Zbigniew Brzeziński, doradca ds. bezpieczeństwa b. prezydenta USA Jimmy'ego Cartera. Żeby napełnić Nord Stream, Gazprom może zmniejszyć tranzyt przez Polskę i Ukrainę.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów