Zabieranie dostępu do sieci musi odbywać się zgodnie z zasadami konwencji prawa człowieka - uzgodnili w czwartek europosłowie i rządu UE. W ten sposób zakończył się spór o sposób ochrony obywateli przed pochopnym odcinaniem ich od internetu.
Katarzyna Matuszewska z Unii Pracy, była jedną z osób, które walczyły
o złagodzenie przepisów dotyczących odcinania obywateli od internetu
Problem zabierania dostępu do internetu oraz telefonii komórkowej wiąże się z walką w internetowym piractwem. Parlament Europejski od kilkunastu miesięcy walczył, aby w nowej dyrektywie "Pakiet telekomunikacyjny" znalazły się jasne gwarancje, że władze krajów UE nie będą mogły odcinać internetu obywatelom podejrzewanym o piractwo bez uprzedniej zgody sądu. Europosłowie bali się bowiem, że kraje UE pójdą za przykładem Francji, gdzie w tym roku powołano specjalny urząd uprawniony do odcinania internetu tym Francuzom, którzy mimo dwóch ostrzeżeń po raz trzeci złamią prawo autorskie w sieci.
Wprawdzie w zakończonych w czwartek nad ranem negocjacjach ostatniej szansy między rządami UE i Parlamentem Europejskim europosłowie zgodzili się na wykreślenie swej poprawki mówiącej o nieodzownej zgodzie sądu, ale w zamian do tekstu wpisano klauzulę podkreślającą, że prawo dostępu do sieci powinno być regulowane zgodnie z konwencjami praw człowieka. A przy decyzji władz o odcinaniu od internetu zawsze powinno uwzględniać się domniemanie niewinności ewentualnych piratów.
Uzgodnione przepisy w praktyce oznaczają, że w większości wypadków to sądy krajowe będą rozstrzygać o odcięciu internetu. Władze administracyjne będą to robić bez uprzedniej zgody sędziów tylko w doraźnych sytuacjach - m.in. gdy dojdzie do rozpowszechniania pornografii dziecięcej czy komunikatów terrorystycznych. Piractwo trudno będzie uznać za naglący przypadek uprawniający do działania bez zgody sądu. Europosłowie zgodzili się na ten kompromis, bo bardziej szczegółowe uregulowania - jak przekonali ich europejscy prawnicy - leżą poza kompetencjami Parlamentu Europejskiego.
Czy władze krajów UE nie będą naciągać tych przepisów na potrzeby walki z piractwem? - To jak z przeszukiwaniem domów przez policję. Potrzebna jest zgoda sądu, ale w doraźnych wypadkach, np. terroryzmu, nie można na nią czekać. Jeśli jednak władze tego nadużywają, to ściągają na siebie sądy krajowe i międzynarodowe - tłumaczył rzecznik KE.
Europosłowie podkreślają, że Europa będzie teraz jedynym regionem świata, gdzie prawo dostępu do internetu będzie tak wyraźnie powiązane z ochroną praw człowieka i obywatela. - To była długa walka, ale ostatecznie wszystkie strony zgodziły się, że prawa podstawowe muszą być chronione także w świecie cyfrowym - mówi Monique Goyens, szefowa organizacji konsumenckiej BEUC.
Wynegocjowany tekst dyrektywy będzie głosowany w Parlamencie Europejskim za dwa tygodnie. Poza regulowaniem odcinania od sieci dyrektywa skraca też okres przenoszenia numeru telefonu do innego operatora do jednego dnia oraz zobowiązuje firmy telefoniczne do takiego uproszczenia taryf, by można je było łatwo porównywać za pomocą kalkulatorów dostępnych w sieci.