Biznes Ludzie Pieniądze

Najgorętszy debiut giełdowy ostatnich lat, prawa do akcji PGE po 25,95 zł

mib, tm, ToP
06.11.2009 , aktualizacja: 06.11.2009 13:25
A A A Drukuj
To 2,95 zł (prawie 13 proc.) więcej niż wynosiła cena emisyjna (23 zł) w jednej z największych ofert publicznych w historii naszego rynku kapitałowego. To świetna wiadomość dla PGE i ministra skarbu, ale indywidualni inwestorzy, którzy pozaciągali kredyty zarobili ledwo na spłatę odsetek.
Elektrownia PGE
fot.Agencja Gazeta
Elektrownia PGE
Ile spółki dały zarobić inwestorom
Ile spółki dały zarobić inwestorom
Apetyt na papiery Polskiej Grupy Energetycznej pobił rekord wszech czasów na GPW. Inwestorzy zamówili akcje za 45 mld zł. PGE sprzedała po maksymalnej cenie 23 zł wszystkie oferowane akcje. Banki udzieliły kilkunastu miliardów kredytów, za co dostały grube miliony prowizji i odsetek.

Śledź kurs praw do akcji PGE na żywo

Problem jednak w tym, że aby na tym zarobić kurs akcji musiałby dość znacząco wzrosnąć. Expander obliczył, że aby inwestor, który wziął najtańszy na rynku "inwestorski" kredyt (DI BRE oferował 5,53 proc.), mógł spłacić prowizję i odsetki dla banku i jeszcze zarobić 5 proc. to kurs akcji musiałby wzrosnąć o 14 proc. Ci zaś, którzy wzięli najdroższe kredyty (w DM PKO BP - 10,75 proc) aby zarobić 5 proc. muszą sprzedać swoje akcje o 25 proc. drożej niż je kupili. Cenę emisyjną dla drobnych graczy i instytucji finansowych ustalono na najwyższym możliwym poziomie 23 zł. Oznacza to, że jeśli na zamknięciu piątkowej sesji ceny akcji nie przekroczą 24,15 zł, to nikt, poza bankami, w pierwszym dniu nie zarobi.



Drobni inwestorzy, mimo że dostali więcej papierów, niż początkowo zamierzał przydzielić im zarząd PGE, musieli zadowolić się tylko niespełna czterema akcjami na każde 100 zamówionych (redukcja zapisów wyniosła 96,5 proc.). To też rekord publicznej oferty. Gdy 5 lat temu sprzedawano walory PKO BP inwestorzy indywidualni otrzymali jedynie co dziesiąta akcję.

- To sukces. Dowodzi zaufania do giełdy i ofert spółek ze stajni skarbu państwa. Jednak niepokojący jest owczy pęd drobnych inwestorów łatwo ulegających emocjom i chciwości - powiedział po opublikowaniu oficjalnych danych odnośnie wyników oferty Adam Ruciński, doradca inwestycyjny z BTFG Ruciński i Wspólnicy, b. prezes Związku Maklerów i Doradców.

PGE będzie miało ogromny wpływ na giełdę

Prezes GPW Ludwik Sobolewski zapowiedział, że energetyczna spółka do końca roku wejdzie w skład indeksu 20 największych i najbardziej płynnych spółek WIG20.

Giełda już rozpoczęła prace nad wciągnięciem wartej 40 mld zł PGE do indeksu blue chipów. Po sesji 30 października GPW sporządzi ranking indeksów, aby ustalić parametry wejścia PGE do WIG20 i wskazać jedną ze spółek do usunięcia.

Prywatyzacji PGE sprzyjało otoczenie finansowe, bo sytuacja na światowych giełdach jest o niebo lepsza niż przed rokiem, kiedy sprzedawano akcje innego energetycznego potentata - Enei. Szalała wtedy bessa wywołana upadkiem Lehman Brothers, która skończyła się dopiero w lutym tego roku.

Od tego momentu indeksy na światowych giełdach rosną - indeks WIG20 zyskał w ciągu ośmiu miesięcy aż 60 proc. Czołowe gospodarki świata wychodzą z recesji, a inwestorzy kupują akcje pod przewidywane ożywienie koniunktury. W efekcie nowe spółki coraz śmielej wchodzą na parkiety i udaje im się sprzedawać emisje akcji o coraz większej wartości.

Zobacz też raport: PGE debiutuje na GPW

Na co pójdą pieniądze z emisji?

W większości na nowe bloki energetyczne. Te, które PGE eksploatuje obecnie, wybudowane jeszcze w czasach PRL-u, trzeba będzie stopniowo wyłączać. Na inwestycje będzie przeznaczone 3,5 mld zł, pozostałe 1,5 mld ma pójść na wykup od skarbu państwa akcji dwóch spółek zależnych od PGE.

A plany inwestycyjne PGE są ogromne - do 2012 r. firma ma wydać na nowe bloki energetyczne aż 39 mld zł, głównie na nowe bloki węglowe oraz odnawialne źródła energii. Zgodnie z rządową strategią PGE ma być jednak inwestorem w pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.

Utworzona w 2006 r. grupa jest największym w Polsce producentem energii - wytwarza aż 42 proc. całego polskiego prądu, pod względem mocy elektrowni jest 13. firmą w UE. W jej skład wchodzą m.in. największa w Polsce elektrownia Bełchatów, elektrownie w Turowie, Opolu, elektrownia Dolna Odra.

Praktycznie każda firma, która sprzedaje prąd konsumentom, musi kupować go w PGE, bo tylko ona ma nadwyżki energii. Sama PGE sprzedaje prąd odbiorcom końcowym głównie w centralnej i we wschodniej Polsce. W pierwszym półroczu 2009 r. miała niezłe wyniki, i to mimo związanego z kryzysem spadku popytu na prąd. Zysk netto wzrósł z 0,93 mld zł rok wcześniej do 1,79 mld zł, a przychody wzrosły z 10,7 do 11,1 mld zł.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów