Obecnie do TVN należy 51 proc. udziałów w platformie cyfrowej i o tym, że stacja będzie kupowała pozostałe, było wiadomo od dawna. Nikt jednak nie spodziewał się, że dojdzie do tego tak szybko. Tym bardziej że Markus Tellenbach, nowy prezes TVN, obejmując swoje stanowisko dwa miesiące temu, obiecywał, że w ciągu 12 najbliższych miesięcy nie dojdzie do takiej transakcji. - Co się zmieniło w ciągu tych dwóch miesięcy? - zapytał go Dariusz Górski, analityk Wood & Co.
- Sądzę, że dołączyłem do firmy z otwartym umysłem. Staranne przyjrzenie się dynamice biznesu TVN i sytuacji na całym rynku medialnym w Polsce skłoniło mnie do wniosku, że całkowita integracja N z TVN pozwoli szybko zwiększyć wartość spółki - tłumaczył się prezes TVN. Zarówno N, jak i TVN należą do Grupy ITI - właściciela m.in. klubu piłkarskiego Legia oraz Multikina.
Przejęcie udziałów w platformie
telewizja sfinansuje, emitując papiery dłużne w dwóch transzach. Pierwsza z nich - o wartości 400 mln euro - ma zostać umieszczona na rynku już w przyszłym tygodniu. Pozyskane z niej środki TVN chce przeznaczyć na zrefinansowanie swego obecnego zadłużenia znajdującego się na poziomie 556 mln euro. Druga, o wartości 188 mln euro, z której ma być sfinansowany zakup udziałów w N, jest przewidziana na tych samych warunkach, ale zostanie przeprowadzona później. Po sprzedaży obu transz obligacji zadłużenie stacji wzrośnie do 569 mln euro.
- Sprzedaż obligacji zwiększy naszą płynność i nie wpłynie na wynik netto - zapewnia Rafał Wyszomierski, członek zarządu TVN odpowiedzialny za finanse.
Większość analityków zgadza się co do tego, że nabycie platformy cyfrowej pozwoli TVN zróżnicować swoje przychody i zmniejszyć swoje uzależnienie od rynku reklamowego, którego wahania dobrze widać w tegorocznych wynikach stacji. Jednak wycenę 41 proc. udziałów w N uważają za zawyżoną. - Dlaczego TVN płaci za 49 proc. udziałów w platformie więcej, niż niedawno zapłacił za 51 proc.? - pyta Andrzej Knigawka, analityk ING. To samo pytanie podczas piątkowej konferencji zadał zarządowi stacji Dariusz Górski z Wood & Co. Przypomnijmy: w maju 2008 r. TVN kupił od Grupy ITI 25 proc. akcji N, płacąc 95 mln euro. A w maju tego roku kolejne 26 proc., za które zapłacił kolejne 46,2 mln euro.
Szefowie TVN tłumaczą wycenę pozostałych 49 proc. zniesieniem premii (w wysokości 60 mln euro), którą stacja miała wypłacić Grupie ITI, jeśli przejmowana platforma osiągnie cele wyznaczone na 2010 r. Jakie to cele? Osiągnięcie rentowności operacyjnej, zgromadzenie ponad 848 tys. abonentów i osiągnięcie średniego przychodu z abonenta (ARPU) na poziomie przekraczającym 60,84 zł. Z kolei przychody N z opłat abonamentowych miałyby wynieść ponad 555,6 mln zł. Takie warunki określono w marcu, gdy TVN przejmował kontrolę nad platformą. Jednak zakup papierów N na nowych warunkach znosi tę premię. Według Wojciecha Kostrzewy, prezesa i dyrektora generalnego Grupy ITI, została ona uwzględniona w nowej wycenie, którą dla TVN przygotował bank JP Morgan. - Jeśli od 188 mln euro odejmiemy 60 mln euro premii, cena za pakiet 49 proc. udziałów w N będzie wynosiła 128 mln euro - wylicza Kostrzewa.
- Wycena udziałów w N jest zbyt wysoka, bo jeśli weźmiemy pod uwagę Cyfrowy Polsat, okaże się, że TVN płaci za N dużo wyższą premię - uważa Andrzej Knigawka z ING. - Poza tym wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku N nie osiągnęłaby wyników, które pozwalałyby TVN wypłacić dodatkową premię Grupie ITI.
- Ta cena jest trochę za wysoka. Według mojej wyceny wychodziło, że reszta udziałów w N jest warta maksymalnie 450 mln zł [106 mln euro] - powiedział agencji Reuters Marcin Sójka, analityk DM PKO BP.
ING Securities szacuje, że tegoroczna strata operacyjna platformy N będzie na poziomie 100 mln zł, a wydatki na jej utrzymanie pochłoną kolejne 100-120 mln zł. Zdaniem analityków ING operacyjną rentowność spółka uzyska dopiero w 2012 r.
Akcjonariusze TVN mają spodziewać się niższej dywidendy. - Nasza polityka dywidendowa zakłada wypłatę 30-50 proc. skonsolidowanego zysku netto. Chcemy kontynuować wypłaty dywidendy na niższym poziomie tych widełek - powiedział Wyszomierski dziennikarzom i analitykom.
Kurs spółki na
warszawskiej giełdzie spadł w piątek o 5,7 proc. Na zamknięciu notowań za papier spółki płacono 13,30 zł.