Złe dane z rynku pracy napływają zaledwie tydzień po tym, jak się okazało, że gospodarka amerykańska wyszła z recesji, odnotowując 3,5-proc. wzrost
PKB w III kw. Analitycy zwracali jednak uwagę na to, że to głównie zasługa rządowych interwencji. - Z 3,5 proc. wzrostu PKB w
USA w III kw. aż 2,4 pkt proc. stanowiła konsumpcja prywatna - tłumaczył niedawno "Gazecie" Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku. - Ale biorąc pod uwagę złą sytuację na rynku pracy, wydatki gospodarstw domowych pobudziła głównie pomoc rządowa. A co będzie, jak jej zabraknie? - dodał.
Sytuacja na rynku pracy w USA jest kluczowa dla całej amerykańskiej gospodarki. Bo głównym napędzającym ją motorem jest konsumpcja. A chęć Amerykanów do wydawania pieniędzy zależy w dużej mierze od tego, czy mają pracę i czują, że ich sytuacja materialna jest stabilna.
Gabinet prezydenta Baracka Obamy chwalił się niedawno, że dzięki działaniom rządu ocalono około 650 tys. miejsc pracy. Problem w tym, że to zaledwie kropla w morzu. Pod koniec 2007 r. liczba bezrobotnych w USA sięgała 7,5 mln, obecnie jest na poziomie 15,7 mln! Stopa
bezrobocia wzrosła tym samym z 4,9 proc. do 10,2 proc. Wśród czarnoskórych Amerykanów sięga już 15,7 proc., a Latynosów - 13,1 proc.
Tylko w październiku w USA liczba bezrobotnych wzrosła aż o 558 tys. osób., czyli w ciągu miesiąca
bezrobocie podniosło się z 9,8 proc. do 10,2 proc. W ubiegłym miesiącu ubyło 190 tys. miejsc pracy poza rolnictwem, analitycy spodziewali się spadku o 175 tys. Pocieszeniem może być to, że spadek zatrudnienia staje się wolniejszy. W okresie sierpień-październik miesięcznie ubywało średnio 188 tys. miejsc pracy, w okresie maj-lipiec - 357 tys.!
Na najnowsze dane z amerykańskiego rynku pracy z niecierpliwością czekali inwestorzy na całym świecie. Najwyraźniej mocno się rozczarowali, bo zaraz po podaniu wyników przez amerykański Departament Pracy giełdy gwałtownie zaczęły tracić. W Europie Zachodniej indeksy DAX we Frankfurcie czy CAC40 w Paryżu tuż przed godziną 14.30 były na lekkich plusach. Po ujawnieniu niekorzystnych danych spadły do blisko minus 1 proc.
W
Warszawie indeks największych spółek WIG20 momentalnie stracił około 40 pkt. Tuż po godzinie 14.30 był na blisko 2-proc. minusie.