"Ten gazociąg nie jest w interesie Szwecji, zwłaszcza biorąc pod uwagę długofalowe konsekwencje inwestycji dla środowiska naturalnego. Ale niewątpliwie ten gazociąg jest w interesie Rosji". Tak napisali znani szwedzcy socjaldemokratyczni politycy Urban Ahlin i Anders Ygeman w liście otwartym, opublikowanym w piątek w poczytnym dzienniku "Svenska Dagbladet".
To reakcja na decyzję rządu w Sztokholmie, który w czwartek nagle zgodził się, aby zdominowane przez Gazprom konsorcjum Nord Stream ułożyło na szwedzkich wodach na Bałtyku gigantyczny gazociąg z Rosji do Niemiec. Wcześniej rząd Szwecji wysuwał wiele zastrzeżeń wobec tej inwestycji, obawiając się, że spowoduje zniszczenia dla środowiska Morza Bałtyckiego.
Ahlin i Ygeman sugerowali, że rząd Szwecji ustąpił, bo "
Rosja okazywała niezadowolenie".
Szwecja, która obecnie przewodzi UE, za dwa tygodnie organizuje szczyt UE - Rosja. A w połowie roku rosyjski dziennik "Wiedomosti" pisał, że
Moskwa domaga się bezprecedensowego przeniesienia tego szczytu do Brukseli z powodu sporów politycznych ze Szwecją, która ostro krytykowała wojnę Rosji przeciw Gruzji i wstrzymanie przez Gazprom tranzytu gazu przez Ukrainę do Europy Zachodniej.
W czwartek na ułożenie gazociągu Nord Stream na swoich wodach zgodziła się także
Finlandia. W piątek tę decyzję skrytykował najpopularniejszy fiński dziennik "Helsingin Sanomat". Zdaniem tej gazety władze Finlandii przed podjęciem tej decyzji powinny były żądać, aby Rosja zobowiązała się do respektowania przepisów o ochronie przyrody.
Fińska gazeta przedstawiła także krytyczną opinię Pertti Joenniemi, eksperta Duńskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych. Jego zdaniem "jest jasne, że region Morza Bałtyckiego nie może stać się modelowym obszarem europejskiego rozwoju, dopóki nie zostaną usunięte obawy związane z projektem gazociągu Nord Stream".
Finowie mogą jeszcze zażądać od Nord Stream spełnienia wymogów ekologicznych. Bo chociaż władze w Helsinkach pozwoliły już na inwestycję, to konsorcjum musi jeszcze dostać szczegółowe, formalne zezwolenie od agencji ochrony środowiska zachodniej Finlandii. - Decyzję w sprawie tego zezwolenia podejmiemy najwcześniej pod koniec roku, ale sprawa może przeciągnąć się także do początku przyszłego roku - powiedział agencji AFP rzecznik agencji Mika Seppaelae. Obradujący w piątek premierzy Litwy, Łotwy i Estonii również wyrazili dezaprobatę dla planów Nord Stream. "Mówiąc otwarcie, nam się nie podoba ten projekt - powiedział premier Estonii Andrus Ansip cytowany przez PAP. Pod koniec października parlament Estonii w specjalnej rezolucji skrytykował budowę gazociągu przez Bałtyk i zaapelował do parlamentarzystów pozostałych państw nad Bałtykiem, aby nadzorowały, żeby zezwolenia dla Nord Stream wydawane były zgodnie z procedurami i po rzetelnej ocenie wszystkich zagrożeń związanych z tą inwestycją.