Zdystansował się w ten sposób od długiej niechęci Londynu wobec tego typu pomysłów. Do tej pory
Francja i
Niemcy najbardziej naciskały, żeby sektor finansowy w jakiś sposób zwrócił pieniądze wpompowane w ratowanie banków. Brytyjczycy byli przeciwni ze względu na wagę sektora sektora, który na Wyspach przynosi duże wpływy podatkowe i miejsca
pracy - informuje agencja Reuters.
Gordon Brown przemawiał w Szkocji na spotkaniu przedstawicieli państw grupy G-20. - Pojawiły się propozycje opłaty ubezpieczeniowej, która odzwierciedlałaby ryzyko systemowe, które istnieje w przypadku banków, czy globalnego podatku od transakcji finansowych lub specjalnego funduszu, czy też porozumień o finansowaniu warunkowym - wymieniał dyskutowane opcje Gordon Brown.
W tym tygodniu rząd Browna po raz kolejny zadekretował 30 mld funtów na pomoc swoim dwóm największym bankom. Tymczasem sondaże pokazują, że może się to odbić na wyniku Partii Pracy w przyszłorocznych wyborach.
Brown zapowiedział, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy zbada możliwość wprowadzenia globalnego podatku od transakcji finansowych i przygotuje na kwiecień 2010 roku raport w tej sprawie. Co według agencji Reutersa oznacza, że główni gracze G-20 zamierzają na serio zmierzyć się z tą kwestią.
Brytyjczycy konsekwentnie odrzucają możliwość wprowadzenia podatku Tobina. Jednak opodatkowanie, o którym wspomniał Brown byłoby szersze, objęło wszystkie transakcje finansowe i przychody banków. Natomiast byłoby o wiele niższe niż podatek Tobina - prawdopodobnie około 0,005 proc.
Brown podkreślił, że każde tego typu rozwiązanie musiałoby być globalne i wdrożone przez największe światowe centra finansowe w
USA, Unii Europejskiej, Azji, na Bliskim Wschodzie i Szwajcarii.