W czwartek wieczorem przypadkowo włączyłem w kablówce kanał rosyjskiej państwowej telewizji, w którym właśnie nadawano wiadomości. "Robotnicy Opla muszą się pożegnać z nadzieją na szczęśliwą przyszłość" - mówiła spikerka, przedstawiając relację z demonstracji niemieckich robotników Opla. Na ekranie pojawia się wieżowiec centrali GM w Detroit. Rosyjska spikerka tłumaczyła, że czarną przyszłość niemieckim robotnikom zgotowali źli Amerykanie.
Szefowie GM nagle zrezygnowali z odstąpienia kontroli nad Oplem konsorcjum, które zawiązał austriacko-kanadyjski producent części samochodowych Magna International z rosyjskim państwowym bankiem Sbierbank (odpowiednik naszego PKO BP).
- Biorąc pod uwagę poprawę sytuacji biznesowej GM w ostatnich miesiącach oraz znaczenie Opla Vauxhalla w globalnej strategii GM, rada dyrektorów koncernu postanowiła zachować Opla i rozpocząć restrukturyzację swoich europejskich zakładów - ogłosił GM nocą z wtorku na środę polskiego czasu.
Po roku walka o Opla wróciła do punktu wyjścia.
Rosjanie kochają Opla
Dotąd nie wiadomo, kto i kiedy wpadł na pomysł przejęcia Opla przez konsorcjum Magna/Sbierbank - Poproszono nas o udział w konsorcjum - mówił w maju premier Rosji Władimir Putin japońskim dziennikarzom.
Dla Rosjan Opel to mityczna marka. Po II wojnie światowej do Związku Sowieckiego jako łupy wojenne trafiły tysiące aut Opla, najpopularniejszych samochodów dowódców Wehrmachtu. W ramach reparacji z zakładów w Rüsselsheim w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec Związek Sowiecki dostał też kompletną linię produkcyjną popularnego Opla Kadetta - produkowanego potem jako Moskwicz.
Magnę stworzył austriacki przedsiębiorca Frank Stronach, który na początku lat 50. ub. wieku wyemigrował do Kanady jako 22-letni człowiek z 40 dol. w kieszeni i zawodem ślusarza. Najpierw żył ze zmywania talerzy w szpitalach i zbierania piłek na polu golfowym. Potem z kolegą otworzył warsztat w garażu samochodowym, w którym mieszkał. Po paru latach klepania biedy dostał pierwsze większe zlecenie za 30 tys. dol. od... menedżera niemieckiego pochodzenia z kanadyjskiej filii GM.
Stronach stopniowo budował firmę, która dziś jest jednym z największych przedsiębiorstw w Kanadzie i jednym z największych kooperantów w branży samochodowej świata.
W 2006 r. Stronach rozmawiał z Putinem o budowie przez Magnę fabryki w Rosji, która produkowałaby 300 tys. popularnych aut rocznie. Rok później wraz z Olegiem Deripaską zabiegał o przejęcie amerykańskiego Chryslera, którego po nieudanym mariażu sprzedawał niemiecki Daimler. Do transakcji nie doszło, bo Chryslera przejął fundusz Cerberus z USA.
Niemiecka prasa spekulowała, że w przygotowaniu oferty Magny/Sbierbanku na Opla pośredniczył b. socjaldemokratyczny kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, osobisty przyjaciel Putina, który po rezygnacji z kariery politycznej z nominacji Gazpromu został szefem rady nadzorczej spółki planującej gazociąg Nord Stream przez Bałtyk. Wywodzący się z SPD niemieccy ministrowie byli głównymi rzecznikami przejęcia Opla przez konsorcjum z udziałem Rosjan.
Cudowne odrodzenie giganta
W połowie listopada 2008 r. Opel poprosił rząd Niemiec o 1 do 1,8 mld euro pomocy. - Firma nie stoi na skraju bankructwa, ale chce się zabezpieczyć na wypadek problemów swojego właściciela, czyli GM - tłumaczył szef Opla Hans Demant.
Dwa miesiące przed spotkaniem w urzędzie kanclerskim Niemiec upadł wielki amerykański bank Lehman Brothers. Banki odmawiały pieniędzy koncernom samochodowym. A kierowcy nie chcieli wydawać pieniędzy na nowe samochody.
- Decyzja zapadnie do Bożego Narodzenia - zapowiedziała kanclerz Merkel. Obietnicy nie dotrzymała. Za to kilka dni później za Odrą wybuchła sensacja. Produkująca panele słoneczne niemiecka firma SolarWorld ogłosiła, że chce odkupić od GM cztery niemieckie fabryki Opla i na ich bazie stworzyć pierwszy w Europie "zielony" koncern samochodowy wytwarzający wyłącznie ekologiczne auta. Firma proponowała, ze zapłaci za fabryki 250 mln euro
Analitycy uznali to za dobry żart. - Opel nie jest na sprzedaż - odpowiedzieli szefowie GM. Ale rzucony przez SolarWorld pomysł wyłuskania Opla z objęć GM kiełkował.
W lutym szef GM w Europie Carl-Peter Forster mówił, że Opel potrzebuje już 3,3 mld euro pomocy. Amerykanie miękli. Zgodzili się odstąpić kontrolny pakiet europejskiej firmy.
Opel musiał dostać pomoc od rządu Niemiec do końca maja. W maju wpłynęły trzy oferty na Opla - od Fiata, belgijskiego funduszu RHJ (wywodzącego się z amerykańskiego funduszu Rippelwood) oraz konsorcjum Magna i Sbierbank. Partnerem konsorcjum jest rosyjski koncern samochodowy GAZ kontrolowany przez oligarchę Olega Deripaskę. GAZ ma stanowić bazę produkcyjną Opli w Rosji i z czasem odkupić od Sbierbanku udziały Opla.
Rosjanie wygrali po kilku ciągnących się przez kilka nocy naradach. Konsorcjum ma przejąć 55 proc. akcji Nowego Opla, czyli wszystkich europejskich zakładów GM, a także otwartej pół roku wcześniej fabryki GM pod St. Petersburgiem. Zapłacić ma od 500 do 700 mln euro w ratach rozłożonych na kilka lat. Do czasu sfinalizowania transakcji władze Niemiec przyznali Oplowi na pół roku linię kredytową na 1,5 mld euro (do spłaty teraz jest 0,9 mld euro).
Dwa dni po tych ustaleniach GM ogłosił bankructwo.