Biznes Ludzie Pieniądze

Gazociąg Północny: Pożyjemy, zobaczymy

Marcin Wojciechowski
08.11.2009 , aktualizacja: 08.11.2009 22:10
A A A Drukuj
Polscy dyplomaci nie podzielają niepokoju mediów, że zgoda Finlandii i Szwecji na Gazociąg Północny dramatycznie zwiększa szanse, że rosyjski gaz za dwa lata popłynie do Niemiec z ominięciem naszego kraju.

fot. Shutterstock
- Czy rosyjska rura doszła choćby do brzegu Morza Bałtyckiego? - tak wpływowy dyplomata zareagował, gdy zapytałem go o reakcję na to, że w czwartek Helsinki i Sztokholm zgodziły się, aby Gazociąg Północny przechodził przez ich wody. Obydwa kraje wycofały podnoszone wcześniej obawy ekologiczne.

- Uznajemy za nierealne to, że budowę Gazociągu Północnego uda się zakończyć w ciągu dwóch lat od jej rozpoczęcia wiosną 2010, jak głosi konsorcjum realizujące ten projekt - mówi polski dyplomata. Jego zdaniem zajmie to być może dekadę albo więcej, bo "projekt jest bardzo skomplikowany, jego koszty drastycznie rosną, a finansowanie w czasie kryzysu gospodarczego może być znacznie bardziej utrudnione niż wcześniej". Dlatego Polska nie będzie nic blokować, protestować ani szukać innych dróg, by rura omijająca Polskę nie powstała. - Naszym najlepszym sojusznikiem jest czas i kryzys. Na razie zastosujmy rosyjskie porzekadło: "Pażywiom, uwidim" (pożyjemy, zobaczymy) - mówią pracownicy polskiego MSZ.

Ich zdaniem, zamiast protestować przeciwko Gazociągowi Północnemu, najbliższe lata należy wykorzystać na zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego w inny sposób: budując Gazoport w Świnoujściu, stawiając na energetykę atomową i rozwijając nowe technologie energetyczne, np. spalania węgla bez emisji szkodliwych gazów. - Niewykluczone, że jeszcze w czasie budowy Gazociągu Północnego nastąpi rewolucja technologiczna w zakresie energetyki. Prace nad nowymi paliwami trwają. Być może to właśnie z tego powodu projekt Nord Stream nie wypali albo będzie całkowitą finansową klapą - mówi nasze źródło.

A co w takim razie z wypowiedziami Radosława Sikorskiego, która ponad trzy lata temu, będąc szefem MON w rządzie PiS, ostrzegał na konferencji w Monachium, że "Gazociąg Północny kojarzy się nam z paktem Ribbentrop-Mołotow"? - Chodziło nie o porównanie gazociągu do paktu, ale o to, że Niemcy bezkrytycznie przyjęły rosyjskie argumenty na rzecz budowy bałtyckiej rury - mówi dyplomata. A brzmiały one tak: "Kraje tranzytowe między Rosją a Niemcami są niewiarygodne, dlatego potrzebne jest połączenie omijające je". - W ten sposób zostaliśmy potraktowani jak Białoruś czy Ukraina, choć nigdy nie było kłopotów z tranzytem rosyjskich surowców przez Polskę. A Niemcy, chociaż są naszym dobrym sojusznikiem, nie zaprotestowali przeciwko tym sformułowaniom, ale przyjęli rosyjską logikę - mówi nasze źródło.

Wciąż aktualna jest propozycja kanclerz Angeli Merkel, aby Polska podłączyła się do Gazociągu Północnego poprzez niemiecką sieć gazociągów. Trzy lata temu za publiczne dopuszczenie takiej możliwości Ryszard Schnepf, ówczesny wiceszef MSZ, stracił pracę. Dziś polscy dyplomaci, z którymi rozmawiałem, mówią, że "jest to realne, ale jeszcze nie na obecnym etapie". - Można sugerować niemieckim partnerom taką możliwość, ale bardzo dyskrecjonalnie - usłyszałem od jednego z rozmówców.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów