Nile Textile Group otworzyła fabrykę w strefie ekonomicznej miasta Port Said tuż przy północnym ujściu Kanału Sueskiego. Firma zatrudnia obecnie ok. 600 pracowników, spośród których 20 proc. to Chińczycy, a reszta to Egipcjanie. W Egipcie ceny materiałów są bardzo tanie, a dodatkowo firma ma możliwość prowadzenia nieograniczonego
eksportu, co dało jej łatwiejszy dostęp do rynków zagranicznych. Łatwiejszy jest także
import - NTG importuje bez konieczności płacenia cła 60 proc. wszystkich materiałów i sprzedaje swoje ubrania za granicę, głównie na amerykański rynek.
Większość ich produktów ma teraz na metkach napis "Made in Egypt". Czy to oznacza, że teraz świat czeka nawałnica egipskich, a nie chińskich produktów?
- Egipskie wolne strefy pozwalają eksportować towary na cały świat bez żadnych restrykcji - mówi Mohammed Abdel Samie administrujący strefą w Port Said. Jak dodaje,
pensje w Egipcie są relatywnie niskie, co sprawia, że pracownicy z Egiptu są mocno konkurencyjni nawet w stosunku do Chińczyków. W egipskich fabrykach średnia miesięczna
pensja wynosi 700-800 egipskich funtów, co stanowi równowartość 130-150 dol.
Jak dotąd w Egipcie zainwestowało ponad 950 firm z Chin. Łączna wartość ich inwestycji to ponad 300 mln dol. Większość z nich to firmy przemysłowe i stricte produkcyjne, 306 zajmuje się sektorem usług, 31 reprezentuje sektor rolniczy, a 8 turystykę.
Analitycy podkreślają, że wartość chińskich inwestycji w Afryce gwałtownie zwiększyła się w ciągu kilku ostatnich lat. Jeszcze w 2003 roku na Czarnym Lądzie zainwestowały one tylko 491 mln dol., podczas gdy w ubiegłym roku wartość chińskich inwestycji zwiększyła się do 7,8 mld dol.
10 mld dol. pożyczą Chiny krajom afrykańskim - Pomożemy Afryce w budowaniu zdolności finansowej. Przekażemy 10 miliardów dolarów w postaci preferencyjnych pożyczek - powiedział w niedzielę chiński premier Wen Jiabao przywódcom 49 krajów afrykańskich i Chin. Konferencja poświęcona współpracy gospodarczej i politycznej Afryka - Chiny potrwa do poniedziałku.
Premier Chin zapowiedział jednocześnie, że niektórym najbiedniejszym krajom afrykańskim anuluje długi. Podkreślił, że stosunki ChRL z Afryką mają istotne znaczenie. - Bez względu na zmiany, jakie zajdą na świecie, nasza przyjaźń z afrykańskimi narodami się nie zmieni - powiedział.
Chińską ekspansją w Afryce zaniepokojony jest Zachód. Obserwatorzy krytykują Pekin za to, że jest zainteresowany jedynie zasobami naturalnymi Czarnego Kontynentu. Chińscy komentatorzy odpierają zarzuty, mówiąc, że zazdrosna o wpływy ChRL w Afryce Europa wciąż traktuje ją jak swą kolonię - pisze agencja Reuters.