Biznes Ludzie Pieniądze

20 lat po upadku muru berlińskiego*

Wiktor Wojciechowski
2009-11-09, ostatnia aktualizacja 2009-11-10 14:27

Kiedy w Berlinie upadał mur, w Polsce od prawie dwóch miesiący działał już niekomunistyczny rząd, który przygotowywał odważny program reform ustrojowych i gospodarczych. Miały one przywrócić zasady gospodarki opartej na własności prywatnej, przedsiębiorczości i stabilnym pieniądzu, które są niezbędnymi warunkami szybkiego i trwałego wzrostu gospodarczego. Te reformy stworzyły szanse do poprawy jakości życia Polaków, także tych zamieszkujących słabo rozwinięte regiony kraju.

Po 20 latach wolności przeciętny poziom realnego dochodu na mieszkańca wzrósł w Polsce aż o 80 proc. Choć ten niewątpliwy skok cywilizacyjny Polaków widać głównie w dużych aglomeracjach, to jednak w ostatnich latach poziom życia w małych miejscowościach, a w szczególności na wsi także znacząco się poprawił. Duży wpływ miały na to m.in. środki z UE, głównie dopłaty dla rolników. W latach 2003-08 nominalny dochód na osobę w gospodarstwach rolników wzrósł prawie o 90 proc. To aż dwukrotnie więcej niż w gospodarstwach pracowników najemnych (o 44 proc.), właścicieli firm (o 56 proc.) czy emerytów i rencistów (o 43 proc.). Mimo to podział na relatywnie dobrze rozwiniętą Polskę A i zapóźnioną gospodarczo Polskę B jest nadal widoczny. Ale także Niemcom - pomimo olbrzymich pieniędzy wpompowanych w rozwój byłego NRD - nie udało się zniwelować różnic w poziomie rozwoju gospodarczego wschodnich i zachodnich landów. Co zatem trzeba zrobić, aby Polacy mieszkający w regionach słabo rozwiniętych, głównie na wsi, mogli w większym stopniu niż dotychczas odczuć sukces reform gospodarczych?

Po pierwsze, słabo rozwinięte regiony Polski nadal opierają się głównie na rolnictwie, które nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach jest przeciętnie mniej wydajne niż przemysł i usługi. W efekcie mimo olbrzymiego wzrostu dochodów rolników odnotowanego w ostatnich latach ta grupa zawodowa wciąż osiąga o jedną trzecią niższe dochody niż pracownicy w sektorach pozarolniczych. Preferencyjny system rolniczych ubezpieczeń społecznych, a do pewnego stopnia także wysokie dopłaty unijne dla rolników nie sprzyjają restrukturyzacji wsi. Przede wszystkim nie zachęcają do podejmowania pracy poza rolnictwem.

Po drugie, system edukacji powinien dawać osobom młodym szansę na podjęcie pracy poza rolnictwem. Tymczasem szkoły średnie i uczelnie wyższe poza dużymi aglomeracjami oferują przeciętnie niską jakość nauczania. To ma bardzo negatywne konsekwencje. Z powodu słabego przygotowania w szkołach średnich większość młodzieży wywodzącej się ze wsi nie dostaje się do bezpłatnych uczelni publicznych. W efekcie mimo niższych dochodów swoich rodziców niż w rodzinach mieszkających w miastach częściej płacą oni za naukę w prywatnych uczelniach.

Po trzecie, do podejmowania pracy poza rolnictwem niezbędna jest zmodernizowana i dobrze zorganizowana infrastruktura transportowa oraz rozwinięty rynek mieszkań na wynajem. Jeżeli czas dojazdu z małych miejscowości do dużych miast na dystansie ok. 50 km trwa niekiedy ponad 1,5 godziny, to mało który mieszkaniec wsi zdecyduje się na codzienny dojazd do pracy w dużej aglomeracji. W takim przypadku rozwiązaniem mogłoby być wynajęcie mieszkania, ale po 20 latach wolności prawo wciąż bardziej chroni lokatorów niż właścicieli budynków. W efekcie buduje się mało mieszkań na wynajem, a ceny najmu są na tyle wysokie, że podejmowanie pracy wymagającej przeniesienia się do miasta staje się dla wielu osób nieopłacalne.

* Wiktor Wojciechowski - Prezes fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy