Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

Mamy awanturę o podział składki na emeryturę

mab, is
2009-11-09, ostatnia aktualizacja 2009-11-09 20:16

Rządowe propozycje obniżenia składki do OFE dzielą Komisję Trójstronną. Przedsiębiorcy są przeciw, związki zawodowe niezdecydowane. Waha się nawet rząd

Budynek ZUS w Zielonej Górze
Fot. Sebastian Rzepiel / AG
Budynek ZUS w Zielonej Górze
Zespół Komisji Trójstronnej ds. ubezpieczeń społecznych nie doszedł wczoraj do porozumienia w sprawie obniżenia składki do OFE od początku przyszłego roku. Taką propozycję przedstawili w ubiegłym tygodniu ministrowie pracy i finansów. Chcą, by składka do OFE spadła z obecnych 7,3 do 3 proc. Różnica trafiłaby na specjalne konto w ZUS.

Swoje wcześniejsze propozycje podtrzymała w czasie obrad zespołu minister pracy Jolanta Fedak, mimo że w piątek nieco zdystansował się do nich premier Donald Tusk. - Nie przywiązujmy się do konkretnych propozycji, które pojawiają się z różnych stron. Moi ministrowie będą musieli włożyć jeszcze trochę wysiłku, by przygotować lepszy niż do tej pory proponowany przez nich mechanizm - powiedział.

Pomysł krytycznie oceniają przedsiębiorcy. - Nie dajmy się nabrać, że chodzi o podwyższenie emerytur, celem rządu jest obniżenie długu państwa - mówi Jeremi Mordasewicz z Lewiatana. Jego zdaniem jeśli proponowane zmiany wejdą w życie, będzie to oznaczało naruszenie podstawowych zasad reformy emerytalnej. Mniej stanowczy jest Business Centre Club, który nie wyklucza poparcia zmian, o ile zostałyby wprowadzone na określony czas.

Podzielone są związki zawodowe. Zdecydowanie przeciw jest "Solidarność". - Możemy rozmawiać o obniżce kosztów systemu emerytalnego, ale nie ma naszej zgody na jego rozmontowanie - mówi Zbigniew Kruszyński z "S". Bardziej przychylne jest Forum Związków Zawodowych i OPZZ. - Taka zmiana nie oznacza grzebania reformy emerytalnej. Jesteśmy gotowi o niej rozmawiać - mówi Andrzej Strębski z OPZZ.

Pozytywnie rządowe plany ocenił wczoraj londyński oddział banku J.P. Morgan. "Proponowane przez rząd zmiany w systemie emerytalnym powinny zredukować ryzyko przekroczenia progu 55 proc. długu publicznego (...) Łączny wpływ zmian byłby pozytywny dla obligacji" - napisali analitycy banku. Przyznali jednak, że "te zmiany zmieniają po prostu obecne zobowiązania na przyszłe zobowiązania" i "mogłyby przez to stwarzać ryzyka w dłuższym terminie".

Jednym głosem nie mówią eksperci. Kilkunastu ekonomistów, m.in. twórcy reformy emerytalnej prof. Marek Góra i dr Agnieszka Chłoń-Domińczak, wysłało w ubiegłym tygodniu list otwarty do premiera z apelem, aby nie pozwolił na rozmontowanie systemu emerytalnego. "Chcemy wierzyć, że pana rząd nie będzie uciekał się do metod psujących państwo i zagrażających naszej przyszłości oraz wykaże stanowczość w realizowaniu zapowiadanych reform" - napisali.

Jednak Irena Wóycicka z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową uważa, że propozycja obniżka składki do OFE nie jest sama w sobie zła. - Fatalne wrażenie robi to, że taka zmiana wprowadzana jest zbyt gwałtownie i tylko dlatego, że państwo potrzebuje pieniędzy - tłumaczy Wóycicka. Jej zdaniem nie przyniesie to zapowiadanych oszczędności. - Jeśli minister Fedak naprawdę martwi się o wysokość naszych przyszłych emerytur, to powinna podnieść wiek emerytalny - dodaje Wóycicka.

Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?

Zamów newsletter!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.2

6 głosów

Rynki

Indeksy
WIG20
WIG20