Nową wersję ugody obie strony miały złożyć wczoraj przed amerykańskim sądem. Ale - według nieoficjalnych informacji - poprosiły o kolejne przełożenie terminu na najbliższy piątek.
Ugoda to wynik pozwu, którym wydawcy z USA uderzyli w Google'a za zeskanowanie książek z amerykańskich bibliotek, do których prawa autorskie wciąż nie wygasły. Spór toczy się o Google Book Search, projekt, który w sieci pojawił się w 2004 r.
Dotychczasowa ugoda zawarta z Google'em w USA daje wydawcom 63 proc. dochodów z tytułu wykorzystywania ich książek online. Koncern zobowiązał się też do wydania 125 mln dol. na stworzenie rejestru praw autorskich. Ale wciąż nie ustają kontrowersje - zwłaszcza u wydawców z Europy, których ugoda również dotyczy (w bibliotekach w USA są też pozycje wydawców np. z Polski). W negocjacje zaangażowała się nawet Komisja Europejska. Dlatego Google obiecuje na przykład, że zablokuje w bazie zeskanowanych książek te, które wciąż można kupić w Europie, choć nie są one dostępne w USA. Takie książki mają być wyświetlane internautom amerykańskim tylko wtedy, gdy zgodzą się na to właściciele praw autorskich.