W ramach ugody dwaj Skandynawowie - Niklas Zennström i Janus Friis - obejmą 14 proc. udziałów w
Skype. Dołączą także do rady nadzorczej lidera telefonii internetowej. W zamian mają zapewnić spółce zastrzyk gotówki (nie ujawniono kwoty inwestycji) i wycofać pozwy, jakie należąca do nich spółka Joltid wytoczyła eBayowi.
eBay może odetchnąć z ulgą, bo pozwy były kluczowe zarówno dla istnienia
Skype'a, jak i dla transakcji, jaką we wrześniu aukcyjny gigant zawarł we wrześniu br. z konsorcjum funduszy - chodziło o przejęcie pakietu kontrolnego w
Skype za 1,9 mld dol.
Spór twórców Skype'a z eBayem, któremu sprzedali w 2005 r. spółkę za prawie 2,6 mld dol., ciągnął się od wiosny br. Gdy skandynawski duet próbował odkupić komunikator i został odprawiony z kwitkiem, sięgnął po... licencję na Skype'a. Okazało się, że na kluczowy fragment kodu, na którym działa aplikacja, eBay ma jedynie licencję, a Skandynawowie postanowili ją wypowiedzieć.
Gdy we wrześniu eBay ogłosił sprzedaż Skype'a, twórcy komunikatora momentalnie pozwali też inwestorów, w tym menedżera funduszu Index Ventures Mike'a Volpiego, który niegdyś pracował dla Zennströma i Friisa.
Zgodnie z warunkami ugody fundusz Index Ventures wycofa się z transakcji. Ostateczny podział akcji ma wyglądać tak - fundusz Silver Lake, firma Andreessen Horowitz i kanadyjski Canada Pension Plan będą miały łącznie 56 proc. Skype'a, a eBay zatrzyma dla siebie 30 proc. W zamian za 14 proc., Zennström i Friis zobowiązali się też wnieść do spółki sporny fragment kodu.