Jak tłumaczy Joaquin Almunia, unijny komisarz ds. gospodarki, te cztery kraje potrzebują więcej czasu, bo od kwietnia br., kiedy po raz pierwszy ustalano termin na doprowadzenie budżetów narodowych do ładu, stan ich gospodarek pogorszył się.
Taryfa ulgowa ze strony Brukseli oznacza, że
Francja i
Hiszpania muszą załatać rozchwiany programami antykryzysowymi budżet do 2013 r., Irlandia - do 2014 r., a Wlk. Brytania - do czasu uchwalenia budżetu na rok 2014-15.
Według wcześniejszych ustaleń,
Niemcy, Holandia i pięć innych krajów musi obniżyć deficyt do wymaganych 3 proc. PKB do 2013 r. Najwcześniej, bo do 2012 r., muszą sobie z dziurą budżetową poradzić Belgowie i Włosi. Wytyczne otrzymały wszystkie kraje strefy euro i
Czechy, które chcą przyjąć unijną walutę.
Na terminy zaproponowane przez Komisję muszą się zgodzić państwa członkowskie. A już ostrzegają, że nie uda im się ich dotrzymać - w przyszłym roku deficyt budżetowy we Francji ma osiągnąć rekordowe 8,5 proc., a tamtejszy minister finansów Eric Woerth mówił we wtorek dziennikarzom, że będzie "bardzo trudne" zejść z deficytem poniżej 5 proc. PKB w 2013 r. A ciąć wydatków Francja w przyszłym roku nie zamierza, bo wciąż chce podkręcać wzrost gospodarczy.
To niejedyne zmartwienie Komisji - czarną owcą jest
Grecja. W zeszłym miesiącu rząd grecki przyznał, że tegoroczny deficyt zamiast prognozowanych ok. 6 proc., wyniesie 12,5 proc. Almunia zapowiada, że jeśli Grecja nie zabierze się za zmniejszanie swojego zadłużenia, na początku przyszłego roku Komisja może wszcząć postępowanie wobec Grecji i nawet nałożyć grzywnę. Bruksela krytykuje też Włochów, którzy marnotrawią publiczne pieniądze, wydając na obsługę zadłużenia najwięcej z całej unijnej 27-tki.