Biznes Ludzie Pieniądze

BZ WBK zapomina o kryzysie. Będzie łatwiej o kredyt

Nina
12.11.2009 , aktualizacja: 12.11.2009 17:46
A A A Drukuj
- W przyszłym roku firmom będzie łatwiej o kredyty - zapowiada prezes Mateusz Morawiecki. Jego bank podpisał już umowę o finansowaniu z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju, a w styczniu ma podpisać kolejną - z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym.
Pod względem zysków Bank Zachodni WBK jest faworytem wśród banków - w III kw. zarobił 263 mln zł, więcej niż w III kw. 2008 r.! Wynik okazał się znacznie wyższy od oczekiwań analityków giełdowych - eksperci z domów maklerskich prognozowali, że BZ WBK zarobił 193 mln zł.

Podobnie jak cały sektor bankowy BZ WBK jest szczególnie ostrożny w pożyczaniu pieniędzy firmom - od początku roku wartość kredytów udzielonych przedsiębiorcom spadła o 0,8 proc., do 23,2 mld zł. Ale prezes Mateusz Morawiecki zapowiada, że już niedługo sytuacja się zmieni: - Przede wszystkim firmy wyczerpały zapasy i wkrótce będą musiały zacząć je odbudowywać. A to spowoduje wzrost popytu na kredyty. Morawiecki podkreśla, że BZ WBK podpisał już umowę o linii kredytowej z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju, która będzie przeznaczona na finansowanie małych i średnich firm. - W styczniu powinniśmy podpisać kolejną, tym razem z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym. Dzięki nim będziemy mogli zaproponować przedsiębiorstwom tańsze kredyty - mówi.

Łatwiej o pożyczki klientom indywidualnym: tylko we wrześniu bank udzielił kredytów hipotecznych na 290 mln zł. Szefowie banku zastanawiają się też nad wprowadzeniem kredytów mieszkaniowych ze stałym oprocentowaniem - cena, którą klient płaciłby za taki kredy, byłaby stała niezależnie od zmian rynkowych stóp procentowych. Zdaniem Mateusza Morawieckiego właśnie zmiany stóp procentowych mogą okazać się najbardziej niebezpieczne dla osób, które wzięły kredyty na mieszkania. - Teraz stopy są na rekordowo niskim poziomie, ale cykl obniżek się skończył. Jeśli wzrosną o kilka punktów procentowych, raty kredytowe mogą wzrosnąć o kilkadziesiąt procent. To jest prawdziwe ryzyko - ostrzega.

W BZ WBK wskaźnik złych kredytów wzrósł do 5,4, z 2,9 proc. na koniec ubiegłego roku. Od początku roku odpisy przekroczyły 380 mln zł i były ponad sześciokrotnie większe niż w pierwszych trzech kwartałach 2008 r. Bank szukał oszczędności po stronie kosztów, przede wszystkim pracowniczych. Od początku roku zatrudnienie w BZ WBK spadło o 536 etatów, bank zmniejszył też rezerwy na premie i nagrody finansowe. - Dodatkowe oszczędności uzyskaliśmy dzięki wprowadzeniu rozwiązań kadrowych takich jak: skrócenie godzin pracy, przerwy w karierze czy bezpłatne urlopy - czytamy w raporcie.

Słabsze wyniki z prowizji od zarządzania aktywami i dystrybucji jednostek funduszy inwestycyjnych bank starał się kompensować prowizjami od udzielanych kredytów i od sprzedaży ubezpieczeń.

Dla BZ WBK wielką niewiadomą są dalsze losy jego głównego inwestora, irlandzkiego Allied Irish Banks. Od ponad roku AIB zmaga się z lawiną złych kredytów hipotecznych i tych udzielonych firmom deweloperskim w dobie boomu na rynku nieruchomości. Potem, gdy ceny nieruchomości zaczęły gwałtownie spadać, przed upadkiem płynności AIB uratował wart 3,5 mld euro zastrzyk publicznych pieniędzy. Co więcej, duża część udzielonych przez bank kredytów już wkrótce trafi do "banku złych długów", czyli NAMA (National Asset Management Agency). Ale cena, jaką irlandzki bank będzie musiał zapłacić za tę pomoc, będzie niemała - AIB już prowadzi negocjacje z Komisją Europejską, która pilnuje, by pomoc publiczna nie naruszała konkurencji rynkowej. Istnieje ryzyko, że AIB będzie musiał sprzedać swoje zagraniczne posiadłości - banki w Polsce, krajach bałtyckich, Wielkiej Brytanii i udziały w amerykański banku inwestycyjnym.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów