Polska gospodarka rośnie i coraz szybciej wychodzi z kryzysu
Patrycja Maciejewicz
2009-11-12, ostatnia aktualizacja 2009-11-12 20:38
Eksport powoli staje na nogi i będzie napędzał nasz wzrost gospodarczy
ZOBACZ TAKŻE
- Roubini ostrzega przed dolarową bańką i nawrotem kryzysu finansowego (28-10-09, 14:43)
- Rybiński, Bratkowski, Gronicki, Gomułka, Orłowski - nasze propozycje do RPP! (01-12-09, 21:17)
- "WSJ" i "FT" chwalą polską gospodarkę. Zachód powinien się uczyć (18-11-09, 14:12)
- BZ WBK zapomina o kryzysie. Będzie łatwiej o kredyt (12-11-09, 17:46)
- Koniec najdłuższej recesji od czasu Wielkiego Kryzysu (29-10-09, 20:26)
- Bank Światowy chwali Polskę za działania antykryzysowe (28-10-09, 11:03)
- Kryzysowi bezdomni - Amerykanie koczują w autach i przytułkach (20-10-09, 13:43)
- Wyskakujemy z dołka. PKB w górę o 3 proc. w IV kwartale? (18-12-09, 01:00)
- Banki wychodzą z kryzysu i próbują podnosić kapitał (11-11-09, 21:21)
Większość krajów Unii Europejskiej wciąż boryka się z recesją, tymczasem Polska gospodarka ma się zaskakująco dobrze. Nie dość, że odnotowujemy dodatnie tempo wzrostu, to jeszcze coraz więcej sygnałów świadczy o tym, że szybciej wychodzimy ze spowolnienia. - Przez ostatnie dwa-trzy miesiące praktycznie wszystkie wskaźniki okazują się lepsze od oczekiwań - cieszy się Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku.
Ożywienie zaczyna się w firmach. Po kiepskim pierwszym półroczu menedżerowie spoglądają w przyszłość z coraz większym optymizmem. Zbierają zamówienia, cieszą się z produkcji, która w końcu przestaje spadać. Coraz więcej sprzedają za granicę.
We wrześniu - według najnowszych danych NBP - eksport praktycznie zrównoważył import i osiągnął wartość 9,4 mld euro.
- To najwięcej od października ubiegłego roku, czyli od początku kryzysu - zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.
- Relatywnie słabszy złoty sprawia, że nasze towary są konkurencyjne cenowo. Ale kurs nie jest najważniejszy. Liczy się nie to, po ile sprzedajemy, ale co. Dostarczamy części i półproduktów do fabryk europejskich. Jeśli one mają więcej zamówień, to my także - tłumaczy Ryszard Petru.
W czwartek europejskie biuro statystyczne Eurostat podało, że produkcja przemysłowa w strefie euro wzrosła w porównaniu z sierpniem o 0,3 proc., a roczny spadek jest coraz płytszy.
Polski import z miesiąca na miesiąc też się poprawia, jest więc nadzieja, że firmy szykują się do inwestycji. Gdy zaczął się kryzys, wiele z nich wstrzymało budowę fabryk lub zrezygnowało z nich i z inwestowania w moce produkcyjne.
W porównaniu z ubiegłym rokiem mamy wciąż spadek zarówno eksportu (o 17,1 proc.), jak i importu (o 26,4 proc.). Ekonomistów cieszy jednak to, że spadek eksportu wyhamowuje szybciej niż importu. Dzięki temu zmniejsza się deficyt w handlu zagranicznym i w efekcie tzw. eksport netto ma dodatni wkład we wzrost gospodarczy.
Przeciętny Kowalski pewnie nie czuje, że gospodarka wyraźnie odbiła od dna. W końcu bezrobocie rośnie, zatrudnienie w firmach spada, podwyżkę ciężko wywalczyć. Ekonomiści przekonują jednak, że i tu jest lepiej. Bo jeszcze kilka miesięcy temu prognozy były katastroficzne.
Ostatnio GUS podał, że przeciętna płaca w całej gospodarce wzrosła o 4,9 proc. w porównaniu z III kwartałem 2008 roku. Analitycy zdziwili się, bo oznaczało to, że wzrost przyspieszył z 4,4 proc. - Tymczasem dane na temat płac w sektorze przedsiębiorstw wskazywały na dalsze hamowanie wynagrodzeń - podkreślają ekonomiści Banku Zachodniego WBK.
Gdy GUS mówi o sektorze przedsiębiorstw, to nie uwzględnia w nim m.in. firm najmniejszych, budżetówki czy całej branży finansowej.
- Sytuacja makroekonomiczna jest bardzo dobra - ocenił w czwartek wiceminister finansów Ludwik Kotecki.
Zdaniem Piotra Bielskiego z BZ WBK w III kwartale nasz PKB urósł o 1,7 proc. - Podnieśliśmy prognozę z 1,3 proc., gdy spłynęły lepsze od oczekiwań dane - tłumaczy. Na IV kwartał spodziewa się 1,9 proc. Minister Kotecki daje więcej: wzrost może przekroczyć 2 proc. A Ryszard Petru mówi nawet o 3-proc. wzroście PKB w ostatnim kwartale.
Ożywienie zaczyna się w firmach. Po kiepskim pierwszym półroczu menedżerowie spoglądają w przyszłość z coraz większym optymizmem. Zbierają zamówienia, cieszą się z produkcji, która w końcu przestaje spadać. Coraz więcej sprzedają za granicę.
We wrześniu - według najnowszych danych NBP - eksport praktycznie zrównoważył import i osiągnął wartość 9,4 mld euro.
- To najwięcej od października ubiegłego roku, czyli od początku kryzysu - zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.
- Relatywnie słabszy złoty sprawia, że nasze towary są konkurencyjne cenowo. Ale kurs nie jest najważniejszy. Liczy się nie to, po ile sprzedajemy, ale co. Dostarczamy części i półproduktów do fabryk europejskich. Jeśli one mają więcej zamówień, to my także - tłumaczy Ryszard Petru.
W czwartek europejskie biuro statystyczne Eurostat podało, że produkcja przemysłowa w strefie euro wzrosła w porównaniu z sierpniem o 0,3 proc., a roczny spadek jest coraz płytszy.
Polski import z miesiąca na miesiąc też się poprawia, jest więc nadzieja, że firmy szykują się do inwestycji. Gdy zaczął się kryzys, wiele z nich wstrzymało budowę fabryk lub zrezygnowało z nich i z inwestowania w moce produkcyjne.
W porównaniu z ubiegłym rokiem mamy wciąż spadek zarówno eksportu (o 17,1 proc.), jak i importu (o 26,4 proc.). Ekonomistów cieszy jednak to, że spadek eksportu wyhamowuje szybciej niż importu. Dzięki temu zmniejsza się deficyt w handlu zagranicznym i w efekcie tzw. eksport netto ma dodatni wkład we wzrost gospodarczy.
Przeciętny Kowalski pewnie nie czuje, że gospodarka wyraźnie odbiła od dna. W końcu bezrobocie rośnie, zatrudnienie w firmach spada, podwyżkę ciężko wywalczyć. Ekonomiści przekonują jednak, że i tu jest lepiej. Bo jeszcze kilka miesięcy temu prognozy były katastroficzne.
Ostatnio GUS podał, że przeciętna płaca w całej gospodarce wzrosła o 4,9 proc. w porównaniu z III kwartałem 2008 roku. Analitycy zdziwili się, bo oznaczało to, że wzrost przyspieszył z 4,4 proc. - Tymczasem dane na temat płac w sektorze przedsiębiorstw wskazywały na dalsze hamowanie wynagrodzeń - podkreślają ekonomiści Banku Zachodniego WBK.
Gdy GUS mówi o sektorze przedsiębiorstw, to nie uwzględnia w nim m.in. firm najmniejszych, budżetówki czy całej branży finansowej.
- Sytuacja makroekonomiczna jest bardzo dobra - ocenił w czwartek wiceminister finansów Ludwik Kotecki.
Zdaniem Piotra Bielskiego z BZ WBK w III kwartale nasz PKB urósł o 1,7 proc. - Podnieśliśmy prognozę z 1,3 proc., gdy spłynęły lepsze od oczekiwań dane - tłumaczy. Na IV kwartał spodziewa się 1,9 proc. Minister Kotecki daje więcej: wzrost może przekroczyć 2 proc. A Ryszard Petru mówi nawet o 3-proc. wzroście PKB w ostatnim kwartale.
Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?
Zamów newsletter!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.3
36 głosów
Przeczytaj 110 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
Rynki
Indeksy
- WIG20*WIG20-0.95%
- WIG20*mWIG40-0.53%
- WIG20*sWIG80-0.24%
- WIG20*WIG-0.67%









