Biznes Ludzie Pieniądze

Gorączka złota rozpala "leszczy"

Ireneusz Sudak
13.11.2009 , aktualizacja: 14.11.2009 10:47
A A A Drukuj
Inwestorzy indywidualni rzucili się na inwestycje w złocie na rynkach towarowych. Biura maklerskie obniżają minimalne progi transakcji i łowią niedoświadczonych graczy
Kaddafi ma olbrzymie zapasy złota
Fot. AP
Kaddafi ma olbrzymie zapasy złota
W tym tygodniu cena złota pobiła kolejny rekord. Na giełdzie w Londynie dostawy kruszcu na grudzień kosztowały 1123 dol. za uncje. Rok temu było to 750 dol.

Gorączka złota nie omija Polski. Mennica w I połowie roku sprzedała o 250 proc. więcej tego kruszcu niż rok wcześniej! Ci, którzy nie chcą płacić dużych marż za kupno sztabek czy monet, wybierają produkty finansowe oparte o cenę kruszcu. Jeden z największych funduszy surowcowych w Polsce Investor Gold FIZ podczas dwóch październikowych tygodni, w których można było składać zapisy, zebrał od klientów rekordowe 51 mln zł. W poprzednich okresach subskrypcji były to kwoty o kilka milionów złotych mniejsze.

Szansę w gorączce złota zwietrzyły także biura maklerskie, które wprowadzają promocje w dostępie do profesjonalnych platform transakcyjnych zarezerwowanych do tej pory dla firm i doświadczonych klientów z grubymi portfelami.

Np. w domu maklerskim X-Trade Brokers najmniejsza transakcja na złocie, przy obecnym kursie 1100 dol. za uncję, wymaga zaangażowania środków w wysokości ok. 1360 zł. Inni idą jeszcze dalej. Od czwartku dom maklerski TMS Brokers wprowadził nową usługę GO4X, która daje początkującym inwestorom możliwość zarabiania na rynku walutowym i na kontraktach opartych o srebro i złoto. Wcześniej na początek musieliśmy przynieść do biura 10 tys. zł. A teraz? - Kwota potrzebna do otwarcia rachunku wynosi tysiąc złotych, a najmniejszy nominał kupna lub sprzedaży kontraktu opartego o notowania złota to równowartość trzech uncji kruszcu - mówi Tomasz Uściński, członek zarządu biura maklerskiego TMS Brokers.

Ale do samej transakcji nie trzeba mieć rachunku pieniędzy na kupno złota czyli minimum 10 tys. zł.

Jak to możliwe? W dużym uproszczeniu resztę inwestycji finansuje dom maklerski (tzw. dźwignia finansowa).

Początkujący inwestorzy zwani na giełdzie "leszczami" mogą wpędzić się w niemałe kłopoty. - Nie wystarczy poczytać książek, żeby przeprowadzać inwestycje z dużą dźwignią finansową, ponieważ bardzo szybko może okazać się, że inwestor będzie musiał dopłacić wielokrotność początkowej inwestycji, nawet przy relatywnie małych zmianach cen - mówi Piotr Pochmara, specjalista ds. Interwencji i Analiz Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. - Pozostaje pytanie, czy otwieranie rynku dla inwestorów indywidualnych jest dobrym pomysłem.

Domy maklerskie zapewniają, że wiedzą o ryzyku, jakie mogą ponieść inwestycyjne żółtodzioby. - Wiemy, że na rynek może wejść wielu niedoświadczonych inwestorów, dlatego przygotowaliśmy dla nich internetowe kursy i cykl ogólnopolskich szkoleń - mówi Tomasz Uściński.

Ile spośród 1,1 mln osób mających rachunki maklerskie może inwestować na rynku towarowym? Zdaniem Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych nie sposób tego oszacować. Z kolei X-Trade Brokers podaje, że w tej chwili przeprowadza na złocie 160 proc. transakcji więcej niż jeszcze pół roku temu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy