Zatrzymany szef Emfesz Istvan Goczi wiosną br. sprzedał tę firmę dostarczającą jedną czwartą gazu zużywanego na Węgrzech za symbolicznego 1 dol. Nabywcą była nie znana szwajcarska spółka RosGas. Ukraiński przedsiębiorca Dmytro Firtasz, który wcześniej był właścicielem Emfesz, zakwestionował transakcję. - Na przesłuchaniu dowiedziałem się, że Firtasz złożył na mnie doniesienie, że rzekomo nie miałem zezwolenia na sprzedaż Emfesz, a Firtasz nie wiedział o transakcji. Teraz mogę powiedzieć, że to nieprawda. Firtasz był wcześniej uprzedzony o sprzedaży Emfesz - powiedział Goczi dziennikowi "Wiedomosti".
Przedsiębiorca powiedział, że został zwolniony, ale ma zakaz wyjazdu z Węgier. W poniedziałek chce urządzić konferencję prasową.
Emfesz kupował gaz od szwajcarskiej spółki RosUkrEnergo (RUE), którą Dmytro Firtasz założył z Gazpromem, aby handlować na Ukrainie, Węgrzech i w Polsce gazem z Azji Środkowej. O utworzeniu tej spółki na szczycie w Jałcie w 2004 r. zdecydowali ówcześni prezydenci Rosji Władimir Putin i Ukrainy Leonid Kuczma. Jednak w styczniu br. po gazowym konflikcie Moskwy z Kijowe, premierzy Rosji Władimir Putin i Ukrainy Julia Tymoszenko postanowili wyeliminować RUE z
eksportu gazu do UE.
Ucierpiało na tym także Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które kupowało od RUE 2,3 mld m sześc. gazu rocznie, czyli jedną czwartą całego gazu importowanego przez Polskę. Za uzupełnienie tych niedoborów Gazprom zażądał od rządu Polski podpisania nowej umowy z rządem Rosji o dostawach gazu i zasadach działania polsko-rosyjskiej spółki EuRoPol Gaz, która jest właścicielem gazociągu tranzytowego do Niemiec.