Na aukcji można było kupić biżuterię, porcelanę i dzieła sztuki zgromadzone przez Bernarda Madoffa i jego żonę Ruth. Pod młotek poszły też bardziej prozaiczne rzeczy: miska dla psa, deski surfingowe czy osobisty notatnik byłego szefa funduszu Bernard L. Maddoff Investment Securities LLC. Najwyższą cenę uzyskały diamentowe kolczyki Ruth - sprzedano je za 70 tys. dol., czterokrotnie więcej od wartości, na którą były wyceniane. Wzięciem cieszyły się rzeczy z nazwiskiem "Madoff" - bluzę z wyszytym na plecach nazwiskiem oszusta sprzedano za 14,5 tys. dol. (cena wywoławcza wyniosła 500 dol.), a czapkę z inicjałami BLM z Hofstra College, gdzie Bernard studiował - za 6 tys. dol.
W
licytacji uczestniczyło 500 gości oraz 1000 osób on-line. Zebrano prawie 900 tys. dol., czyli prawie 2,5 mln zł. Pieniądze mają zostać przekazane tym, którzy stracili zainwestowane w fundusz Madoffa pieniądze - indywidualnym inwestorom, funduszom inwestycyjnym, organizacjom charytatywnym. - Madoff zostanie na zawsze zapamiętany jako oszust finansowy - powiedział w rozmowie z brytyjskim "Guardianem" Mark Greenspan, szef marketingu w firmie zajmującej się chirurgią kosmetyczną, który na akcji zapłacił 6,5 tys. dol. za zegarek Rolexa. - Ale to kawałek historii. A poza tym dobrze, że pieniądze trafią do jego ofiar - dodał.
Bernard Madoff stworzył największą piramidę finansową na świecie. Oszukał swoich klientów na 65 mld dol., płacąc odsetki starym inwestorom z pieniędzy wpływających od nowych klientów. Kiedy oszustwo wyszło na jaw jeden z jego klientów, Rene-Thierry Magon de la Villehuchet, francuski arystokrata, popełnił samobójstwo bo stracił 1,4 mld dol. należących do niego i jego klientów. 71-letni Madoff odsiaduje 150-letnią karę więzienia w więzieniu stanowym w Północnej Karolinie.