Biznes Ludzie Pieniądze

Windykacja długów. Co robić, gdy bank sprzeda twój kredyt

Maciej Samcik
16.11.2009 , aktualizacja: 15.11.2009 21:09
A A A Drukuj
Nie dajesz rady ze spłacaniem rat kredytów? Niewykluczone, że twój bank już sprzedał dług windykatorom. Co robić? Czy windykator może nachodzić cię w domu i w pracy? Czy może domagać się dodatkowych prowizji? Jakie masz prawa? Negocjować czy iść w zaparte?

Fot. Istock.com
Straciłeś pracę? Szef obciął ci pensję? Zachorowałeś i wydajesz fortunę na leki? Efekt jest zawsze taki sam: ogromna dziura w domowym budżecie. A do tego kłopoty ze spłatą rat kredytów zaciągniętych w lepszych czasach, gdy wydawało się, że problemy finansowe ci nie grożą.

Jeśli wpadłeś w takie tarapaty, to wiedz, że nie jesteś jedyny - podobne problemy ma co najmniej 1,5 mln Polaków. Od razu zawiadom bank, że nie masz pieniędzy na spłatę długów. Zaproponuj kilkumiesięczne odroczenie w spłacie kapitału (może bank pozwoli ci przynajmniej przez jakiś czas spłacać tylko odsetki). Bank nie musi się zgodzić, ale spróbować warto.

A jeśli się nie uda? Niestety, coraz częściej banki w ogóle nie zajmują się klientami, którzy mają kłopoty ze spłacaniem rat, tylko z marszu sprzedają takie kredyty funduszom windykacyjnym. Bankowcy wychodzą z założenia, że skoro klient przestał regulować swoje zobowiązania, to szkoda czasu na negocjowanie z nim nowych warunków spłaty. Niech zajmą się tym fachowcy z firmy windykacyjnej. A pracownicy banku w tym czasie mogą zająć się czymś bardziej opłacalnym, np. udzielaniem nowych kredytów.

Co robić, jeśli twój kredyt został sprzedany firmie windykacyjnej? O tym przeczytasz w naszym dzisiejszym poradniku.

1. Kiedy mój kredyt może zostać sprzedany?

Nie ma konkretnej zasady. Jeden bank sprzeda twój kredyt, jeśli nie spłacasz rat przez pół roku, inny zrobi to już po miesiącu zaległości. Każdy bank stosuje inną politykę. Chodzi oczywiście o pieniądze. Za kredyt, który nie jest regulowany od wielu miesięcy, bank dostanie od windykatorów znacznie mniej pieniędzy niż za "świeżynkę". Zwykle windykatorzy zapłacą tylko kilka procent sumy, którą jesteś winny bankowi.

Kredyt, którego nie spłacasz dopiero od miesiąca lub dwóch miesięcy, będzie dla windykatorów cenniejszy, zapłacą za niego bankowi nawet kilkanaście procent wartości. Dlatego niektóre banki sprzedadzą twój kredyt windykatorom natychmiast po tym, jak zorientują się, że nie spłacasz go terminowo. Wychodzą z założenia, że lepiej dostać te kilkanaście procent, niż zajmować się samodzielnie ściąganiem pieniędzy.

2. Napisał fundusz sekurytyzacyjny. Co to jest?

Zwykle wszystko zaczyna się od listu z informacją, że twój kredyt o numerze takim a takim, w ramach którego masz do spłaty tyle a tyle, jest teraz w rękach tzw. funduszu sekurytyzacyjnego. I że pieniądze masz teraz wpłacać na nowy numer konta bankowego należący właśnie do tego funduszu.

O co chodzi? Fundusz sekurytyzacyjny to taka instytucja finansowa, która zawiera w sobie worek z niespłaconymi w terminie kredytami. Jeśli bank nie chce już dłużej zajmować się twoim kredytem - sprzedaje go do takiego właśnie funduszu. Jeśli dostałeś list od funduszu sekurytyzacyjnego, to znaczy, że bank właśnie sprzedał twój kredyt.

Fundusz sekurytyzacyjny ma swoich właścicieli, którzy będą chcieli wycisnąć z niego jak najwyższe zyski. Fundusz zarobi na siebie tylko wtedy, jeśli np. kupi od banku kredyty za 10 proc. ich "prawdziwej" wartości, a potem uda mu się odzyskać np. 30 proc. pieniędzy od klientów, którzy nie spłacali w terminie rat.

A co to wszystko ma wspólnego z windykatorami? Otóż taki fundusz zwykle zatrudnia firmę windykacyjną, która ma się zająć faktycznym odzyskiwaniem pieniędzy od ludzi. Fundusz zapłaci firmie windykacyjnej prowizję uzależnioną od jej skuteczności w odzyskiwaniu długów.

3. Odezwać się do windykatora czy czekać?

Zwykle już kilka dni po tym, jak dostaniesz list z funduszu sekurytyzacyjnego, przyjdzie kolejny, tym razem od firmy windykacyjnej, która na zlecenie funduszu ma odzyskać dług. W liście oczywiście będzie podana suma, którą jesteś winien, i kontakt do firmy windykacyjnej lub konkretnego windykatora, z którym trzeba się kontaktować w sprawie spłaty.

Zastanawiasz się: odezwać się samemu do windykatorów czy czekać, licząc, że zapomną o sprawie? A jeśli się odezwać, to co powiedzieć? Wiadomo, że nie masz pieniędzy, żeby je oddać. Gdybyś miał, tobyś spłacał kredyt terminowo. Więc może nie ma sensu dzwonić do windykatorów?

Nasza rada: jeśli dostałeś już list z firmy windykacyjnej, to nie ma na co czekać. Warto samemu odezwać się do windykatorów i coś zaproponować. Jasne, że nie masz pieniędzy, żeby wszystko oddać od razu. Ale firma windykacyjna wcale nie będzie tego oczekiwała. Jej wystarczy, że zaproponujesz jakąś formę zwrotu pieniędzy w ratach, po kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

Możesz również zignorować ten list. Ale myślenie, że windykatorzy o tobie zapomną, to naiwność. Ściąganie długów to ich praca, więc tak łatwo się ich nie pozbędziesz.

4. Czy windykator każe mi spłacić więcej niż bank?

Rzetelni windykatorzy nie doliczają żadnych opłat do wartości zadłużenia. Im wystarczy, że kupują od banku twój niespłacony kredyt dużo taniej, niż wynosi jego wartość. Zarobią sporo już tylko na tym, że oddasz pieniądze co do grosza, dodatkowe prowizje i opłaty nie są już im potrzebne do szczęścia. Zresztą prawo nie pozwala im na dodawanie do długów klientów dodatkowych kwot. Chyba że klient sam się na to zgodzi.

Niestety, zdarzają się też i mniej rzetelne firmy, które z marszu dokładają do twojego niespłaconego zadłużenia kilkadziesiąt lub kilkaset złotych dodatkowych kosztów (rzekomo windykacyjnych). Nie mają do tego prawa. Warto napisać do takiej firmy list z sugestią, że spłacisz chętnie wszystkie zaległości w ratach, o ile firma windykacyjna anuluje ci opłaty dodatkowe. A jeśli nie anuluje - rozważysz złożenie pozwu o ochronę dóbr osobistych. Taki gest powinien zmiękczyć nierzetelnych windykatorów.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów