Biznes Ludzie Pieniądze

Odc. 22: Złudny sen o milionie. Wystarczy jeden sms?

Reklamę prześwietlił Maciej Samcik
16.11.2009 , aktualizacja: 15.11.2009 21:24
A A A Drukuj
"To właśnie na pani, pana, twój numer telefonu jeszcze dziś może paść wygrana" - kusi w telewizyjnej reklamówce znany lektor Ryszard Rembiszewski, niegdyś kojarzony także z codziennymi losowaniami lotto. Rembiszewski przekonuje, że tylko jeden SMS ma wystarczyć, żeby wygrać 10, 50 lub 250 tys. zł. "Jak wygrać te wielkie pieniądze? To proste, wystarczy teraz wysłać SMS o treści LOS pod numer 7363. Dla pewności Rembiszewski powtarza swój komunikat drugi raz. Zupełnie tak, jakby powtarzał liczby gwarantujące główną wygraną w zakończonym przed chwilą losowaniu lotto.
Ryszard Rembiszewski w reklamie Milion za SMS
Ryszard Rembiszewski w reklamie Milion za SMS
I chyba o to chodzi. Wybór lektora, który wielu Polakom wciąż kojarzy się z dużymi pieniędzmi, zapewne nie był przypadkowy. Zresztą jego twarz jest chyba jedynym atutem reklamy, która jest - co tu kryć - wyjątkowo drewniana i mało atrakcyjna. Ale może musi taka być, żeby komunikat dotarł do zainteresowanych. Opisywana kiedyś na łamach tej rubryki loteria "Pusty SMS" była oparta na podobnej zasadzie: ascetyczny, informacyjny komunikat, znany aktor (wówczas był nim Tomasz Stockinger) i działające na wyobraźnię zwitki banknotów w tle.

Czytaj też: Od Pomysłowego Dobromira do Wielkiego Wodza, czyli z kamerą wśród reklam
Tyle o reklamie. A sama loteria? Cóż, już sama nazwa nieco wprowadza w błąd, bo "milion za SMS" jest zdecydowanie poza zasięgiem. Najwyższa wygrana w losowaniu to 250 tys. zł. Poza tym raz w tygodniu będzie losowana kwota 50 tys. zł, a każdego dnia - 10 tys. zł. Nie jestem miłośnikiem loterii, ale wizja wygrania za jeden wysłany SMS już dzisiaj 10 tys. zł rozbudziła moją wyobraźnię. Wpisałem w komórce numer 7363 i wysłałem mój bilet do bogactwa.

Czytaj też:
Porąbana reklama mBanku
Bilet, niestety, nie był tani. Jak przeczytałem w regulaminie loterii, za każdy SMS wysyłany pod numer 7363 trzeba słono płacić - aż 3,66 zł (w tym VAT). Ale - pomyślałem - jeśli szczęście będzie po mojej stronie, to może te 3,66 zł wystarczą, by mój portfel za kilka godzin potężnie spuchł? Przecież Ryszard Rembiszewski mówi, że nawet jeden los daje szansę na wygraną w loterii.

Nie minęła minuta, a już dostałem SMS-a z moim numerem uczestnika. A zaraz potem MMS-a z zaproszeniem do kupowania kolejnych losów i zwiększenia szansy na zwycięstwo. Na zdjęciu uśmiechnięty od ucha do ucha Rembiszewski wychylający się zza góry banknotów. Dla takiego widoku warto było wydać te 3,66 zł - pomyślałem.

Ale wkrótce pożałowałem. Mój telefon zaczęły atakować kolejne SMS-y. Czy na pewno nie chcę, by moje kolejne dwa losy brały udział w loterii? Wystarczy wysłać kolejnego SMS-a za jedyne 3,66 zł. Nie skorzystałem, ale tamci nie odpuścili. Po kilku godzinach zaproponowali 3000 losów, bo "prezes loterii już podpisuje polecenie przelewu". Potem zmienili ton: zaczęli "wzywać" mnie do odebrania losów. Nie chciałem. A w weekend w ogóle wyłączyłem telefon. I dobrze zrobiłem, bo w regulaminie loterii znalazłem informację, że jej organizatorzy zastrzegają sobie prawo wysłania mi do 15 SMS-ów dziennie. Gdybym na każdy odpowiedział, może miałbym szansę na wygraną, ale prędzej przyszedłby rachunek od teleoperatora za co najmniej kilkaset złotych.

Ledwo skończyłem pisać ten tekst, zobaczyłem w telewizji reklamówkę kolejnej loterii - Loterii Plusa. Do wygrania codziennie alfa romeo, co tydzień mieszkanie, a w finale - milion. Nagrody lepsze, ale i bilet do szczęścia droższy - każdy SMS kosztuje 4,88 zł. Przełączyłem na inny program.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    57 głosów