O tym, że kredyt hipoteczny w obcej walucie może być ryzykowny, wie już chyba każdy, kto co miesiąc spłaca raty wyrażone we frankach szwajcarskich lub w euro. Ubiegłoroczny wzrost kursu franka z 2 zł do 3,3 zł sprawił, że wielu osobom w oczach stanęło widmo bankructwa.
Nie dość, że trzeba było z dnia na dzień spłacać raty wyższe nawet o połowę, to jeszcze wyrażona w złotych wartość kredytu stała się błyskawicznie większa czasem nawet o kilkaset tysięcy złotych. Dziś frank kosztuje "tylko" 2,7 zł, ale jeśli ktoś brał kredyt latem zeszłego roku, przy kursie 2 zł, nadal nie ma powodu do zadowolenia.
Jak dowiaduje się "Gazeta", na nowy sposób zabezpieczanie klientów przed zawieruchą na rynkach walutowych wpadł polski oddział Deutsche Banku. - W świecie finansów obowiązuje zasada, że kredyt powinno się zaciągać w takiej walucie, w jakiej się zarabia. Odwracając tę myśl, mówimy klientom: zarabiajcie w tej walucie, w której macie kredyt - zdradza nam Dariusz Kazalski z Deutsche Banku.
Czytaj też:
Kredyty hipoteczne o stałym oprocentowaniu wrócą na rynek? O co chodzi? Od poniedziałku w oddziałach Deutsche Banku będzie można zainwestować w trzy fundusze inwestycyjne wyrażone we frankach szwajcarskich. To pierwsze tego rodzaju fundusze na polskim rynku. Wszystkie pochodzą ze 'stajni" renomowanej grupy Franklin Templeton, zarządzającej funduszami na całym świecie.
Klienci mają do wyboru fundusz Global Discovery (inwestujący głównie w akcje), Global Bond (fundusz obligacji) oraz Global Total Return (inwestujący w papiery dłużne emitowane przez rządy i firmy prywatne). Franklin Templeton obniżył do 2,5 tys. franków próg wejścia do funduszy (zwykle trzeba mieć 5 tys. franków) oraz minimalną wysokość dopłat. Można dopłacać już po 200 franków.
Czytaj też:
Marże kredytów hipotecznych wreszcie ruszają w dół? Po co frankowemu kredytobiorcy inwestowanie w fundusze wyrażone w szwajcarskiej walucie? W Deutsche Banku przekonują, że to dobry sposób nie tylko na zabezpieczanie się przed wzrostem wartości franka (do tego wystarczy mieć zwykłą lokatę w tej walucie), ale też możliwość wcześniejszej spłaty kredytu. Fundusze inwestycyjne nie dają co prawda gwarancji zysku, ale np. fundusz Global Bond w ostatnich latach zarabiał średnio po 8 proc. rocznie.
Zyski z funduszu można wycofywać bezpośrednio we frankach. To oznacza, że dla klienta, który chciałby spłacić część lub całość kredytu przed terminem, korzystając z wypracowanego przez fundusz zysku, nie ma znaczenia jaki będzie w danym momencie kurs szwajcarskiej waluty.
Dariusz Kazalski liczy, że w ciągu pół roku uda się ściągnąć do trzech frankowych funduszy Templetona co najmniej 30 mln zł. Sam Deutsche Bank ma 15 tys. klientów frankowych i portfel kredytów w tej walucie wart 5,8 mld zł. A Kazalski liczy, że frankowymi funduszami zainteresują się też osoby mające kredyty hipoteczne w innych bankach. W sumie jest to 150-200 tys. polskich rodzin.
Czytaj też:
Koniec kryzysu w kredytach hipotecznych?