Skype był już wtedy popularnym sposobem na darmowe rozmowy za pośrednictwem internetu. Oprogramowanie dla systemu napisało trzech Estończyków, a firmę stworzyli wspólnie solidnie wykształcony szwedzki przedsiębiorca Niklas Zennström (ur. w 1966 r.) i jego młodszy o 10 lat duński partner Janus Friis, który nie ma na koncie wyższych studiów. W 2003 r. Zennström i Friis, zarejestrowali Skype'a w Luksemburgu. Dwa lata później, gdy sprzedali go eBayowi, stali się superbogaci.
Tymczasem eBay, który powstał w 1995 r. i 3 lata później wszedł na giełdę pod wodzą Meg Whitman, absolwentki ekonomii Uniwersytetu Princeton i posiadaczki dyplomu MBA z Harvardu, próbował uspokoić akcjonariuszy i rynki kapitałowe co do słuszności decyzji zakupu Skype'a. W rocznym raporcie za 2005 r. kierownictwo firmy pisało o trzech sektorach biznesu e-Bay: rynek, płatności i komunikacja, które łączy silna synergia - czyli że owe sektory nawzajem się wspierają.
Pierwszy, serce firmy, to wspólnota sprzedających i kupujących, czyli platforma handlu online. Wspiera ją PayPal - zakupiony jeszcze przed Skype'em mechanizm płatności za pośrednictwem internetu. I do tego doszedł Skype - lider w dziedzinie rozmów głosowych przez internet. eBay przekonywał, jak to rozmowy przez Skype'a ułatwią kontakty między sprzedającymi i kupującymi i w ten sposób wesprą handel, zaś elektroniczny portfel na PayPalu ułatwi pobieranie opłat za te usługi Skype'a, które nie są darmowe, czyli głównie za rozmowy między komputerem a telefonem stacjonarnym. Niewielu ta opowieść o synergii w pełni przekonywała, ale obroty eBay'a rosły tak szybko, że mało kto się ośmielał kwestionować geniusz Meg Whitman.
Gdy w kwietniu zeszłego roku, po 10 latach kierowania eBayem, Meg Whitman oddała ster firmy w ręce Johna Donahoe, ten publicznie oświadczył, że daje sobie rok na przemyślenie potencjalnych synergii i decyzje o losie Skype'a. Skype, podobnie zresztą jak eBay i PayPal, odnosił coraz większe sukcesy. Przychody Skype'a w 2008 r. wyniosły 551 mln dol. - wzrosły o 44 proc. w ciągu roku. Oczekiwano, że w 2011 r. przekroczą 1 mld dol. PayPal miał zarejestrowanych 78 mln rachunków, a płatności za transakcje na eBayu przekroczyły 60 mld dol.
Raport spółki za 2008 r. rozpoczyna informacja, że na eBayu co trzy sekundy sprzedaje się parę butów. Tyle że synergii między Skype'em a resztą firmy nijak doszukać się nie dało. Firma-matka obniżyła wartość księgową swego nabytku do 1,7 mld dol. i w kwietniu 2009 r. John Donahoe powiedział: "Jest jasne, że Skype ma ograniczone synergie z eBayem i PayPalem. Wierzymy, że funkcjonowanie Skype'a jako samodzielnej spółki giełdowej to najlepsza droga do maksymalizacji jej potencjału. Ponadto wyodrębnienie Skype'a pozwoli eBayowi skoncentrować się w pełni na naszych dwóch motorach rozwoju - handlu elektronicznym i płatnościach za pośrednictwem internetu".
e-Bay przymierzał się do wprowadzenia Skype'a na giełdę w 2010 r. I wtedy zaczęła się awantura na skalę, jakiej Dolina Krzemowa już dawno nie widziała.
Komunikator bez modułu komunikacjiSkype'a chcieli odkupić od eBaya dwaj założyciele spółki - Niklas Zennström i Janus Friis. Przyświecała im ponoć chęć wyzwolenia jej z rygorów krótkoterminowych ocen, jakim podlega każda firma giełdowa. Twierdzą, że chcieli poświęcić więcej uwagi telefonii komórkowej i usługom w krajach rozwijających się. Ale ich starania zostały zignorowane - po części z powodu nieprzyjaznych relacji, jakie wytworzyły się między nimi a kierownictwem eBaya.
Wówczas Zennström i Friis wstąpili na ścieżkę prawną: zaczęli się procesować z eBayem w brytyjskim sądzie o prawa do własności intelektualnej. Okazało się bowiem, że Meg Whitman, kupując Skype w 2005 r., nie zagwarantowała eBayowi praw własności do kluczowej części infrastruktury firmy. Współtwórcy zachowali dla siebie tzw. Global Index, czyli platformę, bez której Skype po prostu nie może działać. Jak do tego doszło? Konkurentami eBaya w staraniach o Skype'a było Google, Yahoo oraz News Corporation medialnego magnata Ruperta Murdocha. Zakup platformy znacznie skomplikowałby transakcję, ponieważ Global Index miał także innych właścicieli. W tej sytuacji Meg Whitman, czując presję rywali i czasu, założyła, że sprawy jakoś się ułożą, a zadowoleni z astronomicznych pieniędzy Zennström i Friis nie będą w przyszłości wysuwać roszczeń. Myliła się. Gdy sprawy stanęły na ostrzu noża, aukcyjny gigant znalazł się w opałach.
eBay nie chciał sprzedać Skype'a założycielom, bo miał na oku innego nabywcę - konsorcjum kilku firm, wśród których był m.in. fundusz kapitału wysokiego ryzyka Marca Andreessena, współtwórcy przeglądarki Netscape i członka rady nadzorczej eBaya. Konsorcjum zorganizował niejaki Michelangelo Volpi, partner w londyńskiej firmie Index Ventures, którego osoba dodatkowo zaogniła sytuację. Volpi bowiem pracował kiedyś dla twórców Skype'a i miał dostęp do niejawnych informacji dotyczących oprogramowania.
Gdy eBay ogłosił we wrześniu 2009 r. plan sprzedaży firmy za 1,9 mld dol., Zennström i Friis wnieśli - tym razem do sądu w San Francisco - jeszcze bardziej agresywne pozwy, w których zarzucali członkom konsorcjum kradzież własności intelektualnej. Zażądali kar w monstrualnej wysokości 75 mln dol. dziennie. Aby zablokować transakcję, spółki Joost i Joltid należące do duetu Zennström-Friis, wniosły także pozew przeciwko konsorcjum w sądzie w Delaware.
6 listopada, po długich prawnych manewrach i negocjacjach, zażarta batalia dobiegła końca. Skończyło się kompromisem, choć nie wszyscy tak to postrzegają. W myśl ugody Zennström i Friis dołączą do konsorcjum nabywców, dostaną 10 proc. udziałów i za 83 mln dol. odkupią dodatkowe 4 proc., co oznacza, że firmę wyceniono na 2,75 mld dol. Wejdą także do rady nadzorczej. W zamian za to wycofają wszystkie pozwy przeciw eBayowi i członkom konsorcjum. Wniosą także oprogramowanie Joltid, krytyczne dla funkcjonowania Skype'a. Pozostali członkowie konsorcjum - z wyjątkiem Index Ventures, którą zdyskwalifikowała osoba Volpiego - wejdą w posiadanie 56 proc. akcji Skype'a, zaś eBay zachowa 30 proc.
Wyzwaniem dla wszystkich stron dramatu jest teraz to, że firma stała się własnością ludzi, którzy przez wiele miesięcy zawzięcie ze sobą walczyli, nie przebierając w słowach i środkach, oskarżając się nawzajem o niecne zamiary, łącznie z kradzieżą.
Lekcje z awantury o Skype'aPierwsza, najbardziej oczywista: gdy kupujesz firmę, miej świadomość, za co płacisz, co jest twoje, a co zostaje w kieszeni sprzedającego. Kupując samochód, nie trzeba się zwykle upewniać, czy stajesz się właścicielem całego auta, czy też wszystkiego z wyjątkiem silnika. W przypadku zakupy firmy technologicznej sprawa jest bardziej złożona.
Lekcja druga: powództwo sądowe, nawet o mocno wątpliwej wiarygodności, może stanowić silny element przetargowy. Nigdy się nie dowiemy, czy twórcy Skype'a mieli jakąkolwiek szansę wygrania sprawy, i bardzo wątpliwe, czy mogli zablokować sprzedaż. eBay był przygotowany, aby udowodniać, że to Niklas Zennström, przychodząc do eBaya, połączył nierozerwalnie kod Skype'a i Global Index, i kto naprawdę miał wobec kogo zobowiązania. Tak czy inaczej, przy okazji konfliktu na światło dzienne zaczęły wychodzić kłopotliwe szczegóły, co stało się dla eBaya i członków konsorcjum dodatkowym bodźcem, aby udowodnić giełdzie, że są w stanie dotrzymać składanych wcześniej deklaracji i doprowadzić transakcję do końca.
Wygląda na to, że Szwed i Duńczyk rozegrali pokera po mistrzowsku, choć niekoniecznie na najwyższym poziomie etycznym. Sprzedali firmę za ogromne pieniądze, po to aby 4 lata później za drobną ich cząstkę - niewiele ponad 3 proc. pierwotnej ceny sprzedaży - odzyskać 14 proc. akcji i miejsca w radzie nadzorczej. I wreszcie okazało się, że Dolina Krzemowa przy całym swym wyrafinowaniu to miejsce, gdzie niemal wszyscy znają wszystkich, są lub byli ze sobą kiedyś powiązani i stąd nietrudno o konflikt interesów. Kto i co wynalazł, z czyjej inspiracji, kiedy i za czyje pieniądze, nie jest bynajmniej oczywiste.
Biznes, etyka, politykaSkype radzi sobie świetnie. Ma dziś 520 mln zarejestrowanych użytkowników na całym świecie. Nie mniej świetnie wygląda też przyszłość Meg Whitman, która wzięła się na serio za politykę. Z ramienia Republikanów ubiega się o stanowisko gubernatora Kalifornii w przyszłorocznych wyborach, czyli o schedę po Arnoldzie Schwarzeneggerze. Pieniędzy ma dużo więcej niż on - jest najbogatszą kobietą szefem firmy w historii Ameryki, w 2007 r. jej majątek szacowano na 1,7 mld dol.
Pojawiły się jednak kontrowersje dotyczące jej prywatnych inwestycji. Jako prezes eBaya w 1998 r. zatrudniła bank Goldman Sachs jako doradcę przy wprowadzaniu firmy na giełdę. Ten sam bank inwestycyjny doradzał jej przy przejmowaniu PayPala. Oczywiście nic w tym zdrożnego. Tyle że jednocześnie Whitman była prywatnym klientem Goldman Sachsa i z tego tytułu mogła kupić po preferencyjnych cenach akcje przeszło stu firm technologicznych wchodzących na giełdę przy okazji ich ofert publicznych. Budziło to i budzi nadal zastrzeżenia natury etycznej, których Whitman nie dostrzega, twierdząc, że była to powszechna praktyka. Jej powiązania z Goldman Sachs były tak silne, że w 2001 r. weszła w skład rady nadzorczej tego banku inwestycyjnego. Długo tam jednak miejsca nie zagrzała. Presja polityczna ze strony własnej partii skłoniła ją do rezygnacji z zasiadaniu w radzie Goldman Sachs.
Większość liderów Partii Republikańskiej nie uważa, aby tamte potknięcia etyczne miały jakiekolwiek znaczenie w batalii politycznej. Kandydaturę Whitman na gubernatora Kalifornii poparli już John McCain i Mitt Romney. Fakt, że ostatecznie Skype'a wyceniono odrobinę wyżej, niż Whitman zapłaciła 4 lata temu, wytrąca jej przeciwnikom argument, że nie wiedziała, co robi.