Produkcja przemysłowa rośnie w Chinach szybciej, niż przewidywały prognozy, a wraz z nią popyt na surowce i ich ceny na światowych rynkach.
Chiny są drugim co do wielkości konsumentem ropy naftowej na świecie po Stanach Zjednoczonych. W październiku
import tego surowca do Chin znów zbliżył się do rekordowego poziomu.
Chiński rządowy pakiet stymulujący gospodarkę okazał się skuteczny: 586 mld dolarów oraz rekordowy 1,1-bln poziom nowych kredytów przywróciły koniunkturę po dziesięciomiesięcznym spowolnieniu eksportowym i teraz to Azja wyciąga światową gospodarkę z najgorszego kryzysu od lat 30. Według najnowszej prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego chińska gospodarka urośnie w tym roku o 7,5 proc., a w przyszłym o 8,5 proc.
Zdaniem ekspertów z Międzynarodowej Agencji Energii za 90 proc. wzrostu konsumpcji energii na świecie w latach 2007-2030 odpowiadać będą kraje niezrzeszone w OECD, czyli wschodzące rynki.
Wszystko to sprawia, że surowce, a zwłaszcza ich ceny, znów wróciły na czołówki gazet gospodarczych. Jak pisze "Financial Times", Chiny nie traciły czasu i dobrze wykorzystały czas kryzysu, by zapewnić sobie dostawy, zwłaszcza ropy naftowej.
Trzy największe chińskie koncerny naftowe China National Petroleum Corporation, Sinopec i China National Offshore Oil Corporation były mocno zachęcane przez władze do wykorzystania światowego załamania, by prowadzić ze zdwojoną energią ekspansję zagranicą. Jak powiedział minister energii Zhang Guobao, kryzys jest jednocześnie "wyzwaniem i szansą".
Najważniejszym polem ekspansji chińskiego przemysłu nafciarskiego jest Kazachstan. Chiny zaczęły dyskretnie kupować tam pola naftowe już 10 lat temu i dziś mają w tym kraju więcej projektów w realizacji niż jakikolwiek inny kraj. W czasie gdy Zachód martwił się ryzykiem związanym z drogimi projektami infrastrukturalnymi na stepach Kazachstanu, Chiny zbudowały sobie 3 tys. km rurociągu, by uzyskać dostęp do tamtejszych złóż. Jeszcze w tym roku rurociąg ten zostanie połączony ze złożami sąsiadującymi z Morzem Kaspijskim i dzięki temu Chiny będą mogły odbierać aż 20 proc.
eksportu ropy z Kazachstanu.
Drugim istotnym polem chińskich inwestycji naftowych jest Sudan, gdzie wydobywana na południu ropa płynie do rafinerii na północy kraju. Nie wiadomo jednak, jaka przyszłość czeka chińskie projekty, gdyż Południowy Sudan najprawdopodobniej zagłosuje w referendum w 2011 roku za niezależnością od reżimu w Chartumie. Może też przedtem dojść do walk o niepodległość, co stawia pod znakiem zapytania dostawy ropy.
W wyniku rozmów premierów Wen Jiabao i Władimira Putina uzgodniono chińską pożyczkę 25 mld dolarów dla Rosnieftu i Transnieftu w zamian za dostawy 300 tys. baryłek dziennie przez najbliższe 20 lat.
Chińskie firmy nafciarskie mają również przyczółek w przemyśle wydobywczym Angoli i Nigerii, a ostatnio Sinopec podpisał umowę z brazylijskim Petrobrasem o pożyczkę na rozwój wielkich złóż leżących u wybrzeży Brazylii. W zamian Chiny mają otrzymywać 100-160 tys. baryłek ropy dziennie.
Ostatnim sukcesem Chińczyków jest partnerstwo z BP w Iraku, gdzie jako pierwsze zagraniczne konsorcjum od 30 lat uzyskali prawo do zagospodarowania złoża Rumaila i podniesienia wydobycia z 1 mln baryłek dziennie do 3 mln.
Chińskim władzom sen z powiek spędza pytanie, jak zaspokoić wciąż rosnący popyt na paliwo. W ciągu ostatniej dekady konsumpcja podwoiła się do 8 mln baryłek dziennie. Zdaniem analityków w ciągu kolejnych 10 lat znów się podwoi, między innymi w wyniku rozwoju
motoryzacji i bogacenia się klasy średniej.