Ekonomiści z mieszanymi uczuciami przyjęli zapowiedź Ministerstwa Infrastruktury o likwidacji programu "Rodzina na swoim", w ramach którego państwo pomaga spłacać kredyty mieszkaniowe. Priorytetem ma być budowa mieszkań na wynajem
ZOBACZ TAKŻE
- Rynek pracy 2010: bezrobocie 13 proc., podwyżek nie będzie (21-11-09, 00:00)
- Kolejne banki przystąpiły do programu "Rodzina na swoim" (01-03-10, 20:42)
- Mniej rodzin sięgnęło po odsetkową dopłatę (03-02-10, 17:37)
- "Rodzina na swoim" w 2010 r. bez zmian (17-01-10, 19:17)
- "Rz": Podatkowa pułapka dla wynajmujących mieszkania (16-01-10, 09:51)
- Jest 8,5-proc. podatek od najmu mieszkania! (08-01-10, 20:17)
- Deweloperzy mają tyle ziemi, że nie muszą jej kupować przez lata (23-11-09, 09:32)
- Mieszkaniówka dźwiga się z kryzysu? (17-11-09, 16:31)
- Zgierz wyprzedził rząd w budowie tanich mieszkań (29-10-09, 20:09)
- Rząd zlikwiduje "Rodzinę na swoim". Ale zachęci do wynajmu (28-10-09, 01:00)
- Mieszkania na wynajem z opcją wykupu zamiast dopłat (28-10-09, 01:00)
- Ranking kredytów hipotecznych "Gazety Wyborczej" i Open Finance (27-10-09, 10:00)
- Rodzina na swoim po nowemu? Dopłata tylko na nowe mieszkanie? (19-10-09, 20:54)
Resort prawdopodobnie zaproponuje stopniowe wygaszanie programu. Miałoby ono polegać na systematycznym redukowaniu możliwości uzyskania dopłaty. W efekcie sięgałoby po nią coraz mniej osób. Już w przyszłym roku ma być obniżony pułap cen mieszkań, którego nie wolno przekroczyć, jeśli chce się dostać dopłatę (wyjątkiem będą gminy sąsiadujące z miastami wojewódzkimi, tam możliwy będzie wzrost limitu). Dopuszczalna cena nie przekroczy o więcej niż 30 proc. - a nie 40 proc., jak obecnie - średnich kosztów budowy dla danego województwa lub miasta wojewódzkiego. Np. w Warszawie pułap cen spadłby z 7699,6 do 7149,6 zł za m kw. W efekcie mniej mieszkań byłoby objętych dopłatą (obecnie ponad połowa).
Ponadto przygotowywany przez ministerstwo projekt zakłada wyłączenie z programu na trzy lata rynku wtórnego. W tym czasie państwo wspomagałoby dopłatą do kredytu (mniej więcej połowy odsetek przez osiem lat) zakup wyłącznie nowych mieszkań bądź budowę domów. Z dopłat miałyby za to korzystać także osoby samotne, a nie - jak obecnie - tylko rodziny i osoby samotnie wychowujące dzieci. Z tym, że rodziny nie mogą kupić mieszkania większego niż 75 m kw. (dopłata obejmuje tylko 50 metrów), zaś dla singla norma metrażowa wynosiłaby 50 m kw. (dopłata obejmowałaby maksymalnie 30 metrów).
Równocześnie Ministerstwo Infrastruktury zapowiada całkowicie nowy program, w ramach którego państwo poręczało kredyty na budowę czynszówek TBS-om, spółdzielniom i firmom deweloperskim. Najemca musiałby wpłacić zaliczkę w wysokości 30 proc. ceny mieszkania, a resztę dopłacić w ciągu 10 lat. Oczywiście, gdyby zdecydował się na wykup. Jeśli zrezygnowałby z mieszkania, odzyskałby swój wkład odpowiednio zwaloryzowany.
- Przeznaczenie środków pomocowych na bardziej dostępne formy nabywania własnego domu, z połączeniem np. wynajmu z późniejszym zakupem, wydaje się dobrym pomysłem - komentuje główny ekonomista serwisu Bankier.pl Bogusław Półtorak. - Szkopuł w tym, czy budżet państwa podoła finansowo. A może to pretekst, aby zakończyć z mało efektywnym programem, który zamiast pomagać kredytobiorcom służy bankom do osiągania dodatkowych zysków.
Półtorak wyjaśnia, że analiza ofert banków biorących udział w programie "Rodzina na swoim" pokazuje, że często kredyt z dopłatą jest droższy niż oferta komercyjna. Według Półtoraka, z punktu widzenia osób, które chcą kupić własne lokum najbardziej sensowne byłoby przywrócenie ulgi odsetkowej (umożliwiała ona odpisanie odsetek od dochodu przed opodatkowaniem). - Ale o tym politycy, niestety, nawet nie wspominają - mówi Półtorak.
Maciej Krojec i Michał Głębecki z firmy Money Expert przyznają, że choć potrzeby mieszkaniowe są u nas olbrzymie, to o nie nadążają za tym możliwości finansowe Polaków. Ma więc sens tworzenie podaży na czynszówki. Obaj specjaliści mają jednak wątpliwości, czy deweloperzy będą się chcieli angażować w tego typu przedsięwzięcia. "Każdy kto choć trochę orientuje się w rynku nieruchomości wie, że budowanie pod wynajem i budowanie na sprzedaż, to zupełnie inne sprawy" - piszą Krojec i Głębocki w swoim komentarzu. "Z drugiej jednak strony, gwarantowanie kredytowania pomoże złapać wiatr w żagle deweloperom, którzy chcą budować, ale mają problem z pozyskaniem kapitału na nowe inwestycje".
Krojec i Głębocki mają też wątpliwości co do wymogu posiadania 30-proc. wkładu własnego. "Czy na to stać młode małżeństwa na dorobku? W naszym przekonaniu tworzona jest tu swego rodzaju fikcja" - uważają analitycy Money Expert. Według nich, większy sens miałoby wprowadzenie wzorca wynajmu z możliwością wykupienia funkcjonującego w Towarzystwach Budownictwa Społecznego (TBS). "Wystarczyłoby obniżyć zaliczkę do realnego poziomu 10-15 proc. oraz umożliwić zaciągnięcie preferencyjnego kredytu na wykończenie lokalu i spłacenie go w ciągu 20 lat, po czym dać prawo wykupu za symboliczną złotówkę" - radzą Krojec i Głębocki.
Ponadto przygotowywany przez ministerstwo projekt zakłada wyłączenie z programu na trzy lata rynku wtórnego. W tym czasie państwo wspomagałoby dopłatą do kredytu (mniej więcej połowy odsetek przez osiem lat) zakup wyłącznie nowych mieszkań bądź budowę domów. Z dopłat miałyby za to korzystać także osoby samotne, a nie - jak obecnie - tylko rodziny i osoby samotnie wychowujące dzieci. Z tym, że rodziny nie mogą kupić mieszkania większego niż 75 m kw. (dopłata obejmuje tylko 50 metrów), zaś dla singla norma metrażowa wynosiłaby 50 m kw. (dopłata obejmowałaby maksymalnie 30 metrów).
Równocześnie Ministerstwo Infrastruktury zapowiada całkowicie nowy program, w ramach którego państwo poręczało kredyty na budowę czynszówek TBS-om, spółdzielniom i firmom deweloperskim. Najemca musiałby wpłacić zaliczkę w wysokości 30 proc. ceny mieszkania, a resztę dopłacić w ciągu 10 lat. Oczywiście, gdyby zdecydował się na wykup. Jeśli zrezygnowałby z mieszkania, odzyskałby swój wkład odpowiednio zwaloryzowany.
- Przeznaczenie środków pomocowych na bardziej dostępne formy nabywania własnego domu, z połączeniem np. wynajmu z późniejszym zakupem, wydaje się dobrym pomysłem - komentuje główny ekonomista serwisu Bankier.pl Bogusław Półtorak. - Szkopuł w tym, czy budżet państwa podoła finansowo. A może to pretekst, aby zakończyć z mało efektywnym programem, który zamiast pomagać kredytobiorcom służy bankom do osiągania dodatkowych zysków.
Półtorak wyjaśnia, że analiza ofert banków biorących udział w programie "Rodzina na swoim" pokazuje, że często kredyt z dopłatą jest droższy niż oferta komercyjna. Według Półtoraka, z punktu widzenia osób, które chcą kupić własne lokum najbardziej sensowne byłoby przywrócenie ulgi odsetkowej (umożliwiała ona odpisanie odsetek od dochodu przed opodatkowaniem). - Ale o tym politycy, niestety, nawet nie wspominają - mówi Półtorak.
Maciej Krojec i Michał Głębecki z firmy Money Expert przyznają, że choć potrzeby mieszkaniowe są u nas olbrzymie, to o nie nadążają za tym możliwości finansowe Polaków. Ma więc sens tworzenie podaży na czynszówki. Obaj specjaliści mają jednak wątpliwości, czy deweloperzy będą się chcieli angażować w tego typu przedsięwzięcia. "Każdy kto choć trochę orientuje się w rynku nieruchomości wie, że budowanie pod wynajem i budowanie na sprzedaż, to zupełnie inne sprawy" - piszą Krojec i Głębocki w swoim komentarzu. "Z drugiej jednak strony, gwarantowanie kredytowania pomoże złapać wiatr w żagle deweloperom, którzy chcą budować, ale mają problem z pozyskaniem kapitału na nowe inwestycje".
Krojec i Głębocki mają też wątpliwości co do wymogu posiadania 30-proc. wkładu własnego. "Czy na to stać młode małżeństwa na dorobku? W naszym przekonaniu tworzona jest tu swego rodzaju fikcja" - uważają analitycy Money Expert. Według nich, większy sens miałoby wprowadzenie wzorca wynajmu z możliwością wykupienia funkcjonującego w Towarzystwach Budownictwa Społecznego (TBS). "Wystarczyłoby obniżyć zaliczkę do realnego poziomu 10-15 proc. oraz umożliwić zaciągnięcie preferencyjnego kredytu na wykończenie lokalu i spłacenie go w ciągu 20 lat, po czym dać prawo wykupu za symboliczną złotówkę" - radzą Krojec i Głębocki.
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0
0 głosów
Przeczytaj 1 komentarz na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU











