Jak pisze moskiewski
dziennik "Wiedomosti", należąca do pochodzącego z Australii miliardera News Corp. usiłuje znaleźć chętnych na trzy radiostacje: Nasze Radio, Best FM oraz Ultra. Te stacje, słuchane przede wszystkim w Moskwie, w tym roku, jak obliczają eksperci, powinny przynieść dochód od 3 do 7 mln dol. Murdoch chciałby otrzymać za nie 16 mln.
Miliarder próbuje znaleźć kupca także na swoją zajmującą się reklamą zewnętrzną firmę News Outdoor. To spory biznes, którego obroty od lipca 2008 r. do czerwca 2009 r. wyniosły 380 mln dol.
Murdoch jest także posiadaczem 33-proc. udziału w "Wiedomostiach" uważanych przez wielu za najbardziej solidną i godną zaufania gazetę rosyjską. O tym, czy zamierza sprzedać i ten pakiet, dziennik jednak nie napisał.
Magnat medialny jest zadowolony z interesów, które udaje mu się robić w Rosji. Ale rynkowy sukces siłą paradoksu jest właśnie tym, co skłania go do wycofania się z tego kraju. Już jakiś czas temu przyznał: "Mamy tam znakomity, rosnący biznes. Ale im więcej czytam o inwestycjach w Rosji, tym mniej mi się to podoba. A im lepiej będziemy sobie radzić, tym bardziej staniemy się bezbronni, jeśli ktoś zechce nam ten biznes ukraść".
Znany ekonomista i publicysta rosyjski Władysław Inoziemcow uważa, że Murdoch, próbując uciec z Rosji, postępuje właściwie. - On włożył pieniądze w niebezpieczny u nas biznes. W reklamę, media. I słusznie spodziewa się, że ktoś pod byle pozorem przy pełnej aprobacie przedstawicieli władzy może go przejąć, tłumacząc, że robi to w politycznym interesie państwa. Gdyby zajmował się ropą czy metalami, byłby bardziej bezpieczny, ale pełnej gwarancji tego, że nikt go nie ruszy, też by nie miał. Przykład spółki naftowej Jukos przejętej przez państwo i jej szefa Michaiła Chodorkowskiego, który trafił do więzienia, to najlepsza przestroga - przypomina ekspert.
Jego zdaniem władze powinny pozwolić Murdochowi wycofać się z Rosji bez strat. - Jeśli odejdzie z naszego kraju bez poczucia krzywdy, nie będzie myślał o odwecie. Gdyby jednak miał powody do zemsty i napuścił na swoje media na Zachodzie, mógłby zaszkodzić - ocenia Inoziemcew.