Biznes Ludzie Pieniądze

Zmiany klimatu wywołają światowy kryzys żywnościowy

Nina
17.11.2009 , aktualizacja: 17.11.2009 10:27
A A A Drukuj
Świat nie jest w stanie zaspokoić swoich potrzeb żywnościowych, jeśli nie poradzi sobie z problemem globalnego ocieplenia - ostrzegł Ban Ki-Moon, sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych, cytowany przez "Financial Times".
Ban Ki-Moon uczestniczy w trzydniowym szczycie na rzecz walki z głodem, który rozpoczął się wczoraj w Rzymie - dzień po tym, jak prezydent USA Barack Obama oświadczył w Singapurze, że nie ma szans na osiągnięcie politycznie wiążącego porozumienia w sprawie ograniczenia emisji CO2. Poświęcona temu tematowi konferencja w Kopenhadze rozpoczyna się za trzy tygodnie, a tymczasem dwa dni temu przywódcy państw należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej w regionie Azji i Pacyfiku (APEC - Asia Pacific Economic Cooperation) nie zgodzili się na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla.

Szczyt na rzecz walki z głodem miał być odpowiedzią na ubiegłoroczny kryzys żywnościowy, gdy ceny podstawowych produktów takich jak zboże czy ryż osiągnęły rekordowo wysokie ceny. - W przeszło 30 krajach ceny jedzenia wywołały zamieszki, a liczba chronicznie głodujących po raz pierwszy w historii przekroczyła 1 mld - alarmuje szef ONZ cytowany przez Financial Times. Ban Ki-Moon ostrzega, że to tylko preludium do jeszcze większych dramatów, które rozegrają się, jeśli świat nie poradzi sobie z niedostatkiem żywności i skutkami globalnego ocieplenia. - Do 2050 r. będziemy musieli produkować o 70 proc. więcej jedzenia niż teraz. Tymczasem warunki pogodowe stają się coraz bardziej nieprzewidywalne - podkreśla sekretarz generalny. Waszyngtoński Międzynarodowy Instytut ds. Żywności i Polityki (International Food and Policy Research Institute) szacuje, że brak działań w kwestii ograniczenia emisji dwutlenku węgla spowoduje, że w ciągu najbliższych 40 lat o jedną piątą wzrośnie liczba niedożywionych dzieci.

W obradach w Rzymie uczestniczą przywódcy 60 państw, ale na szczycie nie pojawili się przedstawiciele najbogatszych krajów. Spośród ośmiu największych gospodarek świata (do grupy G8 należą: Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Japonia, Stany Zjednoczone, Kanada i Rosja) w Rzymie jest tylko premier Włoch Silvio Berlusconi. - To tragiczne, że przywódcy najbogatszych krajów nie wezmą udziału w szczycie - stwierdza Daniel Berman z organizacji Lekarze bez Granic. Zdaniem Frederica Moussea z Oxfam, która zrzesza 14 organizacji pozarządowych zajmujących się walką z biedą, bogate państwa uważają, że robią wystarczająco dużo, by pomagać głodującym: - Na szczycie G8 we Włoszech uzgodnili, że w ciągu trzech lat przekażą 20 mld dol. na walkę z głodem. I wydaje im się, że to wystarczy.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos