Bilans obrotów bieżących to różnica między pieniędzmi, które do kraju wpływają i z niego wypływają w wyniku wymiany handlowej i inwestycji. Po uwzględnieniu czynników sezonowych nadwyżka strefy euro w bilansie obrotów bieżących była jeszcze wyższa i wyniosła 6,8 mld euro wobec nadwyżki 2,2 mld euro poprzednio po korekcie.
Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej wynik jest już gorszy: we wrześniu bez uwzględniania czynników sezonowych deficyt handlu był na poziomie 11,2 mld euro.
Wynik wrześniowy jest nieco gorszy od lipcowego, kiedy to
strefa euro zanotowała 12,6 mld euro nadwyżki - najwięcej od 7 lat. Według ekonomistów był wyraźny sygnał, że europejska gospodarka staje na nogi. Te dane potwierdziły się 12 listopada, kiedy
Eurostat oficjalnie poinformował o końcu najdłuższej od II wojny światowej recesji.
A Polska ciągle na minusie W Polsce we wrześniu deficyt wyniósł 6,4 mld euro. - "W okresie styczeń-wrzesień br.
eksport w cenach bieżących wyniósł 306,1 mld zł, a
import 333,9 mld zł. W porównaniu z analogicznym okresem ub. roku eksport zmniejszył się o 0,7 proc., a import - o 10,7 proc. Ujemne saldo ukształtowało się na poziomie 27,8 mld zł, czyli 6,4 mld euro" - pisał GUS w komunikacie.
Wśród głównych partnerów handlowych Polski wzrost
eksportu odnotowano do Włoch, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Niderlandów i Republiki Czeskiej, a importu z Republiki Korei, Chin i ze Stanów Zjednoczonych.