Jeżeli
Bruksela potraktuje Belgów równie surowo jak wcześniej holenderską grupę ING, KBC będzie zmuszone sprzedać część swojego biznesu.
Przypomnijmy, że pod koniec października ING niespodziewanie ogłosił plan "powrotu do korzeni": w ciągu najbliższych trzech lat pozbędzie się biznesu ubezpieczeniowego, sprzeda także swoją działalność bankową w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Australii. Komisja Europejska bez sentymentów potraktowała też brytyjskie banki, które w ubiegłym roku przed bankructwem uchroniła nacjonalizacja.
Royal Bank of Scotland, Lloyd's i Northern Rock też mają sprzedać część biznesu, pozbyć się placówek, przeprowadzić zwolnienia i ograniczyć premie dla
kadry menedżerskiej. KBC to niejedyny właściciel polskiego banku, który czeka na wyrok Brukseli. W kolejce jest też irlandzki Allied Irish Banks, do którego należy Bank Zachodni WBK.
AIB nie tylko przyjął 3,5 mld euro rządowej pomocy, ale wkrótce zrzuci z siebie część złych kredytów, których udzielił w czasach boomu na rynku
nieruchomości. Przejmie je specjalny fundusz National Assets Management Agency, który będzie odkupywał ciążące bankom długi z 30-proc. dyskontem.