Najważniejszą sprawą jest zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Jest o tym nawet mowa w strategii "
Polska 2030. Wyzwania rozwojowe" Michała Boniego. Niestety, problem i sposób jego rozwiązania jest tam zaledwie maźnięty - i to lekkim piórkiem. Nie widać determinacji rządu w tej sprawie. Złe wrażenia dopełnia niejednoznaczność deklaracji minister
pracy Jolanty Fedak.
Sprawa zrównania wieku stoi na agendzie już od wielu lat, a rząd platformy nie jest pierwszym, który się z tego wycofuje. W tej kwestii należy szukać rozwiązań kompromisowych. Większość osób w Polsce opowiada się za elastycznym wiekiem emerytalnym, to znaczy możliwością stopniowego wygaszania aktywności zawodowej przez starszych pracowników. Wydaje się, że to dobry pomysł. Pozwala dostosować proces przechodzenia na emeryturę do indywidualnych preferencji i możliwości.
Zrównanie wieku emerytalnego, w praktyce jego podniesienie dla kobiet, jest niezbędne, żeby uchronić starsze kobiety przez ubóstwem. Nowy system emerytalny daje bardzo wysoką premię za późniejsze przechodzenie na emeryturę. Symetrycznie jednak, wczesne przejście na emeryturę bardzo ją obniża. Obecna sytuacja dyskryminuje kobiety: te, które chciałyby dłużej pracować, tak jak mężczyźni, po to między innymi by mieć wyższą emeryturę, nie maja na ogół takich możliwości. :Po 60 roku życia kobiety przestają być chronione prawem- można je wyrzucić z pracy, mężczyżni wchodzą wtedy w pięcioletni okres ochronny. Odsuwanie decyzji o podnoszeniu wieku emerytalnego kobiet skazuje kolejne roczniki kobiet na to, że będą miału bardzo niską emeryturę. Wdrażanie reformy wymaga kilkunastu lat, a więc dzisiejsze zaniechania mają dalekosiężne skutki.
Rząd argumentuje, że w sprawie kluczowych trafia na opór prezydenta. Poza tym. że właśnie zbliżamy się do trudnego okresu kampanii wyborczej. Ale przecież następny rząd też będzie prowadził kampanie i może się tłumaczyć tym, że nie może wprowadzić zmian ze względu na opór społeczny. W mojej opinii nie jest to argument, przecież demokracji nie zawiesimy na kołku. Trzeba aktywnie przekonywać ludzi i szukać rozwiązań, które mogą uzyskać wsparcie.
Rząd platformy pokazał, że potrafi dla trudnych, kontrowersyjnych spraw znaleźć większość w sejmie. Dotyczyło to tzw. emerytur pomostowych czyli ograniczenia możliwości przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Niestety, na tym jak widać na razie wyczerpał się impet reformatorski.
Dlatego uważam, że rząd Donalda Tuska ustawia się w szeregu innych rządów, które boją się zdecydowanych kroków. Dotyczy to też innych spraw, takich jak reforma KRUS czy mundurowych. Pewne pomysły rzucane były do prasy, a kiedy okazywało się, że wywołują zbyt duże kontrowersje zarzucano je. W mojej opinii tempo reformy polityki społecznej idzie wolniej niż powstające, coraz to nowe wyzwania.