Pod koniec roku banki mogą zacząć walczyć o klientów
*Piotr Krawczyński
2009-11-19, ostatnia aktualizacja 2009-11-19 11:56
Z analiz przeprowadzanych przez NBP wynika, że proces zaostrzania kryteriów udzielania kredytów zaczyna powoli wyhamowywać. Pierwsze symptomy poprawy sytuacji gospodarczej na świecie sprawiły, że w ostatnich tygodniach można zauważyć także zwiększoną akcję reklamową banków udzielających kredytów hipotecznych. Czy oznacza to "odwilż" na rynku?
ZOBACZ TAKŻE
- Kredyt z dopłatą czy w euro? (28-12-09, 13:53)
- Najkorzystniejszy kredyt w USD oferuje (18-12-09, 17:47)
- Hipoteczna odwilż staje się faktem. (07-12-09, 15:35)
- NBP: Ukrócimy spekulację na rynku monet (23-11-09, 08:50)
Na udzielenie twierdzącej odpowiedzi na to pytanie jest jeszcze zbyt wcześnie, bo jak wiadomo, jedna jaskółka wiosny nie czyni, choć każdą zmianę na korzyść klientów należy odbierać pozytywnie.
W ostatnim czasie banki - czy to za sprawą konkurencji, czy powiększania posiadanego już portfela kredytowego i chęci poprawy wyników finansowych - zmieniły swoją ofertę na bardziej prorynkową. Coraz większa liczba instytucji odchodzi m.in. od wymogu posiadania przez potencjalnych klientów wkładu własnego, a sam proces analizy wniosków kredytowych w bankach stał się bardziej przewidywalny. Może to wpłynąć na poprawę sytuacji na rynku mieszkaniowym, na co czekają nie tylko klienci indywidualni, ale i deweloperzy. Niewykluczone, że w ostatnich tygodniach 2009 r. będziemy obserwować zwiększoną konkurencję i utrzymaną w granicach zdrowego rozsądku walkę o klienta pomiędzy bankami. Dużo w tej kwestii zależeć będzie jednak od samych banków i od tego, czy nie zdecydują się na ponowne zaostrzenie warunków dla kredytobiorców hipotecznych.
Z drugiej strony należy zwrócić uwagę na możliwe komplikacje w przyszłym roku - Komisja Nadzoru Finansowego pracuje nad wprowadzeniem rekomendacji T. Mimo iż projekt jest na etapie konsultacji w branży finansowej, największe kontrowersje budzi wymóg ograniczający poziom maksymalnego zadłużenia kredytobiorcy (wszystkich jego zobowiązań łącznie) do 50 proc. dochodu. Według szacunków Związku Banków Polskich może to ograniczyć akcję kredytową w poszczególnych bankach od 20 do aż 80 proc.. Ostateczny kształt rekomendacji poznamy w najbliższych tygodniach.
*ekspert Związku Firm Doradztwa Finansowego i Notus Kredyt
W ostatnim czasie banki - czy to za sprawą konkurencji, czy powiększania posiadanego już portfela kredytowego i chęci poprawy wyników finansowych - zmieniły swoją ofertę na bardziej prorynkową. Coraz większa liczba instytucji odchodzi m.in. od wymogu posiadania przez potencjalnych klientów wkładu własnego, a sam proces analizy wniosków kredytowych w bankach stał się bardziej przewidywalny. Może to wpłynąć na poprawę sytuacji na rynku mieszkaniowym, na co czekają nie tylko klienci indywidualni, ale i deweloperzy. Niewykluczone, że w ostatnich tygodniach 2009 r. będziemy obserwować zwiększoną konkurencję i utrzymaną w granicach zdrowego rozsądku walkę o klienta pomiędzy bankami. Dużo w tej kwestii zależeć będzie jednak od samych banków i od tego, czy nie zdecydują się na ponowne zaostrzenie warunków dla kredytobiorców hipotecznych.
Z drugiej strony należy zwrócić uwagę na możliwe komplikacje w przyszłym roku - Komisja Nadzoru Finansowego pracuje nad wprowadzeniem rekomendacji T. Mimo iż projekt jest na etapie konsultacji w branży finansowej, największe kontrowersje budzi wymóg ograniczający poziom maksymalnego zadłużenia kredytobiorcy (wszystkich jego zobowiązań łącznie) do 50 proc. dochodu. Według szacunków Związku Banków Polskich może to ograniczyć akcję kredytową w poszczególnych bankach od 20 do aż 80 proc.. Ostateczny kształt rekomendacji poznamy w najbliższych tygodniach.
*ekspert Związku Firm Doradztwa Finansowego i Notus Kredyt
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0
0 głosów
Przeczytaj 1 komentarz na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:











