Jeszcze w czerwcu w swoich prognozach analitycy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) skupiającej najbardziej uprzemysłowione demokratyczne kraje świata niezbyt optymistycznie patrzyli na naszą gospodarkę. Przewidywali, że spadek
PKB w tym roku sięgnie w Polsce 0,4 proc., a wzrost w 2010 r. osiągnie mierne 0,6 proc. Ale wtedy organizacja przewidywała spadek PKB w
strefie euro na poziomie 4,8 proc.
Od tego czasu sporo się zmieniło. Kolejne kraje zaczęły wychodzić z recesji. Najpierw w II kw. udało się to Niemcom i Francji. W III kw. do tego grona dołączyły kolejne gospodarki, m.in. włoska, holenderska oraz belgijska. Dość silne odbicie zanotowały też Stany Zjednoczone, gdzie gospodarce bardzo pomogły warte setki miliardów dolarów rządowe pakiety.
- Patrzymy na scenariusz, w którym uniknęliśmy katastrofy. Ale ciągle pokazuje on powolny wzrost i wysokie
bezrobocie - powiedział Reutersowi główny ekonomista OECD Jorgen Elmeskov.
Obecnie OECD prognozuje spadek PKB w tym roku w strefie euro o 4 proc. i wzrost o 0,9 i 1,7 proc. odpowiednio w 2010 i 2011 r. Problemem pozostanie bezrobocie, które w strefie euro ma rosnąć aż do 2011 r., kiedy osiągnie 10,8 proc.
Dla Stanów Zjednoczonych prognoza jest lepsza - spadek PKB o 2,5 proc. w tym roku i solidne odbicie o 2,5 proc. w 2010 r. i o 2,8 proc. rok później. Stopa bezrobocia ma sięgnąć średnio 9,9 proc. w przyszłym roku, ale już rok później spadnie do 9,1 proc.
Wraz z poprawą sytuacji na świecie OECD widzi też jaśniej przyszłość naszej gospodarki.
Polska jako jedyna w Unii Europejskiej w ogóle nie zanotowała spadku PKB. Ekonomiści OECD nie mieli innego wyboru, jak znacznie skorygować swoje wcześniejsze przewidywania. Obecnie sądzą, że w tym roku nasza gospodarka urośnie o 1,4 proc., w 2010 r. o 2,5 proc., a rok później o 3,1 proc. To dość pozytywne szacunki, zwłaszcza że Międzynarodowy Fundusz Walutowy jeszcze w październiku przewidywał dla nas wzrost PKB w 2010 r. o 2,2 proc., by kilka dni temu skorygować prognozę w dół do 1,9 proc.
Ekonomiści OECD tłumaczą dobrą sytuację polskiej gospodarki na tle innych krajów europejskich m.in. łagodzeniem polityki pieniężnej i osłabieniem złotego, które pomogło eksporterom. Dodają, że Polska jest mniej uzależniona od handlu zagranicznego, a Polacy i firmy działające w Polsce nie zadłużali się na potęgę. Do tego doszły obniżki podatków wprowadzone jeszcze przed kryzysem i inwestycje w infrastrukturę współfinansowane z funduszy unijnych.
"Aktywność gospodarcza będzie rosła, głównie napędzana przez inwestycje" - przewidują ekonomiści OECD w prognozie dotyczącej Polski. Ich zdaniem w przyszłym roku wzrost inwestycji sięgnie 2,3 proc., a w 2011 r. aż 10,2 proc.
OECD trochę się jednak niepokoi o stan polskich finansów publicznych. "Deficyt sektora publicznego sięgnie niespotykanych do tej pory poziomów, ale nie zostały ogłoszone żadne plany konsolidacyjne na 2010 r." - czytamy w raporcie. Według prognozy deficyt sięgnie 6,4 proc. w tym roku, by wzrosnąć do 7,8 proc. w 2010 r.