Rząd chce blokować strony z hazardem, ale nikt nie wie jak
Tomasz Grynkiewicz
2009-11-19, ostatnia aktualizacja 2009-11-19 20:25
Poruszamy się jak dzieci we mgle. Projekt mówi o blokowaniu, ale ogólnikowo. I choć rząd zakłada, że koszty blokowania stron będą ograniczone, mogą sięgnąć kilku-kilkunastu milionów złotych - mówią operatorzy
ZOBACZ TAKŻE
- DGP: Duże koszty delegalizacji hazardu (01-03-10, 07:32)
- Dostawca usług internetowych blokuje 4chan (09-02-10, 13:59)
- Małysz i inni skaczą w Zakopanem z logo firmy, która łamie prawo (22-01-10, 20:09)
- Kiedy odetną od internetu - rządowa walka z piractwem internetowym (13-01-10, 20:47)
- Mimo nowego prawa reklama hazardu nie znika (06-01-10, 10:57)
- Rząd nie będzie śledzić internautów? (17-12-09, 17:05)
- Obywatel w sieci pod lupą (15-12-09, 00:00)
- Hazard w internecie? Polacy nie korzystają... (04-12-09, 16:32)
- SMS-owa wizja (01-12-09, 17:22)
- Twitter zacznie zarabiać w 2010 roku? (24-11-09, 14:17)
- Operatorzy internetowi nie chcą blokować stron z hazardem (16-11-09, 21:26)
- Hazard stop - szczegóły planu Tuska (10-11-09, 17:08)
- Rząd przyjął ustawę hazardową. Będzie trudniej grać (10-11-09, 16:50)
- Wojenka z hazardem - wyższe podatki, delegalizacja automatów (07-11-09, 00:00)
- Jeden z pionierów e-hazardu skazany na ponad 4 lata więzienia (04-11-09, 14:12)
- Jedyna nadzieja internetowych hazardzistów to Komisja Europejska (29-10-09, 07:37)
RAPORTY
Chodzi o projekt ustawy, którą w ekspresowym tempie przygotował resort finansów. Projekt może mocno zmienić polski internet. Rząd chce, by powstała lista stron, które będą musieli blokować dostawcy internetowi.
Resort finansów do jednego worka wrzucił firmy e-hazardowe, strony pedofilskie, witryny propagujące faszyzm i inne systemy totalitarne, a także witryny używane przez oszustów finansowych (np. podszywające się pod strony banków).
To one miałyby trafić do tzw. "rejestru stron i usług niedozwolonych" - rejestr ma prowadzić Urząd Komunikacji Elektronicznej, informacje, kogo blokować, mają dostarczać odpowiednie służby.
Rząd w blokowaniu stron wielkich problemów nie widzi. W uzasadnieniu czytamy, że "koszty ponoszone przez przedsiębiorcę telekomunikacyjnego będą ograniczone do stworzenia prostego oprogramowania filtrującego oraz dokonującego aktualizacji blokowania adresów".
Operatorzy, których rząd nie zapytał wcześniej o zdanie przy konsultacjach projektu, nie podzielają jednak rządowego optymizmu. - My tak naprawdę dopiero analizujemy, co ten projekt może dla nas oznaczać - mówi "Gazecie" Stanisław Szuder, wiceprezes sekcji operatorów telekomunikacyjnych w Krajowej Izbie Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. - Zapisy są tak ogólnikowe, nie wiadomo, co konkretnie blokować i jak. Niektórzy operatorzy już szacują, że zbudowanie systemów, które miałyby spełnić oczekiwania rządu, może kosztować kilka, nawet kilkanaście milionów złotych - dodaje.
Operatorów martwi też sama nazwa - "Rejestr stron i usług niedozwolonych". - Pół biedy, jeśli dostaniemy adres strony do zablokowania. Ale nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, jak zostaną zdefiniowane usługi. Bo co zrobić, jeśli pod jednym adresem internetowym będą świadczone różne usługi, a blokować trzeba będzie jedną? - pyta Szuder.
Nie wiadomo też, jak z technicznego punktu widzenia ma wyglądać sam rejestr - w projekcie zapisano, że ma to być "system informatyczny", ale szczegóły mają dopiero powstać w rozporządzeniu premiera. UKE w środę ogłosiło, że zaczyna zbierać uwagi do rejestru. Operatorzy nie wiedzą jednak, czy będą musieli być na stałe podłączeni do rejestru (jak np. w przypadku centralnej bazy numerów, gdzie duzi operatorzy mają mieć własny punkt styku z bazą), czy tylko raz na jakiś czas doń zaglądać i aktualizować u siebie listę stron do blokowania.
Inny problem to brak... vacatio legis dla operatorów. - Nie znamy obowiązków, a w ustawie zapisano, że wchodzi w życie 14 dni od ogłoszenia. Mało prawdopodobne, że komukolwiek uda się zbudować system do filtrowania i monitorowania ruchu w sieci - mówi Szuder.
I dodaje, że izba będzie naciskała na to, by możliwie jasno sprecyzować obowiązki operatorów. - Projekt przewiduje kary do 3 proc. przychodów, jeśli firma nie zastosuje się do nowych wymogów. A nie możemy oczekiwać sytuacji, że rząd tworzy prawo, a operatorzy myślą: "Jakoś to będzie" - mówi.
Operatorzy obawiają się też, że projekt zostanie najpierw uchwalony, a dopiero potem - już po wejściu w życie - będzie łatany poprawkami. - A to o tyle istotne, że dłubanie w projekcie na papierze może wyglądać na kosmetykę, a potem się okaże, że trzeba system filtrów budować na nowo. A kiedy mamy planować budżety? - zżyma się dyrektor techniczny jednego z operatorów.
Resort finansów do jednego worka wrzucił firmy e-hazardowe, strony pedofilskie, witryny propagujące faszyzm i inne systemy totalitarne, a także witryny używane przez oszustów finansowych (np. podszywające się pod strony banków).
To one miałyby trafić do tzw. "rejestru stron i usług niedozwolonych" - rejestr ma prowadzić Urząd Komunikacji Elektronicznej, informacje, kogo blokować, mają dostarczać odpowiednie służby.
Rząd w blokowaniu stron wielkich problemów nie widzi. W uzasadnieniu czytamy, że "koszty ponoszone przez przedsiębiorcę telekomunikacyjnego będą ograniczone do stworzenia prostego oprogramowania filtrującego oraz dokonującego aktualizacji blokowania adresów".
Operatorzy, których rząd nie zapytał wcześniej o zdanie przy konsultacjach projektu, nie podzielają jednak rządowego optymizmu. - My tak naprawdę dopiero analizujemy, co ten projekt może dla nas oznaczać - mówi "Gazecie" Stanisław Szuder, wiceprezes sekcji operatorów telekomunikacyjnych w Krajowej Izbie Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. - Zapisy są tak ogólnikowe, nie wiadomo, co konkretnie blokować i jak. Niektórzy operatorzy już szacują, że zbudowanie systemów, które miałyby spełnić oczekiwania rządu, może kosztować kilka, nawet kilkanaście milionów złotych - dodaje.
Operatorów martwi też sama nazwa - "Rejestr stron i usług niedozwolonych". - Pół biedy, jeśli dostaniemy adres strony do zablokowania. Ale nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, jak zostaną zdefiniowane usługi. Bo co zrobić, jeśli pod jednym adresem internetowym będą świadczone różne usługi, a blokować trzeba będzie jedną? - pyta Szuder.
Nie wiadomo też, jak z technicznego punktu widzenia ma wyglądać sam rejestr - w projekcie zapisano, że ma to być "system informatyczny", ale szczegóły mają dopiero powstać w rozporządzeniu premiera. UKE w środę ogłosiło, że zaczyna zbierać uwagi do rejestru. Operatorzy nie wiedzą jednak, czy będą musieli być na stałe podłączeni do rejestru (jak np. w przypadku centralnej bazy numerów, gdzie duzi operatorzy mają mieć własny punkt styku z bazą), czy tylko raz na jakiś czas doń zaglądać i aktualizować u siebie listę stron do blokowania.
Inny problem to brak... vacatio legis dla operatorów. - Nie znamy obowiązków, a w ustawie zapisano, że wchodzi w życie 14 dni od ogłoszenia. Mało prawdopodobne, że komukolwiek uda się zbudować system do filtrowania i monitorowania ruchu w sieci - mówi Szuder.
I dodaje, że izba będzie naciskała na to, by możliwie jasno sprecyzować obowiązki operatorów. - Projekt przewiduje kary do 3 proc. przychodów, jeśli firma nie zastosuje się do nowych wymogów. A nie możemy oczekiwać sytuacji, że rząd tworzy prawo, a operatorzy myślą: "Jakoś to będzie" - mówi.
Operatorzy obawiają się też, że projekt zostanie najpierw uchwalony, a dopiero potem - już po wejściu w życie - będzie łatany poprawkami. - A to o tyle istotne, że dłubanie w projekcie na papierze może wyglądać na kosmetykę, a potem się okaże, że trzeba system filtrów budować na nowo. A kiedy mamy planować budżety? - zżyma się dyrektor techniczny jednego z operatorów.
Już dziś PRACA dla Ciebie -
Internetowe Targi Pracy
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.7
7 głosów
Przeczytaj 18 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
BIZNES LUDZIE PIENIĄDZE

Jeśli buty to za 50 zł. Polacy kupują tanio, ale się nie przyznają
WYWIAD Z CEGIELSKIM

W Azji biznes robi się od kuchni. Od frontu wchodzą giganty
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

W Play Fresh stan darmowy... nie jest darmowy
Edukacja w finansach









