W panelu "Solidarność pokoleń - seniorzy" minister
pracy Jolanta Fedak, prezes ZUS Zbigniew Derdziuk oraz eksperci, ekonomiści, naukowcy podsumowali w piątek, co się rządowi udało, a co nie w aktywizacji osób starszych.
Prof. Danuta Koradecka, szefowa Centralnego Instytutu Ochrony Pracy: Rząd przeprowadził cięcia wcześniejszych emerytur. Ludzie zatrudnieni na 1200 stanowiskach pracy, w tym prezes spółdzielni mieszkaniowej czy prezes mleczarni, mieli prawo wcześniej kończyć
pracę, teraz w większości nie mają (zostawiono je tylko w przypadku 64 stanowisk). Taka zmiana była potrzebna, bo porządkuje system - mówiła Koradecka.
Tłumaczyła jednak, że rząd nie powinien spoczywać na laurach.
50 proc. obywateli nie będzie mogło pracować na swoim stanowisku pracy do 60. roku życia. A to oznacza, że trzeba poprawić warunki pracy.
Za te złe warunki - zdaniem pani profesor - wszyscy płacimy 20 mld zł rocznie (m.in. na renty z tytułu chorób zawodowych, odszkodowanie za wypadki itp.).
Największa porażka rządu?
Minister Jolanta Fedak przyznała, że za mało zrobiła w sprawie polityki rodzinnej (chodzi o ułatwienia młodym kobietom wchodzenie na
rynek pracy i sprawienie, aby Polki rodziły więcej
dzieci) oraz przy programie 50+. Ten ostatni miał sprawić, że osobom po pięćdziesiątce łatwiej będzie znaleźć i utrzymać pracę.
- Ale przyszedł kryzys i nie mieliśmy wystarczających środków, aby program bardziej wesprzeć - tłumaczyła się Fedak.