Co rząd zrobił, aby Polacy dłużej pracowali?
les, pm
2009-11-20, ostatnia aktualizacja 2009-11-20 16:05
Cięcie wcześniejszych emerytur - to sukces. Porażka - program aktywizacji pracowników 50+
ZOBACZ TAKŻE
- Polska wśród państw z najtańszymi pracownikami (26-02-10, 07:29)
- Emerytalna wojna młodych ze starymi (07-12-09, 14:00)
- Przyszli emeryci mają na kontach prawie 2 biliony złotych (24-11-09, 07:35)
- Rząd Tuska zadowala się mniej ambitnymi celami - pisze "Wall Street Journal" (23-11-09, 10:56)
- Koniec superemerytur? RPO chce znieść przywileje (19-11-09, 20:34)
- Michał Boni: Nie będzie zmian w systemie emerytalnym (16-11-09, 11:28)
- Tusk: nie będzie rewolucji w systemie emerytalnym (20-11-09, 16:31)
W panelu "Solidarność pokoleń - seniorzy" minister pracy Jolanta Fedak, prezes ZUS Zbigniew Derdziuk oraz eksperci, ekonomiści, naukowcy podsumowali w piątek, co się rządowi udało, a co nie w aktywizacji osób starszych.
Prof. Danuta Koradecka, szefowa Centralnego Instytutu Ochrony Pracy: Rząd przeprowadził cięcia wcześniejszych emerytur. Ludzie zatrudnieni na 1200 stanowiskach pracy, w tym prezes spółdzielni mieszkaniowej czy prezes mleczarni, mieli prawo wcześniej kończyć pracę, teraz w większości nie mają (zostawiono je tylko w przypadku 64 stanowisk). Taka zmiana była potrzebna, bo porządkuje system - mówiła Koradecka.
Tłumaczyła jednak, że rząd nie powinien spoczywać na laurach.
50 proc. obywateli nie będzie mogło pracować na swoim stanowisku pracy do 60. roku życia. A to oznacza, że trzeba poprawić warunki pracy.
Za te złe warunki - zdaniem pani profesor - wszyscy płacimy 20 mld zł rocznie (m.in. na renty z tytułu chorób zawodowych, odszkodowanie za wypadki itp.).
Największa porażka rządu?
Minister Jolanta Fedak przyznała, że za mało zrobiła w sprawie polityki rodzinnej (chodzi o ułatwienia młodym kobietom wchodzenie na rynek pracy i sprawienie, aby Polki rodziły więcej dzieci) oraz przy programie 50+. Ten ostatni miał sprawić, że osobom po pięćdziesiątce łatwiej będzie znaleźć i utrzymać pracę.
- Ale przyszedł kryzys i nie mieliśmy wystarczających środków, aby program bardziej wesprzeć - tłumaczyła się Fedak.
Prof. Danuta Koradecka, szefowa Centralnego Instytutu Ochrony Pracy: Rząd przeprowadził cięcia wcześniejszych emerytur. Ludzie zatrudnieni na 1200 stanowiskach pracy, w tym prezes spółdzielni mieszkaniowej czy prezes mleczarni, mieli prawo wcześniej kończyć pracę, teraz w większości nie mają (zostawiono je tylko w przypadku 64 stanowisk). Taka zmiana była potrzebna, bo porządkuje system - mówiła Koradecka.
Tłumaczyła jednak, że rząd nie powinien spoczywać na laurach.
50 proc. obywateli nie będzie mogło pracować na swoim stanowisku pracy do 60. roku życia. A to oznacza, że trzeba poprawić warunki pracy.
Za te złe warunki - zdaniem pani profesor - wszyscy płacimy 20 mld zł rocznie (m.in. na renty z tytułu chorób zawodowych, odszkodowanie za wypadki itp.).
Największa porażka rządu?
Minister Jolanta Fedak przyznała, że za mało zrobiła w sprawie polityki rodzinnej (chodzi o ułatwienia młodym kobietom wchodzenie na rynek pracy i sprawienie, aby Polki rodziły więcej dzieci) oraz przy programie 50+. Ten ostatni miał sprawić, że osobom po pięćdziesiątce łatwiej będzie znaleźć i utrzymać pracę.
- Ale przyszedł kryzys i nie mieliśmy wystarczających środków, aby program bardziej wesprzeć - tłumaczyła się Fedak.
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3
13 głosów
Przeczytaj 22 komentarze na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
SŁAWNI O FINANSACH







