- To nie rząd Waldemara Pawlaka i Donalda Tuska uczynił wyłomy w systemie emerytalnym. To my krok po kroku na razie, rozmawiając o tym, bez rewolucyjnych zapowiedzi, będziemy ten system upowszechniać - tłumaczył premier. Odniósł się w ten sposób do propozycji ministra finansów Jacka Rostowskiego i minister
pracy Jolanty Fedak obniżającej składkę przekazywaną do funduszy emerytalnych z dzisiejszych 7,3 do 3 proc.
Sprawa zmniejszenia składek do
OFE wróciła w czasie dyskusji "Solidarność Pokoleń - Seniorzy". - Naszym wielkim sukcesem jest to, że udało nam się obniżyć opłaty pobierane przez fundusze od przyszłego roku - mówiła minister pracy Jolanta Fedak. Jej zdaniem propozycja obniżki składki to jedynie kontynuacja tamtej polityki, której celem jest podniesienie przyszłych emerytur.
Wtórowali jej zaproszeni do panelu eksperci. - Drugi filar to obce ciało w naszym systemie emerytalnym - mówiła prof. Inetta Jędrasik-Jankowska z Uniwersytetu Warszawskiego. Według niej "godne uwagi są działania zmierzające do ograniczenia roli II filaru poprzez zmniejszenie składki odprowadzanej do OFE.
Ministerstwo Pracy chwalił też Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha: - Próba przebudowy i odejścia od systemu emerytalnego opartego na drugim filarze sprawi, że uwolnimy się od drogiej iluzji - mówił. Przekonywał, że OFE są bardzo drogimi instytucjami. - W ciągu 10 lat istnienia pobrały aż 20 mld zł opłat - wyliczał.
Protestowała Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych: - Apeluję o mówienie prawdy. Nie wiem, skąd biorą się te liczby, ale przez 10 lat OFE zarobiły znacznie mniej - przekonywała. Tłumaczyła też, że po 10 latach OFE są na sporym plusie, nawet jeśli uwzględnić
inflację. Średnio wypracowały przez ten czas 4-6 tys. zł zysku. - Byłyby one jeszcze wyższe, gdyby nie kryzys finansowy - dodała.