Bosch Siemens (BSH) ma w
Łodzi trzy zakłady produkcyjne i duże magazyny w podłódzkim Bukowcu. - I już przestajemy się w nich mieścić - mówi Andrzej Maślak, rzecznik spółki. Spółka chce zbudować więc nową halę. Stanie na Widzewie, przy ul. Papierniczej. Będą w niej przechowywane pralki i suszarki, które są montowane w Łodzi, a dalej jadą pociągami do Niemiec, Francji i w kierunku Wielkiej Brytanii. To dlatego magazyn będzie miał zabudowaną rampę kolejową. - Wagony będą mogły wjechać do budynku. Sprzęt będzie ładowany pod dachem, a nie pod gołym niebem - opowiada Maślak. Koszt budowy magazynu: 25 mln złotych. Ma być gotowy w 2011 roku. To właśnie wtedy koncerny AGD spodziewają się ożywienia na rynku.
W swoich łódzkich zakładach firma zatrudnia w nich 1,4 tys. osób. Dwa lata temu uruchomiła ośrodek badań i rozwoju suszarek do ubrań, a przed miesiącem otworzyła Centrum Usług Informatycznych. Obsługuje ono aż 20 tys. pracowników BSH z całej Europy.
Także konkurent BSH, włoski Indesit, szykuje się do ożywienia. Koncern ma aż cztery zakłady w Łodzi i Radomsku, pracuje w nich ponad 3 tys. osób. - Planujemy otworzyć też centrum badań i rozwoju - zapowiadał ostatnio Andrea Merloni, wiceprezes koncernu. Ośrodek dałby
pracę kilkudziesięciu inżynierom, którzy opracowywaliby nowe modele sprzętu AGD oraz nowe technologie oszczędzające energię lub zmniejszające emisję hałasu.
Merloni zapowiedział też, że ściąganie do Łodzi swoich poddostawców. Już dziś spośród 250 poddostawców spółki ponad połowa to firmy polskie lub zagraniczne, ale działające w naszym kraju. Tych ostatnich ma być znacznie więcej.
Przedstawiciele obu spółek podkreślają, że branża AGD odczuła kryzys w całej Europie, ale nie w Polsce. Już dziś jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym sprzedaż sprzętu w ciągu ostatnich 10 miesięcy nie zmniejszyła się, ale wzrosła o mniej więcej 2 proc. - Wcześniej aż 90 proc. montowanych w Łodzi produktów przeznaczanych było na
eksport. Teraz, przy podobnym poziomie produkcji, z kraju wyjeżdża tylko 75 proc. Resztę kupują Polacy - podkreśla rzecznik Bosch Siemens. Zdaniem przedstawicieli firm polski rynek ma wciąż duży potencjał. Także dlatego, że nie jest jeszcze duży - dwa razy mniejszy niż w porównywalnej pod względem liczby ludności Hiszpanii.
Producenci AGD są przekonani, że na sprzedaż ich sprzętu nie będzie miał wpływu nawet kryzys na rynku mieszkań w Polsce. - Nawet jeśli będzie trwał zastój na rynku nowych domów, to częściej skusimy się na remont naszego dotychczasowego lokum - mówią.
Ani BSH, ani Indesit nie przyjmują dziś w Łodzi nowych pracowników. Zapewniają jednak, że nie ma też żadnych obaw, że będą zwalniać. Nowe miejsca
pracy pojawią się za dwa lata, gdy rynek odbije się całkowicie także w pozostałych krajach Europy.