Pierwsze podejście do
prywatyzacja Enei - producenta i
sprzedawcy prądu z Wielkopolski - zakończyło się spektakularnym fiaskiem. Najpierw ze złożenia oferty zrezygnował szwedzki Vattenfall, ten sam, który wiosną 2009 r. uratował emisję akcji spółki na giełdzie, kupując 18 proc. jej akcji. Potem drugi potentat - niemiecki koncern RWE - zbadał finanse spółki, ale nie zdecydował się na jej kupno. Powód? Była za droga. Skarb państwa oparł swoją wycenę o giełdowy kurs spółki. Tymczasem na giełdzie handluje się zaledwie ok. dwoma procentami akcji spółki, a inwestorzy wywindowali kurs, oczekując, że RWE ogłosi wezwanie.
Kiedy okazało się, że wezwania na razie nie będzie, kurs akcji spadł z 24 do 18 zł. I to sprawiło, że Enea może być znowu atrakcyjna. - Wygląda na to, że inwestorzy przemyśleli tę sytuację i że na polskim rynku może nie być innych opcji kupna. Ponownie się tym interesują - powiedział w piątek Grad na konferencji poświęconej dwuleciu rządów koalicji.
- Na razie żadnych rozmów nie prowadzimy - mówi "Gazecie" szef RWE
Polska Filip Thon. - Przyglądamy się sytuacji.
Rzecznik czeskiego koncernu CEZ nie chciał komentować wypowiedzi ministra Grada.
Oficjalne rozpoczęcie kolejnego etapu
prywatyzacji resort przewiduje na grudzień. Nie wiadomo jednak, czy znowu nie grozi nam powtórka z października. Bo każda zapowiedź o negocjacjach winduje kurs akcji Enei, co zniechęca inwestorów.
Resort skarbu zaś chce nie tylko, aby kupujący ogłosił wezwanie na akcje i zapłacił cenę giełdową, ale jeszcze dodał premię za kontrolę nad firmą. - Obecny kurs jest za niski, Enea jest warta więcej - powiedział nam anonimowo wysoki urzędnik resortu skarbu.
Rozwiązaniem tego pata mogłoby być zwiększenie puli akcji, którymi handluje się na giełdzie. Resort skarbu rozważa sprzedaż 10-15 proc. papierów, tak aby zwiększyć płynność i utrudnić spekulacyjne podnoszenie kursu.
Enea jest trzecim co do wielkości producentem prądu w Polsce. Należy do niej m.in. elektrownia Kozienice. W przyszłym roku prywatyzowana ma być także gdańska Energa, a na giełdzie zadebiutuje druga co do wielkości firma elektroenergetyczna - katowicki Tauron.