Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

601 km autostrad na półmetku rządów PO

Artur Włodarski
2009-11-21, ostatnia aktualizacja 2009-11-21 10:02

Choć pół roku zmarnował i tak przejdzie do historii jako najsprawniejszy budowniczy naszych dróg. Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk właśnie podsumował swoje dokonania podczas panelu zorganizowanego z okazji dwulecia rządu

Ponieważ w mało której dziedzinie obecny rząd mógł czuć taką przewagę nad poprzednim, prezentacja osiągnięć gabinetu Tuska w zakresie budowy dróg toczyła się w duchu z trudem skrywanego triumfalizmu. A że dokonania na tym polu łatwo ująć w liczbach, różnice widać było czarno na białym.

W czasie dwóch lat rządów PiS podpisał umowy na budowę 430 km dróg,w tym 110 km autostrad. PO na półmetku może pochwalić się wynikiem odpowiednio 1225 i 601 km. Do połowy przyszłego roku mają rozstrzygnąć się przetargi na budowę 390 km autostrad. Nic zatem dziwnego, że minister Grabarczyk użył słowa "przełom", który - jak zaznaczył - był możliwy, bo obecny rząd jako pierwszy traktuje budowę dróg jako całość, i jako całość działa.

Jego zdaniem sukces nie byłby możliwy bez zmian legislacyjnych. Wprowadzono specustawę drogową i zmieniono prawo o zamówieniach publicznych, między innymi po to, by uniknąć blokowania wielkich inwestycji z powodu drobnych uchybień formalnych (a znane były przypadki blokowania budów nawet na kilkanaście lat). Z kolei wprowadzenie nowych przepisów środowiskowych pozwoliło pogodzić interesy drogowców i ekologów oraz było warunkiem skorzystania z miliardów euro funduszy unijnych.

- Choć nadzieje bardziej były rozbudzone, można pogratulować ministrowi infrastruktury skuteczności - powiedział "Gazecie" Adrian Furgalski, ekspert branży transportu z firmy doradczej Tor. - Mimo, że pierwsze pół roku jego działalności było ewidentnie stracone, potem złapał rytm, a już teraz mnogość dokonanych lub podpisanych inwestycji drogowych pozwoli mu przejść do historii.

Podczas panelu poruszono również wątek chiński. Zdaniem ministra to, że przyciągamy egzotycznych inwestorów świadczy o atrakcyjności naszego rynku, gdzie dzięki środkom unijnym jest co robić, i za co robić. Jednak nawet wśród obecnych na konferencji ekspertów nie wszyscy podzielali jego zdanie. - Chińczykami kierują inne pobudki - zauważa Adrian Furgalski. - Polska jest dla nich tylko furtką do kolejnych państw Unii. Chcą mieć w portfolio choćby skromną, ale europejską inwestycję drogową, która zaprocentuje im bardziej, niż te z Azji czy Afryki. Na naszym 50-kilometrowym odcinku autostrady wiele nie zarobią, a nie wykluczone, że będą wręcz musieli do niego dołożyć.

Inni specjaliści z branży, choć przyznają, że ten rząd spisuje się lepiej niż poprzedni, nie podzielają optymizmu ministra w ocenie sytuacji. Np. Wojciech Malusi - prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa widzi trzy niepokojące zjawiska.

- mimo ożywienia w drogownictwie, firmy działające na tym polu są w coraz gorszej sytuacji finansowej (bo coraz mniej zarabiają na kontraktach).

- pogorszył się stan nawierzchni 18 tys. km dróg krajowych (ponieważ zaniedbano kwestię ich utrzymania).

- w porównaniu z poprzednimi latami, w tym wyprodukowaliśmy o 2 mln ton mniej masy bitumicznej.

Wszyscy są natomiast zgodni, że teraz rząd powinien skoncentrować się na medialnie mniej atrakcyjnych niż autostrady, ale nie mniej od nich ważnych drogach ekspresowych.



Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -

pobierz aplikację!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.1

78 głosów