Biznes Ludzie Pieniądze

Ukraina zapłaci Gazpromowi z kredytu od rosyjskich banków?

Andrzej Kublik
22.11.2009 , aktualizacja: 22.11.2009 20:28
A A A Drukuj
W tym tygodniu szefowie ukraińskiego Naftohazu będą w Moskwie zabiegać o podpisanie umów z Gazpromem, które oddalą od Ukrainy groźbę sankcji za zmniejszenie odbioru gazu.
- Dwóm prezydentom [Ukrainy i Gruzji]
lepiej będzie się jadło kolację, jeśli
będą bez krawatów. Krawaty dziś
w cenie - i jeszcze gość Juszczenko
wetnie krawat - mówił premier Rosji
Władimir Putin na nocnej konferencji
w Jałcie po rozmowach z premier
Ukrainy Julią Tymoszenko, na które
szef rosyjskiego rządu przyleciał
z trzygodzinnym opóźnieniem.
Fot. Alexei Nikolsky AP
- Dwóm prezydentom [Ukrainy i Gruzji] lepiej będzie się jadło kolację, jeśli będą bez krawatów. Krawaty dziś w cenie - i jeszcze gość Juszczenko wetnie krawat - mówił premier Rosji Władimir Putin na nocnej konferencji w Jałcie po rozmowach z premier Ukrainy Julią Tymoszenko, na które szef rosyjskiego rządu przyleciał z trzygodzinnym opóźnieniem.


Nad Europą ciągle wisi widmo gazowego kryzysu najbliższej zimy. Bo ukraiński koncern Naftohaz w tym roku kupi od Gazpromu 26 mld m sześc. gazu, jak szacuje ukraiński minister gospodarki Bohdan Daniliszin, a według kontraktu podpisanego w styczniu miało to być 42 mld m sześc. Naftohaz zmniejszył import gazu z Rosji z powodu kryzysu. Ale w kontrakcie zapisano, że Ukraińcy zapłacą Rosjanom kary za gaz, którego nie odbiorą, choć go zamówili. Władze Ukrainy szacują, że takie karne opłaty mogą sięgnąć 8 mld dol.

- Nie będziemy stosować sankcji za zmniejszenie odbioru gazu przez Ukrainę - deklarował w piątek nocą premier Rosji Władimir Putin po rozmowach w Jałcie z premier Ukrainy Julią Tymoszenko. Jednak w Jałcie nie podpisano żadnego dokumentu potwierdzającego tę deklarację, o co Kijów zabiegał od kilku miesięcy. Z kontraktu Naftohazu z Gazpromem nie zostanie usunięty zapis o sankcjach - potwierdził też Wiktor Czernomyrdin, doradca prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, a do niedawna ambasador Rosji na Ukrainie.

Kijów ma się czego obawiać, bo deklaracje Putina nie zawsze się spełniają. W maju Putin obiecywał publicznie w Mińsku, że Rosja obniży Białorusi stawki za gaz. Ale parę tygodni później Gazprom oskarżył Białoruś, że ma długi za surowiec, a ambasada Rosji w Mińsku podkreśliła, że nie zawarto żadnego wiążącego prawnie porozumienia o obniżce zapłaty.

We wtorek szefowie Naftohazu lecą do Moskwy, aby podjąć kolejną próbę przelania na papier deklaracji Putina - poinformował wczoraj kijowski tygodnik "Dzerkało Tyżnia". Naftohaz będzie także negocjować porozumienie o zmniejszeniu importu rosyjskiego gazu w przyszłym roku. Zgodnie z kontraktem w 2010 r. Naftohaz powinien kupić od Gazpromu 52 mld m sześc. gazu, ale Ukraińcy chcą obniżyć tę pulę prawie o połowę - do 27-29 mld m sześc. Bo z powodu kryzysu ukraińskie firmy nadal będą zużywać mało gazu, a na dodatek ceny surowca sprowadzanego z Rosji wzrosną o 20 proc. - jak przewiduje umowa Naftohazu z Gazpromem.

Tymczasem już teraz Naftohaz ma problemy z zapłatą z własnej kieszeni nadchodzących co miesiąc rachunków za import gazu z Rosji. I rachunek dla Gazpromu za październik Kijów zapłacił z pieniędzy od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Problemy Naftohazu pogłębia zaniechanie reform w branży gazowej przez rząd Julii Tymoszenko. W efekcie za gaz sprowadzany z Rosji ukraiński koncern płaci półtora raza drożej, niż sprzedaje go potem swoim klientom na Ukrainie. Niewykluczone, że kolejne rachunki Naftohaz zapłaci Gazpromowi z pieniędzy pożyczonych w Rosji. W czasie wizyty w Moskwie szefowie Naftohazu będą rozmawiać o kredycie do 1 mld dol. od rosyjskich banków WEB, Alfa-Bank i Gazprombank - informuje "Dzerkało Tyżnia".

Szefowie rządów Ukrainy i Rosji rozmawiali też w Jałcie o podpisaniu do 2020 r. ukraińsko-rosyjskiej umowy o współpracy w energetyce atomowej, sprzedaży udziałów w ukraińskich firmach lotniczych rosyjskiemu holdingowi OAK i wejściu przez Kijów do rosyjskiego systemu nawigacji satelitarnej Glonass. Ale wyniki szczytu w Jałcie przyćmił skandal na nocnej konferencji prasowej. Putin pozwolił sobie na obraźliwe słowa pod adresem prezydentów Ukrainy Wiktora Juszczenki i Gruzji Micheila Saakaszwilego, którzy w czwartek oddawali hołd milionom ofiar głodu na Ukrainie wywołanego przez Stalina. A Tymoszenko chichotała.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy