Biznes Ludzie Pieniądze

Pracodawcy wygrali z rządem i podatnikami. Nie rozliczą PIT

Piotr Skwirowski
22.11.2009 , aktualizacja: 22.11.2009 23:03
A A A Drukuj
Miała być rewolucja, ale nie będzie. Była szansa, by nawet 5 mln podatników przestało samodzielnie rozliczać PIT, ale rząd głupio upierał się, by dojść do tego złą drogą. I choć pracodawcy wytoczyli bzdurne argumenty - wygrali
To już pewne: pracodawcy nie będą musieli rozliczać pracowników z podatku za 2009 r. Zrobią to jedynie, gdy pracownik poprosi. I to taki, który nie korzysta z ulg, rozlicza się z małżonkiem i nie dorabia nigdzie indziej. Czyli wszystko zostaje po staremu. A miało być inaczej.

Rząd chciał wywrócić do góry nogami system rozliczeń z fiskusem. Planował zdjąć z podatników obowiązek sporządzania oraz składania PIT i obarczyć nim ich pracodawców. I to już od stycznia, by pracodawcy rozliczali nas z podatku za 2009 r. Dzięki temu nawet 5 mln podatników zamiast wypełniać PIT, mogło pójść np. do kina.

Jednak pracodawcy ostro zaprotestowali. Tłumaczyli, że obarczanie firm borykających się z kryzysem dodatkowymi obowiązkami i kosztami to błąd. I pewnie jest w tym trochę racji, ale i sporo przesady. Bo, tak te obowiązki, jak i koszty, nie byłyby znowu takie wysokie. Pracodawcy tłumaczyli, że koszt obsługi księgowo-płacowej jednego pracownika, to dziś 500-600 zł rocznie, a w porywach nawet 1000 zł. Po przerzuceniu na pracodawcę obowiązku sporządzania rocznego PIT za pracownika te koszty miałyby być wzrosnąć jeszcze o jakieś 100 zł. Obłudnicy!

Po prawdzie, pracodawca już teraz sporządza za pracownika zeznanie podatkowe. PIT-11 to zestawienie rocznych "dokonań" podatnika - jego dochodów, odciągniętych od nich zaliczek na podatek, oraz składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Jeden egzemplarz PIT-11 trafia do pracownika, który na podstawie zapisanych tam danych wypełnia potem swój PIT roczny. Ale drugi egzemplarz PIT-11 pracodawca wysyła do urzędu skarbowego. Żeby fiskus wiedział, czy pracownik niczego nie pokręcił lub zataił wypełniając swój roczny PIT.

Po rewolucji w rozliczeniach zamiast PIT-11 pracodawca wypełniałby za niego inny formularz, który byłby od razu zeznaniem rocznym. Jedyną dodatkową czynnością, do jakiej byłby zmuszony, to wpisanie (na wniosek pracownika i na podstawie dostarczonych przezeń danych) kilku kwot ulg i ewentualnie kwoty 1 proc. podatku rocznego na wskazaną organizację pożytku publicznego. Jeden egzemplarz tak sporządzonego zeznania pracodawca wysyłałby do urzędu skarbowego pracownika, drugi do pracownika. Ot i cała filozofia. Dla fachowca, który na co dzień zajmuje się podatkami, wpisanie do PIT tych kilku dodatkowych liczb to kwestia minuty, może dwóch. Gdzie tu 100 zł? Chciałbym tyle dostawać za pomoc przy wypełnianiu PIT rodzinie i znajomym.

Dokładając pracodawcom obowiązków rząd zaproponował im podwyżkę. Dziś za obsługę podatkową pracowników pracodawcy dostają od fiskusa 0,3 proc. kwoty odprowadzonych do urzędów skarbowych zaliczek. Po zmianie przepisów miało to być 0,35 bądź 0,4 proc. (jeśli firma przyśle fiskusowi PIT pracownika elektronicznie). Mało? Rząd był gotów negocjować i coś ewentualnie dorzucić.

Pracodawcy boją się odpowiedzialności za błędy w PIT. Ale przecież już dziś, gdy w imieniu fiskusa, co miesiąc ściągają z pracowników zaliczki na podatek i wypełniają dokumenty podatkowe muszą mieć się na baczności.

Chybiony jest też zarzut, że po zmianie pracodawcy zginą pod stertą papierów. Bez przesady. Przybędzie jeden, góra dwa dokumenty rocznie. W skali firmy to drobiazg.

Nie przekonują też obawy pracowników, że ich pryncypał dowie się o dodatkowych fuchach, na które mógłby krzywo patrzeć. Nie dowiedziałby się, bo nikt nie zmuszałby pracownika do podawania szczegółowych powodów, dla których chce się rozliczać samodzielnie.

Mimo miałkości tych argumentów pracodawcy wygrali. Bo m.in. postanowił wprowadzić zmiany "na wariata". Ustawa miała być gotowa w listopadzie, a już od początku stycznia pracodawcy musieliby się zabierać za rozliczanie podatników "po nowemu". A gdzie czas na akcję informacyjną? Gdzie czas na zmianę oprogramowania do rozliczania podatków? Tak się nie robi, panowie. Trzeba było z tym pomysłem wystartować wcześniej albo od razu odsunąć jego wdrożenie o rok.

Grzechem rządu było też, że nie chciał słuchać pracodawców i opozycji. Bo obok bzdurnych argumentów znalazł się jeden rozsądny. Co szkodziło pozostać przy zasadzie, że pracodawca rozlicza tych pracowników, którzy go o to poproszą (tak jest dzisiaj), a rozliczając uwzględni ulgi i 1 proc. podatku dla OPP? Niestety rząd się uparł i odciążenia podatników od PIT-owania nie będzie.

Możliwe, że pomysł sporządzania przez pracodawców zeznań rocznych za pracowników wróci w przyszłości. I jedni i drudzy byliby jednak pewnie bardziej zadowoleni, gdyby PIT-y przynajmniej za część podatników wypełniał fiskus. Tak jest w wielu krajach Europy.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów