Pierwsza aukcja mieszkań. Dużo chętnych, mało zakupów
Marek Wielgo
2009-11-23, ostatnia aktualizacja 2009-11-23 15:18
Zaledwie osiem z 27 nieruchomości znalazło nabywców w czasie aukcji, która odbyła się w niedzielny wieczów w warszawskim hotelu Sheraton. Ci, którzy kupili mieszkania mogą być zadowoleni
ZOBACZ TAKŻE
- Banki luzują śrubę kredytową (19-11-09, 11:00)
- Tani wykup mieszkań spółdzielczych nie będzie zniesiony (20-12-09, 17:01)
- Od dostępności kredytu zależy czy mieszkania potanieją, czy nie (07-12-09, 20:43)
- Polska jest największym w Europie eksporterem okien (04-12-09, 20:38)
- U deweloperów zaczyna brakować małych mieszkań (02-12-09, 12:20)
- Mieszkanie w mieście czy mieszkanie pod miastem? (02-12-09, 12:19)
- Australijczycy mają największe domy na świecie (30-11-09, 08:36)
- Tanieje budowanie, maleją dopłaty do mieszkań (26-11-09, 17:07)
- Działek pod budowy w bród (26-11-09, 08:47)
- Deweloperzy mają tyle ziemi, że nie muszą jej kupować przez lata (23-11-09, 09:32)
- Mieszkania tanieją, czynsze maleją, ale chętnych ubywa (18-11-09, 21:21)
- Kryzys dobiega końca, deweloperzy wracają do gry (04-11-09, 20:42)
- Używane mieszkania tanieją, prawie nikt nie kupuje na wynajem (20-10-09, 20:46)
- Mieszkania podrożeją, ale będą... tańsze (14-10-09, 21:03)
- Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? (02-10-09, 09:35)
- Ceny mieszkań przestały spadać. Kiedy zaczną drożeć? (27-11-09, 15:21)
Aukcja zaczęła się z kilkunastominutowym poślizgiem, gdyż nie wczyscy uczestnicy zdołali dotrzeć na czas. Zainteresowanie było tak duże, że znalezienie wolnego miejsca na zaparkowanie auta w pobliżu Sheratona niemal graniczyło z cudem. Siedzących miejsc zabrakło także w sali, w której odbywała się aukcja. Pracownicy hotelu dostawiali więc w pośpiechu nowe rzędy krzeseł. Jednak wkrótce okazało się, że najwięcej jest dziennikarzy. Prawdziwych bohaterów tego wydarzenia, czyli uczestników licytacji można było policzyć na palcach obu rąk i nóg
Czytaj też komentarz Pawła Grząbki
Na nic się zdały szumne zapowiedzi organizatorów - Colliers International oraz domy aukcyjne Rick Levin & Associates i DESA Unicum - że ceny wywoławcze będą niższe nawet o 40 proc. od rynkowych. Problem w tym, że pod młotek szły niemal same stosunkowo duże lokale, a na nie popyt jest niewielki.
Na pierwszy, blisko 126-metrowy apartament na warszawskim Żoliborzu (osiedle Wiślane Ogrody przy ul. Gwiaździstej), nie było ani jednego chętnego. Następny, identyczny metrażowo, ale na innym piętrze, kupił ktoś za cenę wywoławczą 617 tys. zł, czyli 4,9 tys. zł za m kw. Kolejne trzy licytacje, które dotyczyły mieszkań o powierzchni ok. 69 m kw., trwały krótko. Nabywcy zapłacili po ok. 5 tys. zł za m kw. Deweloper - Star Investments - najpewniej nie jest zachwycony, bo wycenił swoje mieszkania po ok. 7,3 tys. zł za m kw. Ale przynajmniej je sprzedał. Na aparmenty firmy Delpha w warszawskim Wilanowie (Rezydencja Królewska) po ok. 7,3-7,5 tys. zł za m kw. nie znalazł się żaden chętny. Podobnie jak na siedem apartamentów i mieszkań w kompleksie Wilanów One. Np. 126-metrowy tzw. penthouse miał cenę wywoławczą przeszło 1,4 mln zł! W tym przypadku klęskę dewelopera można też tłumaczyć dodatkowo jego zbytnio wygórowanymi oczekiwaniami. Np. za 53-metrowy lokal chciał minimum 8,2 tys. zł za m kw.
Tego typu błędu nie zrobiła firma Dantex, która wystawiła na aukcję dwa mieszkania i jeden lokal użytkowy na Woli (osiedle Dobrolin przy ul. Wolskiej) cena wywoławcza poniżej 5 tys. ściągnęła kilkunastu chętnych. Najdłużej trwała licytacja niespełna 53-metrowego mieszkania. W efekcie jego cena wzrosła z 256 tys. do 356 tys. zł, czyli z ok. 4,8 tys. do 6,7 tys. zł za metr. W licytacji na to mieszkanie wzięła udział pani Monika. - Skusiła mnie okazyjna cena wywoławcza - przyznała. Dała za wygraną, bo założyła sobie, że prawdziwa okazja będzie wtedy, gdy zapłaci ok. 6 tys. zł za m kw. Wcześniej sprawdziła, że deweloper nie schodził z ceną poniżej 7,2 tys. zł za metr.
Sławomir Szczakowski z firmy Dantex przyznaje, że udział w aukcji jest chwytem marketingowym. W czasie tzw. dni otwartych inwestycję zwiedziło ok. 150 osób.W spółce liczą więc, że do końca roku uda jej się sprzedać ostanie 40 z 230 wybudowanych mieszkań. - Wtedy zaczniemy budowę w dwóch etapach kolejnych 400 mieszkań - mówi Szczakowski.
Dyrektor działu aukcyjnego w Colliers International Poland Paweł Hardej przyznaje, że wystawianie mieszkań na tego typu akcje ma sens wówczas, gdy deweloperzy zgodzą się na cenę wywoławczą poniżej 5 tys. zł za m kw.
Jednak niska cena nie w każdym przypadku gwarantowała sukces. Zerowe zainteresowanie towarzyszyło licytacji pięciu domów szerogowych, która firma MT Development wybudowała w podwarszawskim Radzyminie. Np. blisko 130-metrowy dom można było kupić za 395 tys. zł, czyli za ok. 3 tys. zł za m kw.
Dodajmy, że osoby, które wygrały licytację dodatkowo zapłacą prowizję w wysokości 2,5 proc. wartości nieruchomości. Za obsługę prawną przedsięwzięcia odpowiadała kancelaria prawna Clifford Chance. Do współpracy zaproszono także brokera kredytów hipotecznych Dom Kredytowy "Notus", a także bank HSBC oraz firmę doradztwa finansowego Xelion.
Paweł Hardej zapowiada, że kolejne aukcje odbędą się najprawdopodobniej w lutym przyszłego roku, być może nie tylko w Warszawie, ale także m.in. w Krakowie.
Czytaj też komentarz Pawła Grząbki
Na nic się zdały szumne zapowiedzi organizatorów - Colliers International oraz domy aukcyjne Rick Levin & Associates i DESA Unicum - że ceny wywoławcze będą niższe nawet o 40 proc. od rynkowych. Problem w tym, że pod młotek szły niemal same stosunkowo duże lokale, a na nie popyt jest niewielki.
Na pierwszy, blisko 126-metrowy apartament na warszawskim Żoliborzu (osiedle Wiślane Ogrody przy ul. Gwiaździstej), nie było ani jednego chętnego. Następny, identyczny metrażowo, ale na innym piętrze, kupił ktoś za cenę wywoławczą 617 tys. zł, czyli 4,9 tys. zł za m kw. Kolejne trzy licytacje, które dotyczyły mieszkań o powierzchni ok. 69 m kw., trwały krótko. Nabywcy zapłacili po ok. 5 tys. zł za m kw. Deweloper - Star Investments - najpewniej nie jest zachwycony, bo wycenił swoje mieszkania po ok. 7,3 tys. zł za m kw. Ale przynajmniej je sprzedał. Na aparmenty firmy Delpha w warszawskim Wilanowie (Rezydencja Królewska) po ok. 7,3-7,5 tys. zł za m kw. nie znalazł się żaden chętny. Podobnie jak na siedem apartamentów i mieszkań w kompleksie Wilanów One. Np. 126-metrowy tzw. penthouse miał cenę wywoławczą przeszło 1,4 mln zł! W tym przypadku klęskę dewelopera można też tłumaczyć dodatkowo jego zbytnio wygórowanymi oczekiwaniami. Np. za 53-metrowy lokal chciał minimum 8,2 tys. zł za m kw.
Tego typu błędu nie zrobiła firma Dantex, która wystawiła na aukcję dwa mieszkania i jeden lokal użytkowy na Woli (osiedle Dobrolin przy ul. Wolskiej) cena wywoławcza poniżej 5 tys. ściągnęła kilkunastu chętnych. Najdłużej trwała licytacja niespełna 53-metrowego mieszkania. W efekcie jego cena wzrosła z 256 tys. do 356 tys. zł, czyli z ok. 4,8 tys. do 6,7 tys. zł za metr. W licytacji na to mieszkanie wzięła udział pani Monika. - Skusiła mnie okazyjna cena wywoławcza - przyznała. Dała za wygraną, bo założyła sobie, że prawdziwa okazja będzie wtedy, gdy zapłaci ok. 6 tys. zł za m kw. Wcześniej sprawdziła, że deweloper nie schodził z ceną poniżej 7,2 tys. zł za metr.
Sławomir Szczakowski z firmy Dantex przyznaje, że udział w aukcji jest chwytem marketingowym. W czasie tzw. dni otwartych inwestycję zwiedziło ok. 150 osób.W spółce liczą więc, że do końca roku uda jej się sprzedać ostanie 40 z 230 wybudowanych mieszkań. - Wtedy zaczniemy budowę w dwóch etapach kolejnych 400 mieszkań - mówi Szczakowski.
Dyrektor działu aukcyjnego w Colliers International Poland Paweł Hardej przyznaje, że wystawianie mieszkań na tego typu akcje ma sens wówczas, gdy deweloperzy zgodzą się na cenę wywoławczą poniżej 5 tys. zł za m kw.
Jednak niska cena nie w każdym przypadku gwarantowała sukces. Zerowe zainteresowanie towarzyszyło licytacji pięciu domów szerogowych, która firma MT Development wybudowała w podwarszawskim Radzyminie. Np. blisko 130-metrowy dom można było kupić za 395 tys. zł, czyli za ok. 3 tys. zł za m kw.
Dodajmy, że osoby, które wygrały licytację dodatkowo zapłacą prowizję w wysokości 2,5 proc. wartości nieruchomości. Za obsługę prawną przedsięwzięcia odpowiadała kancelaria prawna Clifford Chance. Do współpracy zaproszono także brokera kredytów hipotecznych Dom Kredytowy "Notus", a także bank HSBC oraz firmę doradztwa finansowego Xelion.
Paweł Hardej zapowiada, że kolejne aukcje odbędą się najprawdopodobniej w lutym przyszłego roku, być może nie tylko w Warszawie, ale także m.in. w Krakowie.
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3.7
28 głosów
Przeczytaj 176 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
GÓRNICY PROSZĄ:

Prezydencie! Obroń nas przed reformą
EDUKACJA W FINANSACH

Jak walczyć z deficytem w domowym budżecie?
Najczęściej Czytane24 htydzień








