O rozmowach Microsoftu z koncernem Ruperta Murdocha napisał w niedzielę na swojej stronie internetowej
dziennik "Financial Times" Według osób zbliżonych do rozmów koncern z Redmond miałby pomóc w usunięciu treści tworzonych przez tytuły należące do News Corp. (m.in. amerykańskiego dziennika "The Wall Street Journal" czy brytyjskiego "The Sun") z baz
Google. Współpraca zakładałyby jednak, że te same treści będą prezentowane w wyszukiwarce Bing należącej do Microsoftu.
Jak pisze "Financial Times", Microsoft z podobną propozycją zwracał się też do innych dużych wydawców amerykańskich.
Dziennik zastrzega jednak, że rozmowy są na wstępnym etapie - choćby przez to, że kluczowe zagadnienie, jak i czy w ogóle Microsoft wynagradzałby News Corp. za indeksowanie materiałów redakcyjnych, nie jest jasne.
Oferta ze strony Microsoftu jest odbierana jako kolejna próba ataku na Google - np. poprzez zmuszenie internetowego giganta do płacenia za wyszukiwanie treści należących do wydawców. - Microsoft chce w ten sposób uderzyć w marże Google - mówi cytowany przez dziennik jeden z wydawców.
A gdyby plan się powiódł, Microsoft mógłby promować własną wyszukiwarkę Bing jako miejsce z treściami, których nie ma jego największy rywal. Jak wylicza firma badawcza comScore, w październiku Bing miał 9,9 proc. udziałów w amerykańskim rynku (gdy debiutował przed wakacjami, miał 8,4 proc.), zaś Google - ponad 60 proc.
W tle toczy się jednak szersza dyskusja - jak i czy wydawcy prasowi mogą być wynagradzani za treści umieszczane w sieci.
Ton debacie nadaje ostrym tonem właśnie Rupert Murdoch - niedawno zapowiedział, że użyje wszelkich metod, by zablokować Google możliwość "kradzieży historii" publikowanych w jego gazetach. Wcześniej obiecywał, że - wzorem dziennika "The Wall Street Journal" - wszystkie witryny internetowe należące do News Corp. wprowadzą płatności.
Google nie komentuje doniesień o negocjacjach News Corp. z Microsoftem - przypomina, że wydawcy sami mogą zdecydować, czy blokować robotom Google dostęp do witryn, czy nie.
Ale stanowisko koncernu nieco się zaostrza. Google zaczyna podkreślać, że nie potrzebuje materiałów informacyjnych, by przetrwać. - Pod względem ekonomicznym to nie jest jakaś kluczowa czy duża część tego, w jaki sposób generujemy przychody - mówił niedawno Matt Brittin, szef brytyjskiego oddziału Google, na spotkaniu z wydawcami.