Biznes Ludzie Pieniądze

Największe OFE wycofują się z wojny o klientów

Marcin Bojanowski
23.11.2009 , aktualizacja: 23.11.2009 21:12
A A A Drukuj
Największe fundusze emerytalne Aviva i ING wycofują się z wojny o klientów. W ich ślady mogą pójść wkrótce także mniejsze OFE. Skorzystają na tym przyszli emeryci
Najlepszym nosem do inwestycji wykazali się zarządzający Polsatu. Fundusz, który w czasie giełdowej bessy tracił najmocniej, tym razem zdeklasował konkurentów
Najlepszym nosem do inwestycji wykazali się zarządzający Polsatu. Fundusz, który w czasie giełdowej bessy tracił najmocniej, tym razem zdeklasował konkurentów
Ile OFE wydają na akwizytorów
Ile OFE wydają na akwizytorów


Aviva i ING chcą zakazać akwizytorom przepisywania klientów z jednego funduszu do drugiego. - Jesteśmy za zakazem akwizycji na rynku wtórnym - mówi Beata Zduńczyk-Skup, rzecznik OFE ING. Wtóruje jej Paweł Pytel, prezes Avivy. - Transfery między OFE powinny być ograniczone - przekonuje.

Bardziej radykalny jest Polsat, który domaga się całkowitego zakazu akwizycji. - Akwizytorzy znaleźli się poza wszelką kontrolą, trzeba ukrócić tę patologię - mówi Anna Horsecka, szefowa funduszu. Z informacji "Gazety" wynika, że przeciw akwizycji są jeszcze co najmniej trzy OFE. Ich prezesi nie chcą jednak o tym mówić głośno, bo boją się reakcji swoich agentów.

- Wszystko wskazuje na to, że już w najbliższych tygodniach czeka nas zawieszenie broni, a w dalszej perspektywie nawet trwałe zakopanie topora wojennego - mówi jeden z nich. Jego zdaniem OFE muszą jak najszybciej ściąć koszty na akwizycję, bo od przyszłego roku do ich kas trafi znacznie mniej pieniędzy. I nie będzie z czego płacić akwizytorom.

Dzięki akcji "Gazety" "Bój o wyższą emeryturę" rząd ściął opłaty, jakie fundusze co miesiąc pobierają od swoich klientów. Od przyszłego roku zamiast 7-proc. prowizji od każdej wpłacanej składki OFE będą mogły brać już tylko 3,5 proc. W efekcie - według wyliczeń nadzoru finansowego - w kieszeniach przyszłych emerytów zostanie w przyszłym roku ponad 550 mln zł. O tyle samo mniej trafi do kas funduszy.

Ale to nie koniec złych wiadomości dla OFE. Ograniczona zostanie też opłata za zarządzanie. Gdy aktywa OFE przekroczą 45 mld zł, nie będą one mogły brać od wszystkich swoich klientów więcej niż 15,5 mln zł miesięcznie. Do 2050 r. stracą na tym ok. 55 mld zł. Zyskają za to ich klienci, bo o tyle więcej pieniędzy będzie pracowało na przyszłe emerytury.

Ograniczenie opłaty za zarządzanie najmocniej uderzy w dwa największe OFE - Avivę i ING. Bo to one jako pierwsze już w najbliższych miesiącach przekroczą ustawowy próg 45 mld zł. Co to dla nich oznacza? - Ograniczenie opłaty za zarządzanie wymusza obniżkę kosztów - przyznaje Pytel.

Cięcia najmocniej dotkną wydatki na akwizycję, bo to na nią towarzystwa emerytalne płacą najwięcej. W tym roku wszystkie OFE wydały już na akwizytorów rekordowe 319 mln zł. Samo ING aż 58 mln zł, a Aviva 47 mln zł. - Na pewno nie będziemy mogli płacić tyle co dotychczas. Nie miałoby to ekonomicznego sensu, bo po obniżce opłat na nowych klientach i tak nie będziemy zarabiać - przyznają największe OFE.

Zarówno Aviva, jak i ING już zaczęły ciąć koszty. Widać to po wynikach listopadowej sesji transferowej, czyli okresie, w którym członkowie OFE mogą zmienić swój fundusz na inny. Od Avivy odeszło aż 24 tys. klientów, a od ING - 20 tys. Nigdy wcześniej oba fundusze nie traciły członków w takim tempie.

- Wygląda to na przemyślaną strategię - mówi wiceprezes jednego z funduszy emerytalnych. Jego zdaniem oba największe OFE musiały przykręcić kurek z pieniędzmi na prowizje swoich akwizytorów. - Inaczej tego nie umiem wytłumaczyć, bo do tej pory były w czołówce funduszy, które najskuteczniej wyciągały klientów od konkurencji - dodaje.

Na końcu wojny między funduszami skorzystają członkowie OFE, bo akwizytorzy stracą motywację do walki o klienta. Zamiast 1 tys. zł prowizji będą mogli liczyć na maksymalnie 100-200 zł. Dla wielu nie będzie to gra warta świeczki. Dlatego próbują wykorzystać ostatni moment, żeby zarobić jak najwięcej. W tym roku do zmiany OFE namówili rekordową liczbę 569 tys. osób. To o 118 tys. więcej niż w ub.r. Problem w tym, że nawet co druga osoba zmieniła fundusz na taki, który do tej pory gorzej pomnażał pieniądze klientów.

Przykład? Z OFE ING w listopadzie odeszło ponad 20 tys. klientów. Z szacunków "Gazety" wynika, że ponad 99 proc. osób przeszło do funduszy, które do tej pory gorzej pomnażały pieniądze swoich członków. - Często klienci podejmują decyzję o zmianie funduszu emerytalnego pod wpływem rozmowy z agentem, co w założeniu nie jest niczym złym, pod warunkiem że przedstawione klientowi argumenty są prawdziwe, rzetelne i służą dobru klienta - mówi dyplomatycznie Beata Zduńczyk-Skup, rzecznik OFE ING.

Zachowanie klientów ING jest tym bardziej irracjonalne, że w tym roku ich fundusz znacznie poprawił wyniki inwestycyjne. - Klienci przychodzili do ING, gdy dołował, a kiedy poprawia wyniki, zaczynają odchodzić. Jak to inaczej wytłumaczyć niż działalnością akwizytorów - pyta dr Filip Chybalski, ekspert emerytalny z Politechniki Łódzkiej. Jego zdaniem OFE nie mają jednak wyjścia - muszą ciąć koszty. - Jeśli same tego nie zrobią, zmusi je do tego rząd - dodaje.

Resort pracy, które przygotowuje nowelizacęą ustawy o OFE, chce całkowitego zakazu akwizycji. W zamian ministerstwo proponuje, żeby każdy zapisywał się do funduszu samodzielnie: telefonicznie, listownie lub przez internet.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów