Przed blisko miesiącem pierwsze szacunki Departamentu Handlu
USA mówiły o wzroście aż o 3,5 proc. Rewizja w dół była powszechnie oczekiwana, ale przewidywany poziom drugiego odczytu wynosił 2,9 proc. Nawet uwzględniając skromniejszy wynik, jest to najszybsze tempo wzrostu od trzeciego kwartału 2007 r.
Mimo to pierwsza reakcja inwestorów na giełdach była dość nerwowa. Na GPW indeks WIG20 w mgnieniu oka stracił aż 1,3 proc. Na innych giełdach europejskich indeksy też raptownie poszły w dół.
Zwyżka
PKB w III kwartale kończy najdłuższą recesję w USA od czasów Wielkiego Kryzysu w latach 30. zeszłego wieku. Aby ogłosić definitywny koniec recesji, PKB musi urosnąć dwa kwartały z rzędu, ale za pewnik przyjmowane jest, że w IV kwartale PKB również pójdzie w górę. Największa gospodarka świata zaczęła się kurczyć w grudniu 2007 r., gdy załamał się rynek
nieruchomości po pęknięciu bańki spekulacyjnej.
Apogeum recesji nastąpiło przed rokiem, kiedy po upadku banku
Lehman Brothers kryzys objął największe instytucje finansowe, z których wiele przed upadkiem musiał ratować rząd federalny za pieniądze podatników.
Walka z recesją była celem numer jeden najpierw dla administracji prezydenta George'a Busha, a później Baracka Obamy. W gospodarkę wpompowano setki miliardów dolarów pomocy publicznej. Amerykański
bank centralny Fed obniżył stopy procentowe do blisko zera, aby tani kredyt rozruszał gospodarkę. Nie zawahał się nawet dodrukować setek miliardów dolarów, aby odkupić za nie od banków papiery wartościowe i w ten sposób umożliwić im dostęp do świeżego kapitału. Federalne miliardy dolarów poszły też na dopłaty do samochodów w ramach "cash for clunkers program", co pozwoliło rozruszać rynek motoryzacyjny.