Biznes Ludzie Pieniądze

Awaryjna narada w sprawie gazu

nik
24.11.2009 , aktualizacja: 24.11.2009 21:02
A A A Drukuj
Przedstawiciele największych polskich firm chemicznych spotkali się wczoraj z PGNiG, żeby rozmawiać o dostawach i płatnościach za gaz. Rozmowom patronowało Ministerstwo Skarbu zaniepokojone sytuacją w branży.




W krytycznej sytuacji są dziś zakłady azotowe Police. Od dawna nie płacą za gaz dostarczany przez PGNiG. Kwota zaległości urosła do 126 mln złotych i PGNiG zagroziło, że zakręci kurek. - Wysłaliśmy pismo do Polic. Od tego momentu mają siedem dni na uregulowanie zobowiązań. Umowa o dostawach gazu obowiązuje jeszcze przez 30 dni - mówi Joanna Wasicka-Zakrzewska, rzecznik prasowy gazowej spółki. Po tym okresie, jeśli Police nie zapłacą, PGNiG zamierza wyłączyć dostawy. - Nam wcale nie zależy na zrywaniu umowy. Ale jesteśmy spółką giełdową. A tu chodzi o 126 mln zł - dodaje. Bez dostaw gazu produkcja w Policach stanęłaby natychmiast, a zakład - i tak mocno osłabiony w ostatnich miesiącach - byłby skazany na upadłość. Police próbują się ratować, występując o kredyt do banku i do Agencji Rozwoju Przemysłu.

Swoje problemy z PGNiG i Gaz-Systemem (właściciel sieci przesyłowej) mają także inne spółki chemiczne: zakłady azotowe w Puławach i Kędzierzynie, Azoty Tarnów i Anwil. Cała branża chemiczna od dawna narzeka na cenę gazu sprzedawanego przez polskiego dystrybutora, narzekają też na to, że muszą dodatkowo płacić za to, że w okresie spowolnienia gospodarczego nie wykorzystują zakontraktowanego gazu. Brakuje im też pewności, że dostawy surowca (kluczowego dla wielkiej syntezy chemicznej) nie będą przerywane. A wokół spółek już teraz krążą różni pośrednicy, którzy kuszą kontraktami na gaz podpisywanymi bezpośrednio z Rosjanami, bez udziału PGNiG.

Cała ta sytuacja zaczęła niepokoić Ministerstwo Skarbu. Nie jest ono zainteresowane ani upadkiem Polic, ani konfliktami pozostałych spółek z dystrybutorem. I dlatego resort wziął na siebie rolę "moderatora" wczorajszych rozmów między chemikami i gazownikami. Także dlatego, że jednym z kluczowych elementów planu prywatyzacji na 2010 r. ma być właśnie sprzedaż spółek chemicznych. Gdyby wybuchł otwarty konflikt z PGNiG - prywatyzacja nie miałaby szans.

Resort zapewnia jednak, że ograniczy się do roli moderatora i nie będzie wywierał nacisków na spółki. Przykładowo, nie spróbuje nakłaniać PGNiG do wycofania się z groźby wobec Polic. - Zarządy spółek muszą się dogadać same. Ręcznego sterowania nie będzie - mówi Maciej Wewiór, rzecznik resortu.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów