Rok temu już było widać pierwsze sygnały spowolnienia, jednak nie przekładało się tona sytuację na rynku
pracy. Choć firmy wyraźnie już sygnalizowały, że są coraz mniej chętne zatrudniać nowych pracowników, stopa
bezrobocia padła do poziomu 8,9 proc., nie notowanego od 1991 roku! Pensje rosły w tempie dwucyfrowym
Dziś po tym eldorado nie ma ani śladu. Średnia
pensja wprawdzie rośnie, ale symbolicznie- w październiku o 2 proc. To nie rekompensuje podwyżek cen w sklepach. I z
pracą jest dużo bardziej krucho
W październiku w pośredniakach zarejestrowanych było 1.744,3 tys osób. Bezrobotni stanowili więc 11,1 proc. aktywnych zawodowo. We wrześniu było to 10,9 proc.
Od kilku miesięcy stopa bezrobocia rośnie symbolicznie - po 0,1 pkt. proc. miesięcznie. Ale nadchodząca zima odbije się w końcu na
rynku pracy - Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przewiduje, że na koniec roku wyniesie 12 proc.
Można się jednak pocieszać że bezrobotnych przybywa wolniej niż tego się spodziewano jeszcze kilka miesięcy temu. To dlatego, że nasza gospodarka zaskakująco łagodnie przeszła przez kryzys. Firmy zbierają coraz więcej zamówień, krajowych i eksportowych, z optymizmem zaczynają patrzeć w przyszłość. Produkcja w przemyśle w końcu przestała spadać.
Jednak przeciętny Kowalski na rynku pracy bardziej pewnie będzie mógł poczuć się mniej więcej za rok. Bo dopiero gdy poprawa w firmach ugruntuje się, nabiorą one pewności że można zacząć inwestować w nowe moce produkcyjne, zacznie się zapotrzebowanie na nowych pracowników. Wtedy też będzie szansa na wyraźne wzrosty pensji.